Prawo i Sprawiedliwość
Foto. Jan Bodakowski

Zamknięcie elektrowni w Turowie to nie tylko skandaliczna decyzja TSUE, ale też jeszcze bardziej skandaliczne działanie polskich władz, które w zasadzie nie zrobiły nic, aby to ryzyko zmniejszyć. Polacy całkowicie zlekceważyli zagrożenie i zachowywali się przez długi czas, jakby nic złego nie miało prawa się wydarzyć. Jest to oczywiście zupełnie typowe dla polskich polityków, którzy nigdy nie przejmują się tym, co ma wydarzyć się w przyszłości, ważne jest tylko tu i teraz, ważny jest przekaz dnia i treść wieczornych programów informacyjnych. Często takie podejście działa. Afery i korupcję, awarie, dramatycznie niski poziom usług publicznych, dziadostwo legislacyjne i nepotyzm, wszystko to da się zagadać, odwrócić uwagę ludzi na tematy zastępcze, zrzucić tonę pudru i podkręcić moc propagandy.

Ale czasem konsekwencji zagadać się nie da. Niestety, czasem przychodzi zapłacić rachunek, czasem brutalna rzeczywistość przebija się przez tony pudru i żadną propagandą nie da się jej przykryć.

Na źle działające państwo składają się miliony źle podjętych decyzji przez miliony podejmujących je osób. Tego nie da się naprawić w rok czy nawet w 10 lat. Nie wystarczy zmienić jednych ludzi na drugich. Waszych na naszych albo na jeszcze czyichś innych. Trzeba zmienić cały system. Kulturę organizacyjną, kryteria awansu, odpowiedzialność za podejmowane decyzję i wiele innych spraw.

Gdzie jest człowiek, o którym możemy powiedzieć, że jest odpowiedzialny za to, co stało się z Turowem? Nie ma takiego? Nikt nie czuje się za to odpowiedzialny? A kto odpowiada za wybory, które się nie odbyły? Bo zdaje się, tu też winnego nie ma, a przynajmniej żaden się nie poczuwa. Kto odpowiada za to, że Polska ma najmniej lekarzy w całej UE? Kto odpowiada za to, że mamy ostatnio najwięcej zgonów w Europie? Kto odpowiada za dramatyczną sytuację onkologiczną i dziesiątki tysięcy nierozpoznanych na czas nowotworów?

Organizacja, w której nie wiadomo kto za co odpowiada, nie ma prawa dobrze działać. Gdyby tak działała jakaś firma, to bardzo szybko by zbankrutowała.

Podobny problem mamy z celami, jakie realizują politycy i urzędnicy. Jakim cudem, miałaby dobrze działać organizacja, której ścisłe kierownictwo zainteresowane jest tylko i wyłącznie efektem propagandowym, któremu podporządkowuje się wszystko inne? W takiej kulturze organizacyjnej nikt nie będzie podejmował decyzji, które przyniosą korzyść w średnim, nie mówiąc już o długim, terminie. Ludzie świadomie będą szkodzili, byle dobrze to wyglądało w wieczornych Wiadomościach. Gdyby ktoś zachował się inaczej, próbował maksymalizować długoterminowe korzyści, to od razu by wyleciał, co nas prowadzi do kolejnego problemu – kadr.

Jeżeli o awansie decydują kryteria rodzinne i polityczne, wynagrodzenia są niskie, a kompetencje się nie liczą, to jak sektor publiczny ma ściągać zdolnych i ambitnych ludzi? Nawet jak ktoś taki trafi się w urzędzie lub innej samorządowej czy rządowej instytucji, to od początku jest uczony tego, aby się nie wychylać, nie kwestionować aktualnej mądrości etapu, nie ryzykować kariery dla słusznego załatwienia jakiejś sprawy. Jedni nie wytrzymują i odchodzą do normalnej pracy, inni dostosowują się do ponurej rzeczywistości.

Rezultat jest oczywisty. Nasze państwo nie działa od samej góry do samego dołu, z bardzo nielicznymi i chwalebnymi wyjątkami. Wszyscy ponosimy tego konsekwencje. Usługi publiczne są fatalnej jakości, zaufanie do państwa jest mizerne, panuje przekonanie, że polski rząd działa wbrew interesowi Polaków. W sytuacji, w jakiej jest nasze państwo, problemów nie rozwiąże się, poprzez zabranie ludziom jeszcze więcej pieniędzy i przekazanie ich politykom. Nie wystarczy dolanie do tego dziurawego wiadra wody. Ona i tak od razu wycieknie, zostanie zmarnotrawiona, wydana nieefektywnie lub rozkradziona.

Dlatego Nowy Ład, podobnie jak wcześniej Plan Morawieckiego to tylko zbiór życzeń, które nie tylko nie rozwiążą istniejących problemów, ale też stworzą masę nowych. Zły jest system. Nie da się bez jego zmiany dokonać dużej poprawy. A rozwiązania składające się na Nowy Ład, nie tylko nie zmienią obecnego systemu, to jeszcze go zakonserwują i pogłębią istniejące już patologie. W rezultacie co jakiś czas będzie pojawiać się kolejny Turów, kolejna Czajka, kolejne wielkie umieranie i kolejny wielki plan mający cudownie naprawić nasze państwo, bez wcześniejszego naprawienia zepsutych fundamentów, na których jest zbudowane.

Sławomir Mentzen

Za facebook Autora

2 KOMENTARZE

  1. Zielony ład to będzie rzucenie drobnych górnikom by nie zdążyli zaprotestować gdy zacznie się degeneracja ich regionów po likwidacji kopalń. Kopalnie to tylko fragment całości, a górnicy to tylko fragment grupy społecznej zeiązanej z kopalniami. Na jednego górnika przypada kilka osób tworzących produkty, świadczących usługi towarzyszące. Od producentów maszyn, przez firmy przewozowe i transportowe po nawet dostawców jedzenia. Do tego bieda w regionie to upadli innych branż. To będzie koszmar ale sami górnicy poza tymi ochłapami nie widzą co się stanie. Ochłapy większość szybko wyda. Inni założą firemki. Jedi zobaczą biedą i drudzy też bo firmeki w nędzy nie przetrwają. Dodatkowo wzrost przestępczości, nowe gangi, mafie. Śląsk Górny, Dolny, łódzkie. Wreszcie wiele elektrowni zniknie. Cały kraj zapłaci ogromne pieniądze za bratni prąd z Niemiec i Czech. Dziękujemy PiSie za ten ład. Ciekawe ile wy dostaniecie i od kogo za to pokojowe upodlenie Polski i Polaków?

    • Pieniądze z UE, Agenda 2030… Skądinąd wiemy, że kasa z UE będzie szła w 80 (albo i więcej) procentach na tzw. zielony ład. Czyli różni eko-cwaniaki się na tym obłowią. Resztą obejdzie się smakiem i będzie na to bulić

Comments are closed.