„Mężu, otworzysz wino, czy mam poprosić mężczyznę?” spytała ciocia nauczona życiowym doświadczeniem, że do wszystkiego trzeba fachowca.

Wymiana paska klinowego. Instrukcja: użyj podnośnika, odkręć koło, wleź pod samochód, poluzuj trzy śruby mocujące alternator, odkręć śrubę mocującą „cośtam”, bo będzie przeszkadzać, załóż pasek; do wszystkiego użyj super – hiper – ultra – wysoce specjalistycznych narzędzi za pierdylion groszy – i już. Łatwizna, nie to, co kiedyś – dla porównania film o wymianie paska klinowego w starym „Garbusie”.

https://www.youtube.com/watch?v=nb_k9gUGgSw

Postęp, innowacje, nowoczesne technologie. W sumie w moim Ferrari Golec (nie ma tam nic, czego się spodziewasz) to i tak nie jest źle. Znajomy musi wjechać na podnośnik i zdemontować pół przodu, żeby wymienić żarówkę w swoim bolidzie.

Politycy jak mantrę powtarzają zaklęcie o „inwestycjach w innowacje”. Tyle, że te całe innowacje, nowe technologie etc. albo zalewają nas tandetą, albo niepotrzebnie komplikują życie, gdy trzeba je naprawić.

Trudno się dziwić – skutkiem masowości produkcji towary dawniej luksusowe stały się ogólnodostępne, więc spada ich jakość, dzięki czemu co i rusz musimy wymieniać różne rzeczy na nowsze. Możemy je też reperować, ale coraz częściej do dawniej prostych napraw potrzeba dziś fachowców.

Wujek wino otworzył a ja pojechałem do warsztatu (innego dnia). Tak innowacje napędzają gospodarkę.

Michał Nawrocki