Niekończąca się wojna w Syrii nie pozwala zaznać spokoju światu. Wszyscy najbardziej wpływowi politycy i przywódcy państw kierujących dzisiejszą geopolityką uznają ją bezspornie za jeden z największych problemów i tragedii drugiej dekady XXI wieku. Wielu ludzi wyczuwa unoszący się w powietrzu zapach czegoś bardzo niepokojącego. Złe przeczucia są jak najbardziej na miejscu.

Bilans syryjskiego konfliktu, który rozpoczął się w 2011 roku jest coraz bardziej tragiczny. Oficjalna liczba ofiar podawana przez agencje humanitarne zaczyna się od 400 tysięcy zabitych. Jednak te dane zupełnie nie odzwierciedlają prawdziwego oblicza tej wojny. Tak naprawdę sytuacja jest dużo bardziej dramatyczna, ponieważ liczba poszkodowanych w różny sposób liczona jest w milionach. 11 milionów Syryjczyków opuściło swoje domy. 14 milionów potrzebuje pomocy humanitarnej lub funkcjonuje tylko dzięki niej. Pojawiają się też doniesienia o śmierci głodowej tysięcy ludzi. Wielka metropolia Aleppo stała się prawdziwą ruiną. Kraj społecznie i ekonomicznie jest całkowicie zdestabilizowany. Ponadto skutki syryjskiego kryzysu odczuwa wiele krajów ościennych, w tym UE, której fundamenty również ucierpiały za sprawą fali uchodźców.

Bashar al – Assad i skupiona wokół niego elita żyją pod silną presją i w ciągłej niepewności już siódmy rok. Dzięki rosyjskiej interwencji wojskowej udało im się odzyskać częściową kontrolę nad krajem. Jednak marne to pocieszenie, ponieważ Syria jest w totalnym chaosie, bez szans na powrót do stanu sprzed rewolucji. Naprawa relacji między zwaśnionymi stronami będzie bardzo skomplikowanym procesem, który zajmie dekady. Sfrustrowani biedą i niesprawiedliwością rebelianci wspierani przez USA pałają wyjątkowo silną NIENAWIŚCIĄ do reżimu, która wraz z odwetowymi bombardowaniami rosyjskiego lotnictwa tylko pogłębiła się. Pewne rany nigdy nie zostaną zagojone. Jak donosi Amnesty International w raporcie zatytułowanym „Ludzka rzeźnia i masowa eksterminacja”, w jednym tylko syryjskim więzieniu w latach 2011-15 wykonano 13 tys. wyroków śmierci przez powieszenie. Syryjczycy z opozycji nigdy nie wybaczą Assadowi poniżania, brutalnych tortur i zabijania tysięcy przeciwników reżimu.

Prawda jest taka, że tylko Rosja utrzymuje reżim na powierzchni dając szansę na przetrwanie. Assad zawdzięcza Putinowi życie. Inaczej skończył by on podobnie jak swego czasu Saddam Husajn lub spotkał by go upokarzający los Kadaffiego, który został zabity przez rebeliantów w amoku wściekłości brutalnego samosądu. Amerykanie z obozu Obamy i Clinton z pewnością bardziej byliby zainteresowani scenariuszem irackim. Zorganizowanie prezydentowi Syrii procesu w myśl zasad demokracji przed wykonaniem wyroku to jak zawsze świetna reklama i demonstracja siły wartości Zachodu, który ostatnio jest w coraz gorszej formie. Tylko to wcale nie byłoby takie łatwe biorąc pod uwagę liczbę wrogów dyktatora, którzy żądają dosłownie jego głowy w trybie natychmiastowym. Bashar al – Assad to łakomy kąsek dla terrorystów i USA. Jego śmierć byłaby doskonałym aktem propagandy dla wielu zainteresowanych stron.

Assad w wywiadach mówi, że śpi spokojne, je i uprawia sport. Zachowuje zimną krew. Chociaż tzw. „stryczek” jest dla niego przygotowany. Wrogów ma multum. Walczy on z dziesiątkami formacji rebeliantów, wielką Ameryką i jej najemnikami z Al – Kaidy oraz z Nazistami XXI wieku, czyli Islamistami z ISIS. Turcja również chciałaby się go pozbyć. Na szczęście lojalny sojusznik Putin wylądował w Latakii pod koniec 2015r. Ale rosyjski przywódca postanowił nie przebierać w środkach i zbombardował wszystko, co się dało! Bo terroryści są wszędzie. W szpitalach i konwojach z pomocą humanitarną. Wojna jest bezwzględna. Kreml pokazał to w Czeczenii. Teraz mieliśmy powtórkę z rozrywki. Brutalna Strategia okazała się skuteczna. Kluczowe Aleppo zostało odbite z rąk ugrupowań opozycyjnych.

