Witold Świrski odpowiada na listy Czytelników dotyczące artykułu Lekcja ekonomii

* * *
Do pana Tomasza Laskowskiego (list z 15 lutego 2004, godz. 20:03)
1). „Płacić emitentowi złotem na masową skalę?”
Niekoniecznie na masową. Wystarczy, że ktoś kto ma złoto zapłaci za banknot a następnie kupi coś (pracę, towar) za ten banknot od kogoś, kto złota nie ma.
2). Możność założenia banku samowolą? Oszustwa miały by być bezkarne?
Hmm….
3). „Kovalski bank splajtował” „kovalski dollar” nic nie wart, a powinien być warty jedną uncję złota?
No to wypłata niech będzie w dollarach novaka oczywiście przeliczona w proporcji 1:2, bo jeden dollar novaka opiewa na pół uncji złota.
Nie chodzi o to, żeby było idealnie tylko, żeby było lepiej. To co teraz państwa wyprawiają z pieniędzmi (i nie tylko z pieniędzmi) jest o wiele gorsze. To raz…
…Dwa. Przepisy nie mają mocy sprawczej Pan Laskowski sugeruje, że jak się wszystko odpowiednio ureguluje (funkcjonowanie banków, lekarzy, prawników itd.) to będzie super. Tak mamy dzisiaj. Co robią więc programy w telewizji typu magazyn reporterów, interwencja, jaworowicz, tele kurier, zawsze po 21?
Tutaj można użyć dwóch argumentów… Pierwszy to taki, że jak się puści na żywioł to będzie jeszcze gorzej. To jest właśnie najskuteczniejszy argument komunistów, który dokładnie zidentyfikował Orwell w książce „Folwark zwierzęcy.” Świnie na różny sposób mamiły resztę zwierząt, a gdy już zwierzęta popadały w prawdziwą desperację i nie pomagał żaden argument, świnie mówiły wtedy:
„Nie chcecie chyba powrotu człowieka?”
A drugi argument, że obecna zła sytuacja nie powstała z winy regulacji tylko z powodu złej regulacji. Należy więc nie zwrócić ludziom wolność tylko poprawiać regulacje. „Komunizm tak wypaczenia nie” albo „socjalizm z ludzką twarzą” zamiast zwykłego itd.
Przy takim stawianiu sprawy trudno mi odeprzeć argumenty pana Laskowskiego, ponieważ tu nie chodzi o spór w ramach jednej opcji (np. prawicowej), ale tu chodzi o fundamentalną różnicę paradygmatu (prawica – lewica). Gdybym był panem Ziółkowskim, to bym napisał żeś pan jest lewicowy „zwykły dureń” i jak pan zmienisz opcję, to wtedy dopiero możemy zacząć dyskusję. Ale nie jestem panem Ziółkowskim więc tego nie napiszę a co napisałem umieściłem w cudzysłowie.
Do pana „kapitalisty”… ( list z 16 lutego 2004, godz. 19:45)
…Pieniądz nie może być towarem uniwersalnym, ponieważ jest on tylko papierową „reprezentacją” towaru uniwersalnego. Banknot to tylko „bank note” – zapis bankowy. Coś się za nim kryje albo nie. Podobnie jest na przykład z czekami, które mają tylko wtedy jakąś wartość, gdy mają pokrycie. Podobnie jest także np. z umową o pracę. Oprócz podpisania umowy o pracę trzeba jeszcze… pracować.
Pieniądz i towar uniwersalny mają do siebie mniej więcej tak jak garaż do samochodu (gdy garaż pusty nici z jazdy). Albo jak opakowanie bombonierki do jej zawartości (puste nie jest słodkie), albo jak marka np. adidas do butów adidas (uwaga na podróby).
Do pana Grzegorza Ziółkowskiego… ( listy z 16 lutego 2004)
…Uważa mnie pan za durnego, ponieważ mam inne poglądy. No cóż…
Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym złotem w forcie knox. Czy o to, że ja lub pan Ziółkowski nie możemy sobie go wziąć i wymienić na dolary?
Złoto w forcie knox jest czyjąś własnością. Jak się właścicielowi zechce to sprzeda je i w ten sposób wymieni na dolary. A jak nie zechce to cóż.
Skoro banki są przedsiębiorstwami, to zależy im na produkcji zysków a nie dłużników (muszą bardzo uważać na niewypłacalnych).
Cytat: „Ze względu na stosowanie zasady zysku przez każde przedsiębiorstwo, działalność każdego banku sprowadza się do tego, że ilość złota tłoczona przez bank w postaci kredytów jest mniejsza niż ilość złota zasysana przez bank z tegoż rynku.” Zgadza się. Jak zauważył pan Ziółkowski ta zasada dotyczy nie tylko banków, ale i wszystkich firm przynoszących zysk. Tylko co bank i każda inna firma robi ze swoim zyskiem?
Podpowiem. Wydaje go.
Cytat: „mając na uwadze fizyczną ograniczoność zasobów złota na rynku, w wyniku działalności banku ilość złota kredytowego do ilości złota nie obciążonego zobowiązaniem wobec banku będzie rosła, co niechybnie doprowadzi do sytuacji , w której ilość złota kredytowego przekroczy jego fizyczną ilość a w związku z tym cały rynek stanie się dłużnikiem banku.”
Ach ach. Ludzkość marzyła o tym od wieków. I oto jest, nasze, własne, jedyne, oryginalne bankowe Perpetuum Mobile. Chapeux bas!
Jednak patentu na tą wersję perpetuum mobile pan Ziółkowski nie dostanie. Wcześniej identycznego odkrycia dokonał Louis Even krzewiciel idei tzw. „kredytu społecznego” a opisał go w nowelce pod tytułem „Tajemnica ukrytego pieniądza” do wglądu tutaj: http://yin.interaccess.com/~netpol/POLISH/historia/bankier.html
Dlaczego bank nie może przejąć całego rynku na własność? Bo ginie od swojej własnej broni. Kreując dodatkowy pieniądz („kredytowe złoto”) doprowadza tym samym do inflacji i w ten sposób bank przypomina psa goniącego własny ogon. Im szybciej pies goni swój ogon tym szybciej ten ogon ucieka. W Niemczech po I wojnie światowej banki tak szybko goniły własny ogon, że dla oszczędności czasu banknoty były zadrukowywane tylko z jednej strony, po czym jeszcze ciepłe i mokre natychmiast rzucane były na rynek. Nie pomogło. Na prawdziwe perpetuum mobile przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Natomiast w przypadku standardu złota bank nie może w nieskończoność pożyczać.
Prosty przykład. Pożyczam 1000 uncji złota na rok na 20%. Czyli muszę spłacić 1200 uncji. Miesięczna stała rata wynosi 100 uncji, które bank natychmiast znowu może komuś pożyczyć na 20% na rok, czyli ktoś musi spłacić 120 uncji za rok a rata miesięczna wynosi 10 uncji, które bank może komuś znowu pożyczyć na rok na 20% czyli ktoś musi spłacić 12 uncji a miesięczna rata wynosi 1 uncję. W końcu dochodzimy do momentu, gdy już nie można pożyczać i na tym kończy się „kreacja pieniądza” w standardzie złota.
To wszystko przy maksymalnie skrajnym założeniu, że bank całość swoich przychodów natychmiast pożycza, jego załoga żyje powietrzem, płaci zero podatków, siedziba banku to darmowy serwer w internecie itd.itd.
Witold Świrski
(23 luty 2004)