Koncepcje libertariańskie zawsze budziły zainteresowanie autora niniejszego tekstu i aż przykro pisać, do poruszenia tego zagadnienia zmusiła autora tragedia jaka niedawno wydarzyła się w Sosnowcu. Sprawa ta wstrząsnęła całą Polską i odbiła się echem również u naszych zachodnich sąsiadów, nasunęła wiele pytań i wątpliwości dotyczących przebiegu całego zdarzenia i przykuła uwagę różnych instytucji państwowych ale także i prywatnych.


Motywy kierujące matką wciąż są analizowane przez specjalistów, psychologów i psychiatrów. Nie o tym jednak będzie poniższy tekst, autor nie posiada odpowiednich kompetencji by wypowiadać się na tematy psychologii społecznej i analizować przyczyny zaistniałego nieszczęścia. W tej sprawie jest inny problem wart omówienia. Po raz kolejny sytuacja zmusza do refleksji. Naprawdę trudno wobec tak przykrej sprawy rozpisywać się o innych wątkach tego dramatu, ale niestety stanowi ona doskonały przykład tego jak słabo działają organy państwowe.

Oprócz rodzinnego dramatu i medialnego teatru, warto skupić się na konfrontacji dwóch stron, które sprawę chciały rozwiązać, niejako z powołania lub też z poczucia obowiązku. Rozwikłania zagadki podjął się prywatny detektyw Krzysztof Rutkowski i śląska policja. Od samego początku wiadomo było, że dwie diametralnie różne strony nie będą darzyły się sympatią. Pominąć trzeba tutaj ocenę dotychczasowej działalności detektywa Rutkowskiego, ponieważ jest to – jak trafnie ujął Adam Hofman rzecznik PiS – człowiek nie z naszej bajki. Jakkolwiek by nie oceniać Rutkowskiego trzeba postawić śmiałą tezę – Rutkowski ośmieszył polską policję. Pokazał, że jest ona organem kiepsko działającym, błędnie analizującym fakty i kompletnie nieodpowiedzialnym. Ci, którzy zwykli uważać, że każda sprawa winna być przez policję rozwiązana teraz otrzymali potwierdzenie tego, że podmioty prywatne mogą działać sprawniej, szybciej i rzetelniej. Rutkowski w wywiadzie udzielonym dla NCz, mówi – Uważam, że była to mała sprawa, fikcyjne zgłoszenie na policję. Ale pokazała, jaki jest intelektualny i operacyjny deficyt w policji. Ta dziewczyna powinna być, mówiąc kolokwialnie, rozwalona podczas pierwszego przesłuchania. Trzeba zastosować starą, sprawdzoną metodę z dobrym i złym policjantem. Wykluczać, a nie pomnażać sprawców. 1

Za całą akcję Rutkowski najprawdopodobniej będzie musiał się tłumaczyć prokuraturze, co z kolei potwierdza powszechnie panującą opinię, że policja nie znosi konkurencji a już tym bardziej nie znosi kiedy ktoś publicznie obniża jej rangę i wiarygodność. Sosnowiecka tragedia doskonale wpisuje się w pewien problem, na którym skupia się myśl libertariańska. Autor nie chce tutaj wykorzystywać tragedii do analizy pewnych kwestii ideologiczno-ekonomicznych, aczkolwiek przykład jest na tyle trafny, że nie można odmówić sobie pewnych analogii. W swoim wiekopomnym dziele Manifest libertariański, Murray Rothbard pisze – przede wszystkim musimy się zająć powszechnie głoszoną błędną opinią, że rząd musi zapewnić „ochronę policyjną” (…) W miarę jak policja rządowa staje się coraz mniej skuteczna, konsumenci coraz częściej korzystają z usług prywatnych firm ochroniarskich.2

