Mimo kolejnych porażek wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, partią tą nadal dowodzi Jarosław Kaczyński. Mimo wielu przeciwności nadal są najważniejszym ugrupowaniem opozycyjnym w polskim parlamencie. PiS od dłuższego czasu próbuje odzyskać utraconą w 2007 r. władzę. Próbuje iść śladem obecnie urzędujących przywódców europejskich. Partia Jarosława Kaczyńskiego doceniała zaangażowanie premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona na szczycie w Brukseli, który odbył się w grudniu 2011 r. PiS popiera węgierskiego premiera Viktora Orbana i broni go przed różnego rodzaju atakami ze strony szeroko rozumianego lewactwa. Czy Prawo i Sprawiedliwość jest jeszcze w stanie wygrać wybory i przeprowadzić podobne reformy, jakie dokonali już Węgrzy?



Zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości uważają, że w czasach kryzysu obecny rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie spełnia oczekiwań zwykłych Polaków, którzy mają już dość tego bałaganu, dość korupcji, dość wysokich podatków, dość samego Tuska. Niewątpliwie PiS chce się dopchać do władzy za sprawą kryzysu finansowego, który szaleje w Europie. Jarosław Kaczyński robi co może, by przekonać Polaków, że warto jeszcze raz pozwolić mu dojść do władzy, by mógł zrealizować swoje obietnice. Czy jednak prezes Kaczyński zasłużył na to?
Potęga mediów
Nie ulega wątpliwości, że w demokracji media, zwłaszcza te elektroniczne odgrywają ogromną rolę jeśli chodzi o kształtowanie i wywieranie wpływu na opinię publiczną. Media potrafią wypromować polityka, ale równie dobrze mogą go zniszczyć. Warto mieć swoich ludzi we wpływowych stacjach telewizyjnych, bo dzięki temu można zostać premierem, co pokazał David Cameron, który był i nadal jest popierany przez koncern medialny Ruperta Murdocha.
Wróćmy jednak do Jarosława Kaczyńskiego i jego partii. Nie wiem, czy zwolennicy tego ugrupowania zdają sobie sprawę, że do końca 2005 r. Prawo i Sprawiedliwość było z mniejszym lub większym efektem wspierane przez popularną polską stację telewizyjną o nazwie…TVN. Dziś oczywiście trudno jest w to uwierzyć, ale tak właśnie było. Swego czasu istniał taki program rozrywkowy „Chwila prawdy”, prowadzony przez Zygmunta Chajzera. W jednym ze świątecznych wydań uczestnikami tej telewizyjnej zabawy byli Lech Kaczyński (jako prezydent Warszawy) i Michał Kamiński (PiS), a w czasie przerw reklamowych puszczano bardzo interesujące reklamówki, promujące Prawo i Sprawiedliwość w wyborach do Parlamentu Europejskiego z 2004 r. Takich przykładów współpracy PiS-u z TVN-em było bez wątpienia więcej. Co więc się stało, że ich wspaniała przyjaźń nagle w 2005 r. dobiegła końca? Dlaczego między największą partią opozycyjną a jednym z największych koncernów medialnych w Polsce nie ma już praktycznie żadnej współpracy? Przecież kiedyś Kaczyńscy byli przedstawiani w TVN-ie jako mądrzy i uczciwi politycy, a dziś we wspomnianej stacji ciężko znaleźć dobre zdanie o PiS-ie. Na tym polega potęga mediów, które potrafią najpierw kogoś wypromować, a później, kiedy ktoś już im nie odpowiada, potrafią go zniszczyć.
TVN zrywa z PiS-em
W 2005 r. Prawo i Sprawiedliwość osiągnęło podwójny sukces polityczny. Wygrali oni wybory parlamentarne, a ich kandydat został prezydentem RP. Czy można chcieć więcej? Nic tylko rządzić. Jednak jak wiadomo to właśnie wtedy doszło do pierwszych starć partii Jarosława Kaczyńskiego z Platformą Obywatelską, która nie mogła pogodzić się z porażką wyborczą.
Kiedy słuchamy wystąpień znanego publicysty Stanisława Michalkiewicza, możemy dojść do wniosku, że tak naprawdę Polską nie rządzą premierzy, prezydenci, ale służby specjalne, a politycy są tylko marionetkami w ich rękach. Gdybyśmy mieli uwierzyć w tę wersję Michalkiewicza, doszlibyśmy do wniosku, że Polską rządzą Wojskowe Służby Informacyjne. Ich agenci pracują m.in. we wpływowych mediach, kształtując opinię publiczną. Idąc tym tropem można zrozumieć, dlaczego do 2005 r. wpływowe medium wspierało partię Jarosława Kaczyńskiego, a później się od nich odwróciło. W momencie, kiedy prezes Kaczyński wypowiedział wojnę WSI, ci mając do dyspozycji swoich agentów w różnych mediach, w tym w TVN-ie rozpoczęli kampanię zohydzania braci Kaczyńskich.
Rządy PiS-u doprowadziły do likwidacji WSI. Opublikowano raport, który został wyśmiany przez wpływowe media. Po za tym partia Jarosława Kaczyńskiego w żadnym razie nie zlikwidowała starego ustroju III Rzeczpospolitej. 21 października 2007 r. PiS stracił władzę, a 10 kwietnia 2010 r. w tragicznych okolicznościach partia Jarosława Kaczyńskiego straciła swoich ludzi, którzy pełnili jeszcze dość ważne funkcje w instytucjach państwowych. Kilka miesięcy później przestali mieć wpływy w mediach publicznych. W tym momencie Prawo i Sprawiedliwość nie ma praktycznie żadnych asów w rękawie. Teraz partia ta może liczyć już tylko na kryzys i na nic innego. Kiedyś mieli bardzo wiele, dziś nie mają już prawie nic.
Zabezpieczenie na wypadek utraty władzy
