I. Gdy we wrześniu 1983 roku ukazał się pierwszy numer redagowanego i wydawanego poza cenzurą przez Stanisława Michalkiewicza i Mariana Miszalskiego miesięcznika „Kurs”, stan wojenny był formalnie zniesiony. Tylko formalnie, gdyż władze państwowe PRL zatroszczyły się o jego przedłużenie i utrwalenie ustawowe. Zastosowano m.in. zmiany w prawie karnym wymierzone przeciwko działaniom opozycyjnym 1.

Dokonano zmian w konstytucji PRL wprowadzając pojęcie stanu wyjątkowego 2. Mógłby on być ogłaszany przez Radę Państwa lub jej przewodniczącego wówczas, gdy istniałoby zagrożenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa państwa lub w razie klęski żywiołowej. W styczniu 1984 roku sejm uchwalił tzw. „Prawo prasowe”, zgodnie z którym prasa służyć miała umocnieniu konstytucyjnego ustroju PRL. Jeden z artykułów tej ustawy stanowił, że „[…] kto bez wymaganego zezwolenia wydaje albo rozpowszechnia dziennik, czasopismo lub inną publikację prasową – podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności lub karze grzywny.” 3

Dla ludzi zaangażowanych w jakikolwiek rodzaj działalności opozycyjnej formalne zniesienie stanu wojennego nie oznaczało w gruncie rzeczy żadnej jakościowo nowej sytuacji. Akt ten interpretowany był jako działanie propagandowe władz, obliczone na uzyskanie od Zachodu ulg kredytowych i odwołanie sankcji ekonomicznych wprowadzonych w reakcji na stan wojenny. Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego została co prawda rozwiązana, jednak na czele państwa wciąż stał człowiek w wojskowym mundurze.

Gdy więc pewnego dnia S. Michalkiewicz z Warszawy i M. Miszalski z Łodzi spotkali się w jednej z warszawskich kawiarni po to, by zastanowić się nad formami dalszej działalności konspiracyjnej i w konsekwencji podjąć decyzję o wydawaniu najpierw miesięcznika a później także książek, prawo stanu wojennego kwitło w najlepsze.

Najdynamiczniejszy rozwój drugoobiegowych wydawnictw funkcjonujących poza cenzurą przypadł w PRL na lata 80. Jednak wiele znaczących inicjatyw zaistniało już w drugiej połowie lat 70. Wówczas to powstały między innymi takie wydawnictwa jak: „NOWA”, „Głos”, „Krąg” i „Wydawnictwo Konstytucji 3 Maja” 4. Ukazywać zaczęły się także pisma literackie, jak „Puls” czy „Zapis”. Większość tych wydawnictw kontynuowała działalność również w stanie wojennym. W drugiej połowie lat 70. nie tylko powstawać zaczęły pierwsze poważniejsze wydawnictwa drugoobiegowe. Dały o sobie znać również pierwsze różnice w koncepcjach działania różnych środowisk opozycji demokratycznej. Zarysował się podział na tych, którzy chcieli reformować socjalizm, skupionych początkowo w szeregach KOR, a potem KSS „KOR oraz tych, którzy za główny cel stawiali sobie pełne odzyskanie przez Polskę niepodległości, a działających w strukturach m.in. Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO). Wokół KOR-u skupione były takie czasopisma jak: „Komunikat”, „Robotnik” i „Krytyka°, zaś wokół ROPCiO – „Opinia” i pismo dla rolników „Gospodarz”.

