Trudno w to uwierzyć, ale Uber może stracić licencję w Londynie. To tu Garrett Camp i Travis Kalanick zaczynali podbój Europy nowym pomysłem na transport samochodowy poprzez kojarzenie pasażerów z kierowcami za pomocą komputerowej aplikacji.

Dlaczego kolejne wielkie miasto wydaje wojnę Uberowi? Badania wykazują, że kierowcy Ubera przewożą więcej pasażerów na godzinę pracy niż kierowcy tradycyjnych taksówek. Uber jest więc bardziej wydajny. Ludzie mają więcej czasu na robienie innych ciekawszych rzeczy, niż nudne wożenie ludzi lub jeszcze bardziej nudniejsze czekanie na nich na postoju taksówek. Czy nie było to marzeniem taksówkarzy, by skrócić czas oczekiwania na kolejnego klienta?

Kwestia bezpieczeństwa? Wątpliwy argument. Żadne badania tego nie wykazują. Zdrowy rozsądek podpowiada, że tani transport trzyma niebezpiecznych kierowców z dala od drogi. Nikt wychodzący z pub’u po dwóch piwach nie będzie ryzykował jazdy własnym samochodem, jeżeli za cenę trzeciego piwa może być podrzucony bezpiecznie do domu przez kierowcę Ubera, który nie może mieć karnych punktów.

Burmistrz Londynu, Sadiq Khan, zaprasza do siebie imigrantów, ale zabiera im sprzed nosa prostą pracę, która nie wymaga ubiegania się o licencję. 40 tysięcy kierowców Ubera może 30 września stracić w stolicy Anglii pracę, a w tym wielu imigrantów. Kilka tygodni temu przyszedł do mnie do werbistowskiego Centrum Migranta Fu Shenfu w Warszawie Pakistańczyk, któremu pomagałem wypełnić papiery. Ma samochód i chce zostać kierowcą Ubera. Obcokrajowiec nie musi wkuwać na pamięć planu miasta, gdyż wystarczy GPS. Nie musi rozmawiać biegle w języku oficjalnym danego kraju, gdyż zamawianie transportu odbywa się za pomocą aplikacji. Jest to niewątpliwa zaleta Ubera, o której przekonałem się na własnej skórze w Hanoi, gdzie z łatwością poruszałem się po ulicach wielkiego miasta, znając po wietnamsku zaledwie dwa słówka.

Dla libertarianina praca polega na świadomym użyciu przez człowieka sił i zdolności jako środków do usunięcia dyskomfortu, a nie na chodzeniu do niej pięć razy w tygodniu na osiem godzin dziennie. Przeciwnikami Ubera są najczęściej socjaliści, dla których zatrudnienie musi być tylko na etacie, gdyż tylko taką pracę kojarzą z bezpieczeństwem. Twierdzą, że jest to istotna wada Ubera, ale nie biorą pod uwagę tego, że to elastyczności pracy jest między innymi źródłem niższych cen przejazdów. – Straciłem pół roku temu firmę. Teraz pracuję co drugi dzień w nocy. Mam czas na rodzinę i mogę psychicznie odpocząć. Za pół roku pomyślę o nowym biznesie – opowiadał mi o sobie zadowolony ze swojej pracy młody kierowca Ubera.

Mam siedmioletni samochód. Znalazłbym jeden wolny wieczór w tygodniu na pracę i dorobiłbym do mojego zakonnego kieszonkowego. Chyba poproszę o pozwolenie mojego przełożonego. Byłoby to interesujące doświadczenie. Mógłbym porozmawiać z ludźmi w samochodzie o ich duchowych problemach, a z ateistami podzieliłbym się argumentami prof. Alvina Plantingi na istnienie Boga. Uber jako nowy areopag do głoszenia Dobrej Nowiny. Brzmi nieźle, ale należy się pośpieszyć. O „nowe areopagi” walczą również inni…

O. Jacek Gniadek

O. Jacek Gniadek SVD test misjonarzem werbistą i doktorem teologii moralnej (ur. 1963). Pracował przez wiele na misjach w Afryce (Kongo, Botswana, Liberia i Zambia). Mieszka w Warszawie (Fundacja Ośrodek Migranta Fu Shenfu, Stowarzyszenie Sinicum im. Michała Boyma). Tekst pochodzi ze strony jacekgniadek.com.

1 KOMENTARZ

  1. Czytajac wywody Gniadka nie da sie nie zauwazyc ze to glupek nie majacy najmniejszego pojecia o tym jak dziala kapitalizm, a wszelkie argumenty na nie odbija okresleniem „socjalisci”. Wlasciwie to kompromitacja dla tego, ktory takie prostackie materialy wkladala na widok publiczny jako „promocje” genialnego systemu o nazwie „wolny rynek”.

Comments are closed.