Rothbard ma rację, mimo istnienia policji i państwowych organów bezpieczeństwa, ścigania i prewencji, większość ludzi i przedsiębiorców decyduje się na korzystanie z usług prywatnych firm (w Polsce mogą to być Impel, Konsalnet itd.) Skoro więc z definicji policja nie jest w stanie należycie wykonywać swoich obowiązków to czy nie lepiej pominąć ją całkowicie ? Oczywiście tak daleko idący skok myślowy mógłby zachwiać niejednym mainstreamowym światopoglądem. Tymczasem jak pokazuje praktyka policja jest kompletnie bezradna a obywatele, którzy zwracają się do niej o pomoc bardzo często nie mogą na nią liczyć. Rothbard zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół – Prezydencka Komisja ds. Wdrażania Ustaw i Wymiaru Sprawiedliwości obliczyła w 1969 roku, że policja rządowa kosztuje podatników amerykańskich 2,8 miliarda dolarów rocznie; jednocześnie społeczeństwo wydaje 1,35 miliarda dolarów rocznie na ochronę prywatną i 200 milionów dolarów na sprzęt.”3

Gdyby zaktualizować dane i liczby mogłyby być one jeszcze bardziej niekorzystne dla państwowych organów. To ważny argument w dyskusji nad sensownością płacenia podatków na coś co, jak widać, kompletnie nie zdaje egzaminu a co jest podtrzymywane ponieważ nikt nie widzi alternatywy dla państwowego monopolu ochrony ludności. Trzeba też jasno powiedzieć, że policja nie zajmuje się ochroną ludności, policja z reguły działa już post-factum tak więc zajmuje się zwyczajnym szukaniem zemsty. Zobrazować można to na przykładzie sklepów jubilerskich lub banków, ich właściciele nie polegają przecież jedynie na policji, mają umowy z firmami ochroniarskimi i posiadają wykupione ubezpieczenia na wypadek kradzieży. Gdyby mieli liczyć tylko na rządową policję, każda kradzież kończyłaby się spisaniem zeznań i niczym więcej. Patrick Tinsley w swoim eseju – prywatna policja – pisze następująco – nie należy zaprzeczać, że egzekwowanie prawa (…) jest odpowiedzialnością państwa. Ale za odpowiedzialnością przychodzi rozliczenie. Rząd utrzymuje siły policji, które kolektywnie wykonują swoje służbowe obowiązki, polegające na ochronie przestrzegających prawa obywateli. Czy policji udało się zrealizować swoje zadania? Dowody jasno wskazują na to, że nie. Odsetek przestępstw na 100 000 osób wzrósł o ponad 100% w latach sześćdziesiątych — i to niezależnie od tego, czy zmierzymy go wg całkowitej ilości przestępstw, brutalnych przestępstw czy przestępstw przeciwko mieniu. Powyższe dane nie przemawiają na korzyść ochrony zapewnianej przez policję. Argument przeciwko tym nieprzychylnym danym, a mianowicie, że wzrost jest spowodowany nie przez policję, ale zwiększoną liczbę zgłaszanych przez społeczeństwo przestępstw, jest dowodem na nieskończony koniunkturalizm argumentów amerykańskich lewicowców.4

Dlaczego fakty działają na niekorzyść policji? Do postawienia jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie wystarczy zasięgnąć wiedzy ekonomicznej. Ponieważ policja jest organem rządowym, nie może więc cechować się wysoką jakością świadczonych usług, podobnie jak państwowa służba zdrowia. Nie od dziś wiadomo, że prywatne gabinety lekarskie świadczą lepszej jakości usługi niż te państwowe. Reguła ta wynika z konkurencji na rynku, która z kolei napędza podnoszenie jakości i rzetelności. Doskonałego podsumowania dokonuje Rothbard – Konkurencja gwarantuje skuteczność, niskie ceny oraz wysoką jakość (…) Tylko rynek może decydować o tym, jakie i ile firm powinno przetrwać w konkurencji z innymi, jaki powinny one mieć zasięg terytorialny i jaki standard jakościowy. Nie ma powodu, by z góry zakładać, że ochrona policyjna stanowi naturalny monopol.5