Śmierć trzech przywódców dużych państw arabskich z rąk USA przy jednoczesnym doprowadzeniu ich do ruiny gospodarczej, społecznej i infrastrukturalnej w ciągu ostatnich 15 lat to byłoby za dużo nawet jak na wszechmocne Stany Zjednoczone. Zwłaszcza, że uważają się oni za orędowników pokoju, demokracji i dyplomacji. Amerykanie oskarżają głównie Rosję i ISIS o zbrodnie wojenne, a sami przyczynili się do ogromnej skali zniszczeń obejmującej bardzo rozległe terytorium. Cóż to jest za HIPOKRYZJA. Dlatego nie tym razem. Rosjanie postanowili przerwać tę serię. Oczywiście tzw. dyktatorzy to nie są wzory do naśladowania i mają mnóstwo grzechów na sumieniu. Dlatego nie warto opłakiwać ich losu.

Problem w tym, że w Syrii tylko w niewielkim stopniu chodzi o upadek kolejnej bliskowschodniej dyktatury celem uwolnienia od cierpień milionów niewinnych ludzi, jak to przedstawia amerykańska machina propagandowa. To byłoby zbyt proste w tym coraz bardziej skomplikowanym świecie. Wiadomo już od dłuższego czasu, że na syryjskiej ziemi maczają palce najwięksi tego świata. Główne media określają syryjskie państwo „areną, gdzie ścierają się interesy wielkich mocarstw”. Ależ to pięknie brzmi! Szkoda tylko, że jest to bardzo ogólnikowe i pozbawione konkretów określenie. Zwyczajnie każdy dziennikarz z głównego nurtu mediów obawia się napisać PRAWDĘ, ponieważ jest ona trudna do przyjęcia i „zasiałaby” PANIKĘ pośród „ludu”.

Otóż chodzi o to, że wielki globalny HEGEMON Stany Zjednoczone Ameryki na przestrzeni ostatnich dwóch dekad słabnie pod każdym względem. Główny cykl erozji imperium rozpoczął się od powtórki z Wielkiego Kryzysu. USA tonie w gigantycznym długu i traci nie tylko panowanie nad światem, ale także nad własnymi strukturami państwowymi. Najnowsza odsłona AGONII supermocarstwa to wybory prezydenckie, w których wkurzeni Amerykanie głosując na Trumpa pokazali swoją niechęć do establishmentu rządzącego Stanami przez długi czas. Ponadto wieloletnim i aroganckim piastowaniem globalnej władzy absolutnej Ameryka narobiła sobie na całej planecie mnóstwo wrogów, którzy teraz czując jej słabość, chcą ją brutalnie pozbawić korony i zrzucić z tronu.

W jednym z wywiadów Putin określił obecne miejsce USA na świecie dość umiarkowanym i dyplomatycznym stwierdzeniem, że „na arenie międzynarodowej odnawia się równowaga sił i jest to nieuniknione. Próby ustanowienia jednobiegunowego świata nie przyjęły się. Żyjemy już w innym wymiarze”. Zasugerował tym samym Amerykanom, aby pogodzili się oni ze swoim losem utraty pozycji lidera. Jego sojusznik Assad był dużo mniej powściągliwy w komentarzach i oskarżył establishment USA o celowe wywoływanie spustoszenia w krajach nieakceptujących hegemonii amerykańskiej. Wydarzeniem ewidentnie potwierdzającym dążenia Jankesów do wzniecania chaosu wydaje się być nieudany wrześniowy rozejm z 2016r. Tak długo nad nim pracowano. Miał on być punktem zwrotnym. Ale okazało się, że Amerykanie byli na tyle nieuważni, że przez pomyłkę zaatakowali syryjskich żołnierzy w czasie tak ważnego zawieszenia broni. Niestety ale żaden z syryjskich i rosyjskich polityków nie uwierzył w te wytłumaczenie. W odwecie zbombardowano konwój z pomocą humanitarną i wszyscy wrócili do punktu wyjścia. Prawdziwe intencje Waszyngtonu zostały wówczas obnażone.

Nowy „prorosyjski” prezydent Trump nie odwróci tego trendu, ponieważ konflikt interesów między Zachodem a krajami takimi jak Chiny, Rosja i Iran jest nie do pogodzenia i znajduje się on na kolizyjnym torze. Dominacja USA się kończy. Dumni Amerykanie nie mogą się z tym pogodzić. Dlatego próbują oni osłabić swoich ideologicznych i ekonomicznych oponentów. Eksperci z Waszyngtonu uznali Putina za bardzo niebezpieczne ogniwo antyamerykańskiej koalicji, które trzeba zniszczyć i przez to odstraszyć Chiny oraz Iran. Zamiarem tej koncepcji jest zatrzymanie procesu rozpadu amerykańskiej hegemonii i przywrócenie jednobiegunowego porządku międzynarodowego. Wciągnięcie Kremla w drugi po Ukrainie konflikt zbrojny wydawało się być bardzo przebiegłym manewrem Pentagonu. Ale na niekorzyść Ameryki Putin okazał się być wytrawnym strategiem i obrócił swój syryjski gwóźdź do trumny w sukces ratując Assada i pokazując światu, że Rosja jest silna i trzeba się z nią liczyć. Zabójstwo rosyjskiego ambasadora w Turcji można zinterpretować jako akt jadowitej zemsty i jednocześnie wyraz bezradności establishmentu za przejęcie kontroli nad Aleppo.

Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć na dzień dzisiejszy z tego, co się dzieje w Syrii? Niewątpliwie są one pesymistyczne i wskazują na dalszą eskalację globalnych konfliktów. Syria jest ich zapowiedzią. Walka mocarstw o globalną dominację jest zacięta i pełna zaskakujących zwrotów akcji. Przede wszystkim imperia rywalizujące między sobą o wszechwładzę wykorzystują w swojej walce całą gamę nieczystych zagrań. Z obserwacji kilkuletnich poczynań geopolitycznych USA wyłania się pewien przerażający schemat działania hegemona. Strategia USA polega na wykorzystywaniu słabych i niestabilnych, ale jednocześnie istotnych geostrategicznie krajów jako PRZYNĘTY celem destabilizacji konkurenta uznanego za wroga. Tutaj jest nim Putin nazwany niedawno przez dziennikarza stacji Fox-News po prostu MORDERCĄ. Dobieranie się do skóry elity z Kremla zaczęło się w 2014r. rewolucją na Ukrainie. Bashar al – Assad i jego Syria to kolejny etap operacji dalszego ograniczania strefy wpływów Federacji Rosyjskiej. Niestety, ale idąc tym tokiem rozumowania Europa Wschodnia może być następna w kolejce.

Prowokacje rosyjskie w krajach nadbałtyckich, koncentracja wojsk w obwodzie kaliningradzkim plus do tego na początek 3,5 tys. żołnierzy USA i ponad 1000 pojazdów bojowych mogą sugerować wkrótce najgorszy scenariusz w naszej części Europy, o którym każdy boi się otwarcie napisać. Rusofobiczny Senator McCain już dał do zrozumienia prezydentowi Dudzie w Monachium, że jego kraj zostanie „poddany pewnej presji”. Czyżby to była presja militarna?

Tomasz Batavus

Foto.: pixabay.com

3 KOMENTARZE

  1. Bajki i jeszcze raz bajki. Syria to nie walka mocarstw o dominacje. Osoba piszaca artykul w ogole nie zna historii i faktow. A te sa proste. Izraelici pragna na terenach obecnej Syrii zbudowac Wielki Izrael, to ma byc ich swieta ziemia. Nie udalo im sie wykurzyc Palestynczykow to wzieli na celownik inny kraj. Za niby wojna i emigracja Syryjczykow stoi kasa Sorosow i innych Izraelitow. Co ciekawsze naplyw emigrantow ma sie odbywac tylko w kierunku zachodu czyli Austria, Niemcy, Holandia, Szwecja, Belgia a nie wschodu. Do Polski nie beda kierowani uchodzcy arabscy, Polska z kolei ma byc poddana ukrainizacji i w ten sposob rozbrojona i nieszkodliwiona. Planowane jest przesiedlenie do Polski 3-4 mln Ukraincow, ktorzy potem sciagna rodziny i ich populacja ma wzrosnac do 15 mln. Krym na Ukrainie brany jest pod uwage jako miejsce na Wielki Izrael gdyby nie powiodlo sie w Syrii. To oczywiscie zdaniem „fachowcow” teorie spiskowe. Ale pozyja to zobacza.

  2. Opluwacie Assada podczas gdy tylko on jest gwarantem bezpieczeństwa i staliblnosci swego kraju. USA rozsiewa pierdoly o demokracji i nabiera tym imbecyli podczas gdy chodzi jej jedynie o polozenie lampy na caky bliski wschód. Assad nie jest święty ale tylko rządy silnej reki pozwolily na uratowanie przed eksterminacja chrześcijan i druzów. Użycie broni chemicznej? Od dawna wiadomo, ze to robota isis i tzw opozycji. Wystarczy tylko poszukać. Gdyby Noe Rosja to Syria dawno by upadla a USA wlasnie toczyla by wojnę z Iranem szykując przedpole do glivalnego starcia z Chinami. A tak dzięki Bogu jest szansa, ze oo interwencji Moskwy wybuch III WS zostanie odroczony o parę lat.

  3. No właśnie, też się zastanawiam po co Assad miałby atakować bronią chemiczną cywilów a zwłaszcza dzieci. Do czego byłoby mu to potrzebne? To nonsens.

Comments are closed.