Wielu dziennikarzy, sympatyzujących z PiS-em mocno lamentowała, kiedy wyrzucano ich z mediów publicznych. Dziś krytykują obecne władze za to, że nie ma dla nich miejsca w przekazie medialnym. Zwolennicy PiS-u nie mogą uwierzyć w to, że z Telewizji Polskiej i Polskiego Radia znikły ich ulubione programy. Ale właściwie do kogo oni mają mieć pretensje? Zarzucają obecnej ekipie rządowej, że promuje w mediach publicznych siebie samych, a nie opozycję. A niby kogo mieliby promować, jeśli nie siebie? Za rządów PiS-u w TVP i PR mieliśmy aż za dużo programów promujących Prawo i Sprawiedliwość, szczególnie wtedy, gdy prezesem Telewizji Polskiej został Andrzej Urbański, a szefem Polskiego Radia był Krzysztof Czabański. Jarosław Kaczyński nie zabezpieczył się na wypadek utraty władzy w mediach publicznych i dziś właściwie nie ma żadnego wpływowego medium elektronicznego (poza Radiem Maryja i Telewizją Trwam), które realnie wspierałoby jego partię. Co prawda swego czasu przejęta przez Ruperta Murdocha TV Puls mogła z czasem zaistnieć na polskim rynku medialnym. Zastanawiające jednak było to, że nowa ramówka, w której pojawiły się programy informacyjne i publicystyczne wystartowała dokładnie tydzień po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych. Z punktu widzenia PiS-u co najmniej o tydzień za późno. TV Puls coraz bardziej się rozwijała, w planach było nawet uruchomienie kolejnego kanału informacyjnego. Szybko jednak okazało się, że konkurencja na polskim rynku medialnym była za duża i Murdoch wycofał się z Polski, a TV Puls przestała nadawanie programów informacyjnych i publicystycznych.
Każda szanująca się partia, która chce zdobyć władzę w demokracji musi mieć swoich ludzi w mediach. Tylko w ten sposób można osiągnąć sukces wyborczy. Jarosław Kaczyński jak widać tego nie pojął. Czyżby myślał, że już zawsze będzie miał wpływy w mediach publicznych? Niezależnie od tego, co myślał prezes Kaczyński, zdaje on sobie sprawę z tego, że media o. Tadeusza Rydzyka i Gazeta Polska nie wystarczą, by wygrać wybory.
PiS vs WSI
Jarosław Kaczyński nie zabezpieczył się na wypadek utraty władzy, zwłaszcza w mediach publicznych. Jednak gorszą rzecz zrobił ws. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. On zlikwidował WSI, ale jak widać nie do końca. Nie wprowadził też żadnych zmian do konstytucji, które gwarantowałyby mu bezpieczeństwo. Jarosław Kaczyński chciał się pozbyć ludzi z Wojskowych Służb Informacyjnych i sam przejąć kontrolę nad państwem, jak to zrobił Viktor Orban na Węgrzech. Problem w tym, że w sprawie WSI odwalił on tzw. fuszerkę. Nie rozprawił się z nimi do końca. Co więcej pozwolił im rozwinąć skrzydła w mediach nie kontrolowanych przez PiS, i w ten sposób rozpoczęto wielką kampanię zohydzania partii Jarosława Kaczyńskiego, która trwa do dnia dzisiejszego.
PiS to romantyczni patrioci
Prawo i Sprawiedliwość jest specyficznym ugrupowaniem, które lubi mówić o ważnych wydarzeniach z historii Polski. PiS dość często rozpamiętuje o polskiej martyrologii, lubi mówić o wielkich powstaniach narodowo-wyzwoleńczych, które wpłynęły na losy naszej ojczyzny. Partia ta w szczególny sposób rozpamiętuje powstanie warszawskie. Oczywiście nie ma niczego złego w przypominaniu tych wydarzeń, problem polega na tym, że partia Jarosława Kaczyńskiego rozpamiętuje właściwie tylko te tragiczne wydarzenia z dziejów historii Polski. Inicjator Muzeum Powstania Warszawskiego śp. Lech Kaczyński udowadniał, że zryw powstańczy mieszkańców stolicy z 1944 r. był wielkim bohaterskim wyczynem, mimo że skończył się tragicznie.
Może to głupie porównanie, ale podobną mentalność mają obecni politycy PiS. Zdecydowali się wypowiedzieć wojnę wielkiemu przeciwnikowi – WSI. Jest rzeczą oczywistą, że instytucja ta była szkodliwa dla państwa polskiego i trzeba było ją zniszczyć. Problem polega na tym, że ówczesny rząd PiS-u chyba nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, z kim szedł na wojnę. Dziś zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości szczycą się tym, że zlikwidowali Wojskowe Służby Informacyjne, mimo że tak naprawdę przegrali z nimi wojnę. Mimo, że WSI formalnie nie istnieją, tak naprawdę pokazały swoją siłę na tyle skuteczną, że zabrały im władzę i nie pozwalają im już jej oddać.
Tacy są właśnie romantyczni patrioci. Podejmują się wielkiego działania, oczywiście bardzo często szlachetnego, ale z realnego punktu widzenia niemożliwego do wykonania. Tak oto za sprawą dowódców powstania warszawskiego doprowadzono do niemal całkowitego zniszczenia stolicy państwa polskiego. To także dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu PiS stracił władzę i już jej najprawdopodobniej nie odzyska.
Jeśli kiedyś Jarosław Kaczyński sięgnie jeszcze po władzę, to raczej tylko za sprawą jakiegoś ważnego zdarzenia, np. kryzysu finansowego. W demokracji Kaczyński jest już właściwie skończony. Zbyt wielu go znienawidziło, popadł on w konflikt ze zbyt wieloma grupami interesów, które teraz zrobią wszystko, by ten człowiek już nigdy nie zasiadł na żadnym wpływowym urzędzie państwowym.
Muszę zmartwić zwolenników PiS-u, którzy wierzą w to, że jeszcze kiedyś będziemy mieli Budapeszt w Warszawie. Nic na to nie wskazuje. Dotychczasowe postępowania prezesa PiS dobitnie pokazują, że potrafi on jedynie pięknie przemawiać, wielu ludzi na jego widok wykrzykuje „Jarosław Polskę zbaw”, ale tak naprawdę nic przez to nie osiągnął.
Jaki z tego morał? Kiedy się zabierasz za jakąś robotę, rób ją dobrze, a nawet bardzo dobrze, albo wcale jej się nie podejmuj, bowiem w przeciwnym razie twoi wrogowie wykorzystają twoje słabości, by ciebie zniszczyć.
Mateusz Teska