Dla S. Michalkiewicza druga połowa lat 70. to czas aktywnego uczestnictwa w ruchu niepodległościowym. Gdy w 1977 roku z kręgów związanych z ROPCiO wyszła propozycja wydawania pisma dla rolników, S. Michalkiewicz wraz z jeszcze jedną osobą podjął się redagowania „Gospodarza”. Sam pracował w tym czasie w organie prasowym oficjalnego ruchu ludowego „Zielonym Sztandarze”, posiadał więc nie tylko doświadczenie dziennikarskie, ale znał także problematykę wiejską. Pismo osiągające nakład 1000 egzemplarzy, bez większych kłopotów ukazywało się do powstania w 1980 roku NSZZ „Solidarność” i – jak mówi sam wydawca – odegrało sporą rolę w kształtowaniu się i powstawaniu Komitetów Samoobrony Chłopskiej Ziemi Lubelskiej i Żywieckiej 5. Michalkiewicz wyniósł z tamtego okresu doświadczenie, które w znaczący sposób wpłynęło na wybór przez niego jasno określonej drogi politycznej, jakiego później dokonał: pozwoliło ono również wyrobić sobie stosunek do pewnych kręgów opozycji demokratycznej. Otóż w latach, w których wydawany był „Gospodarz”, istniało i kolportowanych było kilka innych niezależnych pism, z których większość ukazywała się pod patronatem KOR-u. „Gospodarz” natomiast nie znajdował się w zasięgu jego oddziaływania. To wystarczyło, by przez środowiska te był ignorowany, zarówno w kwestii pomocy finansowej, jak i propagowania go jako niezależnej inicjatywy wydawniczej. Zdaniem Michalkiewicza pismo zwalczane było ze względów politycznych, głównie za jego niepodległościowy charakter.

Michalkiewicz zapamiętał z tamtego okresu działaczy KOR-u jako ludzi naznaczonych pewną skazą: jeśli nie mogli czymś kierować, to próbowali to zwalczać, jeśli zaś nie mogli zwalczyć, to przemilczali. „Pamiętam, że w czasach redagowania „Gospodarza”, gdy KOR prowadził ostrą polemikę z ROPCiO, my zachowywaliśmy linię bardzo pojednawczą” – wspomina 6. „Wydawało mi się, że chociażby z tego względu powinni akceptować pismo. Tymczasem jednak nie, bo to nie było ich i oni nie mogli sobie tego podporządkować ani zlikwidować. Ignorowali więc „Gospodarza”. To były doświadczenia, które zniechęcały mnie do tych kręgów: ich buta, zarozumiałość, przeświadczenie, że tylko oni mają rację.” 7 Środowiska te określał zresztą Michalkiewicz jako lewicowe, siebie zaś nie uważał za zwolennika socjalizmu pod jakąkolwiek postacią.

Marian Miszalski poznał Stanisława Michalkiewicza podczas studiów dziennikarskich w latach 70. Sam pracował wówczas w redakcji łódzkiego „Głosu Robotniczego”. Gdy w 1980 roku zarejestrowano NSZZ „Solidarność” zaangażował się w działalność na rzecz demokratycznych przemian w Polsce. Jako członek zarządu łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich brał czynny udział w zmaganiach o zniesienie cenzury, a po wprowadzeniu stanu wojennego został internowany. W maju 1982 roku zatrzymano również Michalkiewicza. Osadzony w Białołęce poznał wielu nowych ludzi, nawiązał nowe znajomości, które podczas pracy przy wydawaniu „Kursu” okażą się bardzo przydatne. W 1983 roku drogi Michalkiewicza i Miszalskiego ponownie się przecięły. Bogatsi o doświadczenia ostatnich lat podjęli decyzję o założeniu własnego wydawnictwa, które działać by miało w drugim obiegu, poza zasięgiem cenzury. Powstał pomysł wydawania miesięcznika, a po pewnym czasie także książek. Obaj redaktorzy uważali wówczas, że formuła działalności opozycyjnej polegającej na organizowaniu wszelkiego rodzaju demonstracji ulicznych czy strajków powoli się wyczerpuje. Nadchodził ich zdaniem okres, w którym jedynym znaczącym znakiem istnienia podziemia będzie działalność wydawnicza i to ona weźmie na siebie zadanie podtrzymywania w społeczeństwie ducha oporu wobec systemu komunistycznego.

