Foto.: pixabay.com

Poniższy tekst jest fragmentem książki Władimira Bukowskiego „Unia Sowiecka czy Związek Europejski – czyli dysydent w archiwach Gorbaczowa” – Wyd. Arwil 2005.

*  *  *

Są w historii takie momenty, w których przyszłość całych kontynentów zostaje przesądzona na wiele dziesięcioleci. Dat, które by się do nich odwoływały nie znajdzie się w encyklopedii, nie są one również powodem bezsennych nocy, starających się je zapamiętać, studentów. Zna je zaledwie kilku wybrańców.

Natomiast my, którzy stanowimy niewtajemniczoną masę, kładziemy się pewnej nocy spać w znanym nam środowisku ojczystego kraju, a następnego ranka budzimy się w warunkach jakiegoś związku socjalistycznych republik. Nie jesteśmy nawet w stanie pojąć, kto i kiedy podjął tak fatalną w skutkach decyzję.

Dla Europy jedną z takich dat był 26 marca 1987 roku. Tego dnia sowieckie Biuro Polityczne podjęło decyzję dotyczącą przyszłej polityki Związku Sowieckiego wobec Europy Zachodniej. Michaił Gorbaczow sformułował ją krótko i jasno, niczym rozkaz na polu walki:

Zdławić w uścisku, zdusić w objęciach

W wewnętrznych kręgach przywódców sowieckich koncepcja ta miała już swoją nazwę – „Wspólny Europejski Dom”. Wkrótce poznał ją cały świat.

Na spotkaniu Politbiura w dniu 26 marca 1987 roku, pomysł „Wspólnego Europejskiego Domu” stał się sprawą nadrzędnej wagi. Gorbaczow surowo zabronił wówczas podejmowania jakichkolwiek decyzji politycznych, które by go nie uwzględniały.

Gorbaczow: „Towarzysze, chodzi tu o wiele spraw. Rzeczą oczywistą jest, że nie powinniśmy podejmować decyzji w jakiejkolwiek kwestii bez brania pod uwagę Europy. Potrzebujemy jej nawet do załatwiania naszych wewnętrznych spraw, dla pierestrojki. A w kwestii polityki zagranicznej jest ona niezastąpiona. Europa to najsilniejsza, nie tylko pod względem ekonomicznym, ale i politycznym, klasa średnia w świecie.
Wydawało się, że Japonia prześcignęła cały świat, a tu nagle Niemcy Zachodnie zrobiły, w sferze nauki i techniki, potężny krok naprzód”.

Właśnie w tej sferze zacofanie Sowietów okazało się katastrofalne. Gorbaczow zdecydował się przytulić Europę nie dlatego, że ją kochał, ale dlatego, że nie miał wyboru.

Na początku lat 80-tych XX wieku przywódcy Związku Sowieckiego uznali, że panujący u nich system wszedł w fazę głębokiego kryzysu strukturalnego. Z jednej strony, nieproduktywny i marnotrawczy model gospodarki socjalistycznej, doprowadził ich na skraj bankructwa, z drugiej zaś, sukces w eksportowaniu tego modelu do innych krajów stawał się ciężarem, którego nie byli już w stanie dalej dźwigać na swoich barkach. Dalsze utrzymywanie wojsk w Afganistanie i groźba poważnego kryzysu politycznego w Polsce sprawiały, że koszt bycia światowym mocarstwem stawał się coraz trudniejszy do zniesienia. Przywódcy ZSRR zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że możliwości gospodarki socjalistycznej są zbyt skąpe, by mogły sprostać ich globalnym ambicjom. Gdy dodamy do tego, narzuconą przez Ronalda Reagana, nową rundę wyścigu zbrojeń, spadające ceny ropy, oraz rosnące w kraju niezadowolenie, wówczas ta nagła potrzeba reform staje się dużo bardziej zrozumiała. Ostateczny cios nadszedł wraz z reaganowską koncepcją „Gwiezdnych Wojen”. I nawet jeśli program „Star Wars” był tylko amerykańskim blefem to jednak zmuszał on Związek Sowiecki do dalszej rywalizacji w dziedzinie, w której pozostawał on daleko w tyle.

Jedynym sposobem na zmodernizowanie sowieckiej gospodarki było wykorzystanie technologicznego potencjału dotychczasowego wroga.

Gorbaczow: „Ważnym zadaniem jest wykorzystanie naukowego i technologicznego potencjału Europy Zachodniej. Tym bardziej, że nasi przyjaciele z Europy Wschodniej już to zrobili. Nasze odnowienie przyjaznych stosunków z Zachodem ułatwiłoby im zadanie”.

Idea Gorbaczowa była dość jasna. Obawiał się on rosnącej zależności gospodarczej od Zachodu swoich państw satelickich i dlatego miał nadzieję, że przyjaźń z Europą zabezpieczy zachodnie granice jego mocarstwa. A ponieważ inne reżimy komunistyczne w Europie już bratały się z Zachodem, doszedł on do wniosku, że Związek Sowiecki powinien objąć nad tym procesem swoisty patronat, wzmacniając swój duszący uścisk. Skoro komunistyczne reżimy, tak czy owak, układały się z „wrogiem klasowym”, to – zdaniem Gorbaczowa – powinny to robić wspólnie.

Biuro Polityczne w Moskwie musiało zająć się nie tylko państwami bloku wschodniego, ale także całym światem. Skonstatowano więc, że koncepcja „Wspólnego Europejskiego Domu” będzie kluczem do realizacji światowych planów Związku Sowieckiego.

Władimir Bukowski

1 KOMENTARZ

  1. Przeciez Gorbaczow to byl czlowiek Sorosa ktory robil Ameryce „Pierestrojke”. Miala ona utrzymac w ryzach 200 mln glodnych obywateli Rosji. I udalo sie. W nagrode Gorbi dostal karte kredytowa Amercian Express i mogl wraz z Larysa (tak jej chyba bylo) pojezdzic po shopach Londynu, Paryza i Mediolanu na zakupy. Sami Rosjanie smieja sie ze sprzedal ich kraj za garnitur i pare kozakow dla zonki. Potem Ameryka postawila do kierowania „ideologicznego wroga” Waldymira P. ktory pilnuje interesow rosyjskich (a raczej amerykanskich) w zachodniej Europie jak oka we wlasnej glowie. Swietnie mowi po niemiecku, postawil na kanclerza jezuite Schroedera ktory skutecznie zniszczyl niemiecki system socjalny i zaimportowal setki tysiecy Rosjan no i handluje drogim rosyjskim gazem przez potezny Gasprom. W gruncie rzeczy to Gasprom rzadzi Niemcami, ktore z kolei rzadza (lub probuja) kierowac calym Eurokolchozem. Zmienil sie szyld lecz ZSSR-bis nadal prosperuje swietnie.

Comments are closed.