Upadek
foto. pixabay.com

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy chcieliby aby nauczanie historii zniknęło ze szkół.

Choć to oczywista głupota, to jednak autor książki, która wyszła niedawno dzięki Fundacji PAFERE oraz firmie QBS, John Bagot Glubb, podkreśla z całym przekonaniem, że nie każda metoda nauczania historii ma sens. „Nasi uczniowie nie podlegają systemowi egzaminacyjnemu, dlatego możemy ich uczyć rzeczy, które im się rzeczywiście w życiu przydadzą” – miał usłyszeć autor książki od dyrektora szkoły dla niepełnosprawnych dzieci.

Książka „Cykl życia imperium” to próba pokazania jak wiele można zyskać i jak dużo można się nauczyć z całościowego postrzegania historii. John Glubb wykazuje, że patrzenie na dzieje ludzkości jedynie przez pryzmat historii własnego kraju i to głównie z naciskiem na momenty narodowych sukcesów, z pomijaniem porażek, to droga na manowce. Z historii można wyciągać pożyteczne wnioski i czegoś uczyć się tylko wówczas, gdy nasze spojrzenie będzie szersze i głębsze.

Właśnie takie spojrzenie pozwoliło autorowi, wojskowemu uczestniczącemu zarówno w I jak i w II wojnie światowej, dostrzec pewną prawidłowość, a mianowicie, że każde imperium ma swój określony czas trwania, który cechuje się typowymi dla każdego z nich fazami. Owe fazy to: faza pionierów, faza zdobywców, faza rozwoju gospodarki, faza obfitości, faza intelektu oraz faza schyłku, którą cechują: pasywność, pesymizm, materializm, rozwiązłość, napływ cudzoziemców, opiekuńczość państwa, osłabienie religii, zwiększenie roli kobiet. Według Glubba faza schyłku spowodowana jest zbyt długim okresem bogactwa i sprawowania władzy, egoizmem, pociągiem do pieniędzy i utratą poczucia obowiązku. Autor zwięźle, ale przekonująco omawia każdą z tych faz i im dalej brnie się w tę książkę, tym coraz więcej podobieństw z opisywanymi w niej procesami dostrzega się w tej rzeczywistości, która nas otacza – zanik dobrych obyczajów, upadek moralności, coraz większy napływ przedstawicieli innych cywilizacji, rozwiązłość, pęczniejące biurokracją państwo opiekuńcze. Można odnieść wrażenie, że ludzie bardziej przejęci są tym, ile płaci się za gwiazdy piłki nożnej, aniżeli perspektywą wystrzelenia bomby atomowej przez północnokoreańskich kacyków. Zresztą, jak twierdzi Glubb, jednym z symptomów fazy schyłku jest stawianie na pozycji autorytetów przeróżnych „celebrytów”. „Bohaterowie czasów upadku są zawsze podobni – sportowcy, śpiewacy lub aktorzy” – zauważa.

Co ciekawe, Glubb, po przeprowadzeniu dogłębnej analizy życia poszczególnych imperiów, stwierdza, że każde z nich trwało około 10 ludzkich pokoleń tj. 250 lat i każde z nich przechodziło przytoczone wcześniej fazy, choć szczegóły ich upadków mogły się nieco różnić. Już choćby te odkrycia autora powinny skłonić wielu miłośników dobrej książki do sięgnięcia po jego analizę, po to chociażby, żeby ocenić czy ma rację.

Glubb postuluje powołanie wydziału, który mógłby się zająć badaniami dziejów poszczególnych imperiów, a także odkrywaniem i analizą żywota tych mniej mniej dotąd znanych. Jednak pewne spostrzeżenia Glubba mogą budzić wątpliwości, jak choćby zdanie: „Przyjemnie jest sobie wyobrazić, że w wyniku takich studiów wyłoniłby się powtarzalny schemat Cyklu Życia Narodu, który zawsze kończy się schyłkiem, dekadencją i upadkiem. Kuszącą jest perspektywa, że wyniki tych badań mogłyby zostać zastosowane w celu zapobiegania tragicznym efektom nadmiernego bogactwa i władzy oraz wynikającej z nich dekadencji”. Przypuszczam, że autor sam do końca nie wie, jak te wyniki badań można by zastosować w praktyce, stąd poprzestaje jedynie na „wyobrażeniu sobie tego”, będąc zapewne świadomym, że mogłoby to stanowić krok w stronę jakiejś formy zamordyzmu.

John Glubb pisał swoją pracę w latach 70-tych XX wieku, więc, z perspektywy Brytyjczyka, dużo wcześniej dostrzegał pewne symptomy upadku cywilizacji zachodniej. To, co dla Glubba było już poniekąd oczywiste – wszak było już choćby po tzw. rewolucji seksualnej, a państwo opiekuńcze święciło triumfy, u nas dopiero zaczyna się dziać. „Zmiana zaledwie jednego pokolenia wystarcza, aby społeczeństwo złożone z odpornych i przedsiębiorczych pionierów stało się społeczeństwem niezaradnych życiowo orędowników państwa opiekuńczego” – zauważa Glubb. Tzw. zachód zdaje się być już przegranym, a czy my, niecałe 30 lat po upadku komunizmu, już staliśmy takim właśnie „niezaradnym” społeczeństwem?

Warto sięgnąć po książkę „Cykl życia imperium” także po to, by zapoznać się ze środkami zaradczymi jakie proponuje Glubb.

Na koniec warto jeszcze dodać, że opracowanie Johna Glubba uświetnili swoimi wstępami: reżyser i publicysta Grzegorz Braun oraz prezes Fundacji PAFERE Jan Kubań.

PSz

John Bagot Glubb – „Cykl życia imperium”, Wydawcy: Fundacja PAFERE, QBS – Jan Kubań, Warszawa 2017.

Książkę można pobrać w internetowym kiosku Fundacji PAFERE. Zachęcamy przy okazji do wsparcia Fundacji dobrowolną wpłatą. Można tego dokonać w prosty sposób pobierając książkę Johna Glubba.

1 KOMENTARZ

  1. O imperiach jako formie istnienia cywilizacji pisał już 60 lat temu Toynbee. Nawiasem mówiąc jego zdaniem imperium jest oznaką schyłku – daje na parę pokoleń pozorny spokój, ale później kostnieje i blokuje rozwój. Aż wreszcie poddani mają go już serdecznie dość i imperium upada. My mieliśmy Rzym, który rozwaliły NIELICZNE bandy barbarzyńców. Chinom nie pomógł ani Wielki Mur, ani proch strzelniczy, ani 150 mln ludności, gdy u progu XIII w. podbijała je banda Mongołów (których OBECNIE jest niecałe 3 mln).

Comments are closed.