Jako zwolennicy opcji konserwatywno-liberalnej, obaj twórcy Wydawnictwa „Kurs” chcieli, aby miesięcznik przez nich wydawany lansował ten właśnie nurt myśli politycznej. Michalkiewicz podczas 2,5 miesięcznego pobytu w obozie internowania w Białołęce napisał zbiór monologów, wydanych przez „Krąg”, w których określił swoje poglądy na państwo, gospodarkę, politykę, socjalizm. Zawarte w nich spostrzeżenia postanowił przenieść na łamy miesięcznika „Kurs”. Wydawane później książki również miały być nośnikiem idei wolnego rynku w gospodarce i konserwatyzmu społecznego.

Obu inicjatorom „Kursu” przyświecała wizja Polski kapitalistycznej, w której gospodarka znajdować się będzie w rękach prywatnych i w której przestrzegane będą elementarne prawa jednostki. Uważali, że nie ma i nie może być demokracji bez autonomii jednostek, którą zapewnia m.in. respektowanie własności prywatnej. Tylko liberalizm gospodarczy i poszanowanie własności prywatnej stanowi gwarancję istnienia demokracji.

Konserwatyzm natomiast – według redaktorów „Kursu” – cechować miał m.in. pogląd, iż nie istnieje żaden doskonały system społeczny, podobnie jak ludzka natura nie jest doskonała. W związku z tym należy więc troszczyć się raczej o to, aby ograniczyć do minimum uzależnienie człowieka od innych, a zwłaszcza od państwa, będącego źródłem największego zła, zamiast – zgodnie z doktryną socjalistyczną – budować wymarzony ład społeczny, „raj na ziemi”, mający opierać się na mocno rozbudowanym państwie. Ograniczeniu tej zależności służyć by miała autonomiczność jednostek i grup społecznych, kształtujących samodzielnie i dobrowolnie swoje życie w oparciu o stare sprawdzone instytucje.

Michalkiewicz i Miszalski uznawali etos chrześcijański i wartości cywilizacji europejskiej za fundamentalne. Samą demokrację postrzegali zaś nie jako cel sam w sobie, lecz jako środek umożliwiający, służący i pomagający w budowaniu gospodarki wolnorynkowej i chroniący wolność jednostki. Miszalski tak tłumaczy tę kwestię: „Nigdy nie uważaliśmy demokracji za receptę na wszystkie bolączki współczesnego świata. Sądziliśmy, że jest ona dobra o tyle, o ile służy pewnym wartościom, jakimi są: wolność jednostki i respektowanie własności prywatnej, a jeżeli przestaje im służyć to należy z demokracji zrezygnować, bo równie dobrze dyktatura może ich strzec.” 8

Swoją wizję przyszłej niepodległej Polski Michalkiewicz po raz pierwszy miał możliwość skonfrontować w szerszym gronu opozycjonistów podczas internowania w Białołęce. Tak oto wspomina zderzenie poglądów, które wówczas nastąpiło: „Siedząc w Białołęce poznałem pana Janusza Korwin-Mikkego. Na cały obóz tylko my dwaj byliśmy jednoznacznymi przeciwnikami socjalizmu w jakiejkolwiek postaci i tylko my głosiliśmy ideę kapitalizmu dla Polski. Wszyscy inni twierdzili, że trzeba reformować socjalizm. Wolny rynek nawet im się nie śnił i nikt oprócz nas tego nie chciał. Mało kto wychodził poza hasło: >Socjalizm tak – wypaczenia nie<. Podczas tych dyskusji doszedłem do wniosku, że warto byłoby pójść w kierunku szerszego propagowania tych niepopularnych wówczas poglądów. Nie wierzyłem, że to, o czym pisałem w Monologach, w jakimś sensie możliwe będzie za mojego życia. Wiedziałem natomiast, że system socjalistyczny jakoś musi upaść i zbankrutować. Tylko jak, to tego nikt nie wiedział. Dopiero od momentu, gdy prezydent USA Ronald Reagan zaczął propagować wojny gwiezdne prawdopodobne stało się, że u Sowietów zacznie się jakaś agonia. Na razie system żył na zachodnich kredytach, lecz gdy Reagan kredyty przestał dawać i jeszcze zaczął Sowietów zazbrajać to wiadome się stało, że komunistyczna fikcja wiecznie trwać nie może. Uważałem, że my tutaj w kraju powinniśmy być jakoś ogólnie przygotowani na to. Dobrze by było gdybyśmy mieli jakiś plan, co chcemy robić i w jakim kierunku zmierzać. No i temu właśnie służyć miał >Kurs<. Jego symbolem graficznym była zresztą >róża wiatrów< z kierunkiem wyznaczonym na Zachód”. 9

