Polityka finansowa, która swój coroczny budżet opiera na zaciąganiu kilkudziesięciomilionowych pożyczek być może prowadzi przez pewien czas do rozwoju, ale w dłuższej perspektywie może mieć efekt całkiem odwrotny. Widzimy to na przykładzie kilku państw eurostrefy czy nawet mającego problemy z długiem Krakowa. Wysoki pułap zadłużenia może w przyszłości zaowocować drastycznym zatrzymaniem przede wszystkim potrzebnych inwestycji, a także podwyżką lokalnych podatków i opłat co, zamiast przyciągnąć, odstraszy potencjalnych inwestorów.



Oczywiście doceniamy  szeroką wiedzę magistratu na temat obszarów przedstawionych na końcu oświadczenia Pani rzecznik i żałujemy, że nie jesteśmy na tak zaawansowanym poziomie w tej sferze. Jednakże ciężko zaufać prognozom finansowym miasta podczas, gdy poziom długu osiągnięty po roku 2009 był o ponad 100 milionów większy, niż wcześniej prognozowany przez Prezydenta. Ponadto zasady konstruowania budżetu nie nakazują miastu zwiększania długu, więc nie są sprzeczne z naszą petycją apelującą o zaprzestanie zadłużania miasta.  Doskonale rozumiemy także konieczność dołożenia własnych środków w celu finalizacji inwestycji współfinansowanych ze środków unijnych.
Nie negujemy także strategicznych inwestycji realizowanych przez miasto  – wręcz przeciwnie! Chcemy jednak zwrócić uwagę, że wiele mniej istotnych inwestycji, szczególnie tych przynoszących jedynie efekty wizualne, powinno być skutkiem nadwyżki dobrze prosperującego miasta, a nie jedną z przyczyn rosnącego długu.  Dziwi nas także fakt, iż pomimo tak „trafnej” inwestycji, jakim jest park wodny, miasto musi dopłacać z pieniędzy podatników do każdej osoby korzystającej z usług obiektu. Warto dodać również,  że realizacje inwestycji z pomocą dotacji unijnych zwiększa koszty związane z administracją. Wnioski o dofinansowanie, a także ich realizacja kosztują. Także korzystanie z kredytów niesie ze sobą dodatkowe koszty. W tym roku obsługa długu publicznego będzie tarnowskich podatników kosztować ponad 10 milionów złotych.
Jednak chcielibyśmy również zwrócić uwagę, że gwałtowny wzrost zadłużenia nie może być usprawiedliwiany jedynie wydatkami na inwestycje.  Realnie wydatki inwestycyjne finansowane ze środków własnych miasta, w stosunku do 2006 roku, były większe o kilka, kilkanaście milionów w latach 2008 i 2009 do maksymalnie kilkudziesięciu milionów w roku 2010. Tymczasem wydatki bieżące wzrosły w tym czasie o ponad 100 milionów! Oznacza to, że kwoty dokładane do dotacji unijnych wcale nie są tak duże, a wzrosty dochodów są w dużej mierze „przejadane” przez wzrost wydatków bieżących. W związku z tym jeszcze bardziej martwi nas  fakt, że podczas spotkania w magistracie mogliśmy zaobserwować – związaną z trudnym do okiełznania prawem samorządowym – bezradność włodarzy miasta wobec rosnących wydatków bieżących.
Mamy jednak wielką nadzieję, że zostaną spełnione zapowiedzi Skarbnika miasta o oszczędnościach rzędu 20 milionów i już w przyszłym roku, zgodnie z wieloletnią prognoza finansową, miasto osiągnie nadwyżkę budżetową rozpoczynając redukcję długu publicznego naszego miasta.
Z pozdrowieniami,
Tarnowski oddział Stowarzyszenia KoLiber