Rosja i Ukraina
Kto ma przewagę w wojnie Ukrainy z Rosją? (foto: www.prokapitalizm.pl)

„To co się dzieje po obydwu stronach frontu wie tylko niebo. Na ziemi pozostaje łgarstwo, fałsz, przeinaczane fakty, tendencyjna kronika wypadków, wrzaskliwe uogólnienia” – pisał Józef Mackiewicz w rewelacyjnej powieści „Sprawa pułkownika Miasojedowa”. To było o I Wojnie Światowej. Czy coś się od tamtego czasu zmieniło?

Jeśli chodzi o konflikt zbrojny jaki toczy się za naszą wschodnią granicą, nie powinniśmy żyć złudzeniami, że dowiemy się o nim prawdy w oficjalnym, polskim, czy polskojęzycznym, przekazie medialnym. Z tzw. polskich mediów dowiedzieć możemy się co najwyżej, że „w Przewodowie spadła rosyjska rakieta”, że „w Warszawie Gruzini pobili Polaków, którzy byli wcześniej zmuszani do wznoszenia okrzyku >>Slava Ukrainu<<„, że „w Polsce wykryto 16-osobową rosyjską siatkę szpiegowską”, że… Poprzestańmy na tych przykładach… Dopiero z amerykańskich mediów docierały do nas wieści, że w Przewodowie spadła, owszem, rosyjska rakieta, jednak wystrzelona przez Ukraińców; że wykryto, owszem 16-osobową rosyjską siatkę szpiegowską, jednak 14 jej uczestników było Ukraińcami; że, owszem, w pobliżu pobicia Polaków w Warszawie znalazło się kilku Gruzinów, jednak prawdziwi sprawcy zdążyli zbiec zanim przyjechała policja.

Jakiś jednak pożytek z tej Ameryki jest… Przynajmniej jeśli chodzi o media. Oto amerykański „Newsweek” opublikował niedawno artykuł Daniela L. Davisa „Czas przyznać się do prawdy o wojnie na Ukrainie i skorygować kurs”. Nie wyobrażam sobie podobnego tekstu w polskich mediach głównego nurtu, których informowanie o wojnie na Ukrainie ograniczone jest chyba jedynie do tego, co podeśle ukraińska propaganda, i na co ewentualnie zezwolą polskie służby, a właściwie ich departamenty odpowiedzialne za propagandę, których twarzą jest obecnie Stanisław Żaryn.

Dlatego warto zapoznać się z głównymi tezami artykułu z Newsweeka, bo niektóre z nich mogą okazać się, dla czytelnika żyjącego w propagandowej bańce, wręcz szokujące. Z tekstu wyraźnie przebija troska przede wszystkim o interesy USA na Ukrainie – inaczej mówiąc, co zrobić, by nie ginęło już tylu Ukraińców (to tak przy okazji), a jednocześnie, by amerykańskie interesy w tym regionie zostały zachowane.

Prawda o wojnie na Ukrainie
„Czas przyznać się do prawdy o wojnie na Ukrainie” – czytamy w amerykańskim Newsweeku

Davis pisze: „Podczas gdy czołowi amerykańscy politycy, generałowie i eksperci w dalszym ciągu opowiadają się za otwartym wsparciem dla Kijowa w wojnie z Rosją, trzeźwa i dokładna analiza prawie zakończonej letniej ofensywy Ukrainy pokazuje, że bohaterskie poświęcenie, jakiego Ukraina nadal dokonuje, nie przynosi żadnych znaczących postępów w realizacji celu, jakim jest wyrzucenie Rosji z terytorium Ukrainy. Zamiast tego Waszyngton powinien zastosować niezbędną korektę kursu i stworzyć nową politykę opartą na surowych, konkretnych realiach bojowych na Ukrainie. Rewizja celów dałaby Waszyngtonowi i Kijowowi szansę na zachowanie życia Ukraińców i amerykańskich interesów”. Wywiad amerykański szacował w tamtym czasie dotychczasową liczbę zabitych po stronie ukraińskiej na 17 500 osób.

Dalej autor artykułu podkreśla słabość armii Zeleńskiego, która nie posiada żadnej armii powietrznej i niedobory amunicji artyleryjskiej, co może skończyć się straszliwymi stratami przy niewielkich zyskach. Davis krytykuje tych analityków zachodnich, którzy, mimo świadomości braków ukraińskiej armii, byli optymistami.