Twórcom Wydawnictwa przyświecała wspólna wizja przyszłej, niepodległej Polski. Nieco inaczej jednak każdy z nich wyobrażał sobie kształt miesięcznika, który mieli wydawać. Miszalski podzielający ideę uczynienia pisma platformą popularyzacji konserwatywnego liberalizmu chciał zarazem, aby niosło ono z sobą również treści literackie. Jak sam mówi, liczył na środowisko pisarskie i uważał, że „Kurs” będzie dla niego jedną z ważniejszych możliwości literackiej ekspresji. „Pismo literackie nikogo tak naprawdę wówczas nie obchodziło, zaś późniejsze inicjatywy tego typu, jak np. Kultura Niezależna były dotowane” – wspomina Michalkiewicz. 10 „Ten literacki charakter pisma wynikał z ambicji Mariana, on tak chciał, lecz ja czułem, że życie wymagać będzie czegoś innego. Oczywiście nie nalegałem i pismo cały czas wychodziło z nagłówkiem >miesięcznik literacki<, ale tak naprawdę literatury było tam niewiele i to nie zawsze najlepszej klasy.” 11

Michalkiewicz lepiej znał różne środowiska opozycyjne i przeczuwał, że wiele z nich darzyć będzie dużą niechęcią wydawnictwo propagujące idee prawicowe. Środowisko literackie oscylowało natomiast – jego zdaniem – w znacznym stopniu właśnie wokół kręgów określanych przez niego mianem postkorowskich, niechętnie ustosunkowanych do prawicy. O politycznych przyczynach niechęci części środowiska literackiego do „Kursu” przekonał się po pewnym czasie również Miszalski. Fakt ten uprzedził go do lewicowych – jak podkreśla – odłamów opozycji demokratycznej. Ale nie tylko względy polityczne zadecydowały, że literatury było w „Kursie” niewiele: „Przeliczyliśmy się co do płodności środowisk literackich. Owszem ludzie pisali jakieś krótkie opowiadania i tego było pod dostatkiem, ale właściwie żadna znacząca literatura w tyran okresie, moim zdaniem, nie powstała”. 12

Twórcy Wydawnictwa „Kurs” od samego początku przyjęli, że będzie ono przedsięwzięciem prywatnym. Wymagało to pewnego rygoru finansowego. Zarobione pieniądze przeznaczano na kolejne publikacje, a także na honoraria dla autorów, pensje dla drukarzy oraz na własne utrzymanie. Zarówno miesięcznik jak i książki drukowane były na tzw. „dojściach” w drukarniach państwo-wych. Było to możliwe dzięki wcześniejszym znajomościom Michalkiewicza, m.in. z okresu, gdy pracował on w niezależnym Wydawnictwie „Krąg”, w czasach legalnej „Solidarności”. Podejmujący spore ryzyko drukarze pobierali wynagrodzenie za swoje usługi. Procent od rozprowadzonych egzemplarzy miesięcznika czy książek otrzymywali również kolporterzy. W początkowej fazie wydawania „Kursu” istotną okazała się pomoc Janusza Korwin-Mik-kego, właściciela istniejącej już wówczas podziemnej Oficyny Liberałów. Brał on pewną część nakładu miesięcznika i rozprowadzał go poprzez swoje kanały kolportażowe. Za pobraną ilość zawsze płacił z góry, co bardzo ułatwiało młodemu wydawnictwu działalność.

