Nową inicjatywę skierowaną do rządu proponuje Unia Polityki Realnej. Chodzi o podwyższenia limitów prędkości obowiązujących na terenie RP, porzucenia planów korkowania obszarów miejskich, ukrócenia polowań na kierowców za pomocą fotoradarów.
W najbliższy weekend zginie na drogach kilkadziesiąt osób, a miliony staną w korkach. Medialnie nagłaśniana akcja „Znicz” wskaże kierowców i rozwijaną przez nich nadmierną prędkość jako przyczynę nieszczęść. Kolejne rządy pobierały od kierowców potężne daniny ukryte w cenie benzyny, obiecując budowę dróg. Po dwudziestu latach III RP mamy bardzo mało autostrad, obwodnic miast i dróg ekspresowych. Stan utrzymania istniejących nawierzchni pozostawia wiele do życzenia.
Ministerstwo Infrastruktury planuje do 2014 r. spowolnić ruch na obszarze zabudowanym poprzez wybudowanie kolejnych wysepek, rond i progów spowalniających. Koszt tego przedsięwzięcia to 300 mln zł. UPR uważa taką inwestycję za wysoce szkodliwą i sprzeczną z interesem społecznym.
„W Lublinie policja ukryła fotoradar w pojemniku na śmieci i umieszczała na przelotowych trasach, gdzie kierowcy zwyczajowo przekraczają o 20–30 km/h absurdalny limit 50 km/h. „Fotoradary to proste maszynki do robienia pieniędzy niemające nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu” – mówi Paweł Chojecki z lubelskiego UPR.
Przed trzema miesiącami Prezydent Rzeszowa zdobył się na odważną decyzję i nakazał podwyższenie limitów prędkości z 50 do 70 km/h. Jak przyznaje policja, nie wpłynęło to na wzrost liczby wypadków. Drastycznie spadły natomiast wpływy do budżetu za mandaty. UPR apeluje do Rządu, by doświadczenia z Rzeszowa zastosować w całej Polsce.
P.