„Jednak gdy 5 czerwca rozpoczęła się ofensywa, optymizm ten szybko wyparował” – zauważa Davis. I dalej dodaje: „W ciągu dwóch tygodni walk ukraińskie brygady czołowe poniosły ogromne straty w broni pancernej i personelu, nie zajmując praktycznie żadnego terytorium. Pod koniec trzeciego tygodnia stracili szacunkowo jedną piątą swoich sił uderzeniowych, co zmusiło Ukrainę do radykalnej zmiany taktyki. Zamiast przewodzić czołgom i innym pojazdom opancerzonym (które, jak można się było spodziewać, były niszczone na polach minowych oraz przez rosyjskie rakiety przeciwpancerne i pociski artyleryjskie), Ukraina przeszła na system ataku skoncentrowany na piechocie”.

Jak pisze publicysta Newsweeka, zmiana ta przyniosła pewne zyski, jednak jej koszt był ogromny. 29 sierpnia BBC poinformowało, opierając się na przeciekach z raportów o stratach, że od rozpoczęcia ofensywy na Ukrainie liczba ofiar śmiertelnych w bitwach drastycznie wzrosła. „Podczas gdy według doniesień Ukraina straciła 17 500 żołnierzy w pierwszym roku wojny, obecnie szacuje się, że straciła zapierającą dech w piersiach liczbę 50 000 dodatkowych ofiar śmiertelnych, co daje w sumie 70 000 zabitych i 120 000 rannych” – pisze Davis.

Zadania przed jakimi stoi Ukraina mogą się okazać – zdaniem Davisa – niewykonalne: „W tym momencie nie jest jasne, czy Ukraina ma wystarczającą siłę uderzeniową, by przebijać linie obrony Rosji. (…) Biorąc pod uwagę te realia, najlepsze, co Ukraina prawdopodobnie może zrobić przez resztę roku, to utrzymać to, co posiada, i zapobiec możliwości utraty większego terytorium na rzecz potencjalnej rosyjskiej kontrofensywy tej jesieni”.

Według publicysty, jeśli uwzględni się rzeczywiste możliwości Ukrainy, zmianie ulec powinna polityka Stanów Zjednoczonych – powinny one dostosować ją tak, aby „odzwierciedlała realia niewielkich szans Ukrainy w starciu z ufortyfikowanymi liniami Rosji. Waszyngton wydał w czasie tej wojny prawie 113 miliardów dolarów, zapewnił Ukrainie zdumiewającą ilość nowoczesnej broni i amunicji oraz zapewnił imponujący wachlarz szkoleń i wsparcia wywiadowczego. Po prawie roku przygotowań prawie nie zagroziło to rosyjskim liniom”.

Na koniec Davis zauważa: „Nie ma zatem realistycznych podstaw, aby sądzić, że Ukraina jest w stanie osiągnąć zamierzony cel strategiczny, jakim jest odzyskanie całego swojego terytorium, w tym Krymu. Realne jest dalsze zaopatrywanie Kijowa w środki wojskowe umożliwiające obronę przed dalszymi najazdami Rosji. Cel ten należy połączyć z przerzucaniem coraz większego procentu ciężaru dodatkowej broni i amunicji na naszych bogatych europejskich przyjaciół. Stany Zjednoczone powinny w dalszym ciągu zapewniać, że wojna nie rozszerzy się poza granice Ukrainy i wzmagać wysiłki dyplomatyczne ze wszystkimi właściwymi stronami, aby zakończyć wojnę na możliwie najlepszych warunkach dla Kijowa – a wszystko to będzie korzystne dla amerykańskich interesów. Zamiast powtarzać przez najbliższe półtora roku to, co już się nie sprawdziło – co może kosztować Ukrainę dodatkowe setki tysięcy strat – czas spróbować czegoś, co ma szansę się powieść. Innymi słowy, nadszedł czas, aby uznać obiektywną rzeczywistość i zastosować politykę, która może zadziałać”.

PSz

Źródło: www.newsweek.com/we-can-no-longer-hide-truth-about-russia-ukraine-war-opinion-1826532