Papier, na którym drukowano miesięcznik „Kurs” oraz książki zdobywany był w państwowych drukarniach. Istniał ponadto czarny rynek papieru. Mniej więcej do potowy lat 80. rynek ten funkcjonował w miarę sprawnie i niemal każda potrzeba wydawnicza załatwiana była bez problemu. Ceny również były względnie ustabilizowane. Problemy oraz poważne zachwianie się tego rynku nastąpiło około 1986 roku, kiedy powołano do życia Fundusz Wydawnictw Niezależnych oraz wyodrębnioną później z niego Społeczną Radę Wydawnictw Niezależnych. Inicjatywa ta, wspomagana w dużej mierze przez zachodnią pomoc finansową, spowodowała rozmnożenie się różnego rodzaju nowych wydawnictw, opierających się na tych właśnie pieniądzach. Sytuacja ta odbiła się niekorzystnie na kondycji prywatnego, żyjącego tylko z własnych funduszy wydawnictwa. takiego jak „Kurs”. Michalkiewicz tak wspomina tamtą sytuację: „Oni dość poważnie rozregulowali rynek papieru i wprowadzili ferment w dotychczasowe ceny usług drukarskich, które zaczęły gwałtownie rosnąć. Dochodziło do takich sytuacji, że niektóre wydawnictwa wydawały jeden czy dwa numery jakiegoś czasopisma, nie zawsze na dobrym poziomie, po czym nagle się rozwiązywały i na tym kończyła się ich działalność. Mieli jednak tę przewagę, że posiadali ogromne pieniądze i nie mając żadnego doświadczenia szastali nimi płacąc drukarzom takie sumy, jakich ci sobie życzyli, gdy wyczuwali, że mogą zarobić więcej. Rozpiętości w oferowanych sumach były takie, że jeśli ja za arkusz A-3 dwustronnie zadrukowany płaciłem 7 złotych, wliczając w to cenę papieru, to oni płacili 22 złote. Konkurencja była więc nieporównywalne.” 13

W skład Społecznej Rady Wydawnictw Niezależnych wchodziły takie m.in. wydawnictwa jak: „NOWA”, „CDN”, „Rytm”, „Most”. Jej przedstawiciele twierdzili, że powstanie Rady było konieczne i wynikało z „[…] poczucia odpowiedzialności samych wydawców za swoją działalność i wykorzystywanie funduszy przeznaczonych na cele wydawnicze”, a to z kolei „[…] zrodziło potrzebę obiektywnego spojrzenia z zewnątrz na problemy działalności wydawniczej”. 14 Zaznaczano jednocześnie, że przynależność do SRWN jest dobrowolna: „Niektóre firmy wydawnicze np. >Głos< wychodzą z założenia, że wydawnictwa niezależne powinny całkowicie finansować się same, a nawet – wzorem firm w świecie zachodnim – przynosić zysk obracany na dalszy rozwój wydawnictwa, wyższe honoraria autorskie itp. Takie stanowisko jest pełnym prawem niezależnego wydawnictwa…” – pisano w jednym z dokumentów SRWN. 15

