Polacy emocjonują się 40-milionową kumulacją w lotto, gdy tymczasem Tusk udowadnia, że można nad wyraz łatwo zdobyć i wydać znacznie większe kwoty.
Plan jest prosty: wygrywasz w demokratycznych wyborach, zostajesz premierem, a potem – hulaj dusza, piekła nie ma! Za 4 lata u władzy będzie Twoja polityczna konkurencja, a więc byłbyś skończonym frajerem, gdybyś wziął się za spłacanie zadłużenia „Najjaśniejszej Rzeczypospolitej”. Im więcej rozdasz chleba, igrzysk i wyborczej kiełbasy, tym trudniej będzie rządowi kolejnej kadencji związać koniec z końcem, więc zamiast spłacać – zadłużasz, zadłużasz, zadłużasz…
Tą metodą uzbierało się dotychczas w Polsce, bagatela, 600 miliardów złotych długu publicznego. To koło 40 tysięcy złotych na każdego pracującego Polaka. Sama obsługa zobowiązań kosztuje nas rocznie ponad 30 miliardów złotych. Żeby spłacić całość Tusk musiałby trafić szóstkę w 15 tysiącach (sic!) takich kumulacji jak dzisiejsza.
Tyle tylko, że żaden premier grać w lotto nie musi. I żaden z nich nie zamierza tych 600 miliardów spłacać. Spłacimy je my. A że najpewniej nie wystarczy nam na to życia – spłacą nasze dzieci i wnuki. I wiecie co? Im to lotto!
Krzysztof Pochmara
www.pochmara.yoyo.pl

1 KOMENTARZ

Comments are closed.