Rothbard ma absolutną rację, rynek poprzez konkurencje gwarantuje wzrost jakości świadczonych usług, jeżeli istnieje konkurencja między firmami konwojenckimi, ubezpieczeniowymi to dlaczego nie mogłaby istnieć konkurencja między firmami policyjnymi ? I dlaczego wreszcie to państwo ma mieć, przy założeniu a priori monopol na ten sektor świadczonych usług ? Warto się więc zastanowić, skoro usługi rządowej policji nie są darmowe, a jej działalność finansowana jest przez uczciwych obywateli, którzy płacą nań podatki, to dlaczego ludzie nie mogliby mieć prawa wyboru komu płacić ? Wielu słysząc podobne dywagacje łapie się za głowę mówiąc, że prywatna policja spowodowałaby niesamowite spustoszenie i powrót do Dzikiego Zachodu, że nastąpiłby chaos. Być może, ale skoro pewne regulacje nie działają, to jaki jest sens przy nich tkwić ? Trzeba przecież szukać innych rozwiązań. Tinsley w swoim tekście nazywa państwową policję – pychą odgórnej kontroli – pisze, że władze państwowe z góry zakładają, że całemu społeczeństwu należy się pewien stopień ochrony policyjnej. Takie oszustwo ewidentnie doprowadzi do niewydajnego zużycia rzadkich zasobów. Państwu nie uda się osiągnąć sukcesu, jeżeli będzie tłumić tę ważną siłę — ludzką wolność — dzięki której machina społeczna mogłaby działać bardziej sprawiedliwie.6

Na koniec wrócić trzeba do zdarzenia z Sosnowca i również powiedzieć o kosztach operacyjnych. Rutkowski na swoje przedsięwzięcie wydał ok. 15 tyś. złotych, tymczasem działalność operacyjną policji, szacować można na ok. 500 tyś. złotych. Czy wobec powyższego prywatne agencje ochrony rzeczywiście są za drogie ? Autor tekstu jest innego zdania. Pewne fakty zdają się potwierdzać słuszność wolnościowych, libertariańskich założeń i dzisiaj z pełną odpowiedzialnością można stwierdzić, że państwowa policja nie do końca sprawdza się w roli obywatelskiego ochroniarza.

Karol Mazur

Przypisy:

1 Pazio R. (w rozmowie z K. Rutkowskim), Czyje działania na pokaz?, „Najwyższczy Czas” 2012 nr 8, s. 12-13.

2 Murray N. Rothbard, Manifest libertariański, wyd. Odpowiedzialność Obywatelska, s. 129.

3 Tamże.

4 Patrick Tinsley, Prywatna policja, [W:] Instytut Misesa, http://mises.pl/blog/2011/05/04/tinsley-prywatna-policja/ (dostęp 18.02.2012).

5 Murray N. Rothbard, Manifest libertariański, wyd. Odpowiedzialność Obywatelska, s. 131.

6 Patrick Tinsley, Prywatna policja, [W:] Instytut Misesa, http://mises.pl/blog/2011/05/04/tinsley-prywatna-policja/ (dostęp 18.02.2012).

3 KOMENTARZE

  1. Policja, wojsko, straz pozarna, szpital sa przewaznie organami rzadu. Jedynie jak te „organy” beda LOKALNE i NIEZALEZNE to tylko wtedy beda efektowne dla spoleczenstwa. Prosze w internecie poszukac organizacji John Birch Society i potem znalesc: Support your local police and keep them independent. To sie czytelnik dowie o zaletach tych organow jak sa w rekach publicznych-rzadowych. Jednak przewaznie rzad uzywa te organy dla swojego zysku i protekcji.
    http://www.thenewamerican.com
    http://www.jbs.org

  2. Kolejny miłośnik państwa policyjnego się odezwał. A przeczytał chociaż artykuł? P. Karol dobrze pisze.

  3. Pan Karol przede wszystkim swietnie naciaga. Tu i w kilku innych miejscach. Jednak nie kazdy ma ochote na to sie nabrac.

Comments are closed.