Rada zajmowała się formułowaniem opinii na temat istniejących już wydawnictw oceniając ich poziom techniczny, kulturotwórczą wartość publikacji i ewentualnie, w zależności od spełnienia stawianych przez nią kryteriów, decydowała bądź nie o przyznaniu pomocy finansowej. 16 Miszalski wspomina: „My chcieliśmy mieć jak najmniej wspólnego z Radą, gdyż była ona zdominowana przez warszawską koterię, czyli te środowiska, które później tworzyły Unię Demokratyczną. Oni stanowili dość silne lobby, które na początku lat 80. nadawało pewien kierunek działania i sekowało tych, którzy nie myśleli tak samo jak oni. Niemal w żadnym piśmie podziemnym związanym wówczas z lewicą warszawską >Kurs< nie był wymieniany jako istniejące wydawnictwo. Decydowały o tym względy polityczne. Im nie odpowiadała opcja konserwatywno-liberalna, prawicowa. Formuła wydawnictwa prywatnego była, moim zdaniem, rozwiązaniem bardzo szczęśliwym. Nikt niczego nie mógł nam narzucić.” 17 O jakości i możliwościach niektórych wydawnictw tworzonych z funduszy SRWN przekonali się sami właściciele „Kursu”. W 1988 roku wydawnictwo świadczyć miało usługę wydrukowania Słownika literatury polskiej dla powstałego dzięki Radzie wydawnictwa „Pen”. S. Michalkiewicz chciał, by w związku z tym w książce zamieścić adnotację, że ukazała się ona dzięki pomocy wydawnictwa „Kurs”. „Nie zgodzono się, mimo że warunkiem, który chciałem dopiąć z mojej strony było żeby zaznaczyć nasz udział w powstaniu tej książki. Przyczyny tego były zapewne dwie. Pierwsza to taka, że nie chcieli dzielić się z nami sławą, a druga – nie chcieli ujawnić przed tymi, którzy dali im pieniądze, że mimo ich posiadania nigdy nie byli w stanie wydać książki.” 18

Przełom 1989 roku, „okrągły stół” i kontraktowe wybory, Wydawnictwo „Kurs” przywitało w nienajlepszej kondycji finansowej. Życie społeczno-polityczne stawało się bardziej jawne, łatwość z jaką w nowej sytuacji można było wydawać książki i czasopisma szła w parze ze wzrostem kosztów produkcji. Oferowany asortyment rozszerzał się, ale i ceny niezależnej prasy oraz książek rosły napędzane przez inflację. Mimo, że kolportaż stał się jawny a publikacje bardziej dostępne, to problemy z ich zbytem były większe niż w okresie silnie zakonspirowanych struktur. Okres rodzącej się jawności wyłonił pewną liczbę wydawnictw dotychczas podziemnych, które, jak np. „NOWA”, okazały się rekinami finansowymi, stanowiącymi, nie tylko dla „Kursu”, konkurencję nie do przebicia.

Problemy finansowe oraz perspektywa powstania mającej być oficjalnym pismem całej opozycji demokratycznej – „Gazety Wyborczej”, zaważyły na podjęciu decyzji o zawieszeniu wydawania miesięcznika „Kurs”. Decyzji tej nigdy już potem nie cofnięto. Według Michalkiewicza nie opłacało się redagować czasopisma, skoro już wkrótce ukazywać miał się dziennik. On sam miał nadzieję, że uda mu się zaistnieć na jego łamach. Jednak po pewnym czasie, gdy uświadomił sobie, że „Gazeta Wyborcza” została zmonopolizowana przez środowisko warszawskiej lewicy, tworzące wcześniej skład redakcyjny podziemnego „Tygodnika Mazowsze”, jasne się stało, iż próby pisania do niej nie mają żadnego sensu. Miszalski przerwanie wydawania „Kursu” uważał za dużą stratę z tego głównie względu, że miesięcznik przez lata swojego istnienia zdołał wypracować formułę, właśnie pisma konserwatywno-liberalnego. W owym czasie – jak twierdzi – wydawnictw o tym charakterze i z takim doświadczeniem była niewiele.