8 KOMENTARZE

  1. PiS tak samo chcial i chce wladzy jak ten gosciu z muszka pod szyja co to opowiada juz chyba z 20 lat jak chce wygrac wybory a kiedy do wyborow dochodzi robi znany od 20 lat „numer-unik” i wladza mu ucieka, bo przeciez wcale nie o nia chodzi tylko o teatrzyk dla naiwnych. Liga Oszustow ma swoje swietne metody wodzenia za nos – Matrix to genialne narzedzie dominacji nad pospulstwem.

  2. Do niejakiego Marko:
    sądząc po pretensjonalnym tonie twojej wypowiedzi jesteś kimś, kto podpisuje się nickiem „mikkiści osiłki” na forum Najwyższego Czasu. Co ci się nie podoba w libertarianach i liberałach wolnorynkowych?

  3. Do niejakiego Marko:
    to raczej ty napisz o co masz fochy. Chyba że jesteś tym mikkistą osiłkiem, który na forum NCzasu najwyraźniej na coś cierpi.

  4. Zajmij sie odgarnianiem sniegu – zrobisz cos pozytecznego dla siebie i innych. Jakosc komentarzy pokazuje, ze do niczego innego sie nie nadajesz. Bez odzewu.

  5. Nie odpowiada się pytaniem na pytanie – to jest objaw braku dobrego wychowania. Chamstwo zawsze prędzej czy później wyjdzie z chama, raczej wcześniej. Taka uwaga ogólna.

  6. Ile ci placa za wyrabianie normy na forach ? Odpowiedz zgodnie z duchem tego co sam tutaj wymysliles pozyteczny idioto.

  7. Do niejakiego Marko:
    Po tonie pretensjonalnym widzę, żeś jednak internetowy troll, znany chociażby z forum Najwyższego Czasu pod nickiem „mikkiści osiołki” vel „ordynator”. Chciałem się upewnić, stąd moje do ciebie pytanie.
    Tak więc pisz dalej te swoje wypocinki o lidze oszustów.

Comments are closed.