Zawieszenie wydawania miesięcznika nie oznaczało likwidacji Wydawnictwa. Cały wysiłek i posiadane środki skoncentrowano na druku książek. Jeszcze w 1990 roku, na zasadach drugoobiegowych, wydano trzy tytuły, natomiast w 1991 roku, już na zasadach pełnej legalności wydano jedną książkę. 19 Okazała się ona ostatnią w ośmioletnim dorobku Wydawnictwa „Kurs”.
II.
W latach 1983 – 1991 Wydawnictwo „Kurs” wydało 40 numerów 62-stronicowego miesięcznika „Kurs” oraz opublikowało 26 tytułów książkowych. 20 Pierwszy numer czasopisma ukazał się we wrześniu 1983 roku, ostatni natomiast, na wiosnę 1989 roku, gdy trwały obrady „okrągłego stołu”. Pismo, choć przyjęło na siebie zadanie formowania umysłów w duchu konserwatywnego liberalizmu, stanowiło w istocie platformę wolnej wymiany poglądów dla ludzi z różnych opozycyjnych kręgów. „Kurs” był miesięcznikiem jednoznacznie antykomunistycznym, żywo reagującym na to, co działo się w kraju, ale i na świecie. Jeśli zaś chodzi o książki, to mimo iż w ofercie wydawnictwa znajdowały się pozycje popularyzujące idee wolnego rynku i konserwatyzmu społecznego, nie zabrakło wśród nich również bardziej popularnych propozycji, jak chociażby bajka dla dzieci, czy komiks opisujący 6 miesięcy „Solidarności”.

Najbardziej ogólny podział, jakiego można dokonać w odniesieniu do zawartości miesięcznika, przebiega wokół tekstów dotyczących zagadnień społeczno-politycznych oraz literackich. Są więc w piśmie felietony, szkice i eseje z dziedziny myśli politycznej, filozofii, socjologii, historii, wywiady, recenzje oraz bieżąca publicystyka polityczna. Obecna jest tam także poezja, proza literacka i szkice krytycznoliterackie.

Chociaż „Kurs” odegrał niewątpliwie pewną rolę kulturotwórczą, chociażby za sprawą szkiców Andrzeja Drawicza, przybliżających polskiemu czytelnikowi najważniejsze postacie niezależnej literatury rosyjskiej, 21 to jednak o jego specyfice decydowała publicystyka społeczno-polityczna. Na jego łamach publikowali m.in. Jacek Bartyzel, Janusz Korwin-Mikke, Stefan Kurowski, Rafał Krawczyk, Czesław Bielecki, Piotr Wierzbicki i Jan Lutyński. Czołowym autorem nadającym ton polityczny pismu był Stanisław Michalkiewicz, pisujący pod pseudonimami: „Andrzej Stanisławski” – „Alfa”. 22 To jego artykuł zatytułowany „Postęp i konserwa” z drugiego numeru miesięcznika uznany został przez wydawców za ten, który wyznaczać miał kierunek ideowy „Kursu”. W tekście sprecyzował Michalkiewicz pojęcie konserwatyzmu, który – jego zdaniem – prezentuje się mniej atrakcyjnie w zestawieniu z „[…] fontannami oszałamiającej piany postępu”. 23 Według redaktora „Kursu” konserwatyzm „[…] z pewnością nie jest obliczony na epatowanie salonową błyskotliwością, dlatego też nie może cieszyć się specjalnym powodzeniem u współczesnych kandydatów na jeźdźców znikąd. Konserwatysta uznaje ułomność natury ludzkiej i sceptycznie odnosi się do entuzjastycznych zapewnień, iż można wyeliminować np. pychę czy chciwość zmieniając urządzenia społeczne. Ten sceptycyzm każe mu podejrzliwie patrzeć na inicjatorów idealnej przebudowy, którzy – tak się jakoś składa – zawsze siebie widzą na jej czele w roli awangardy, już to z racji wyjątkowych cech umysłu, już to z racji konieczności historycznej misji, z czego oczywiście wynika konieczność podporządkowania się ich woli, ze strony wszystkich pozostałych.” 24

Takie teksty jak „Prawica w Polsce (rodowód i teraźniejszość)”, czy „Polityka realna, polityka moralna” autorstwa Jacka Bartyzela zaznajamiają czytelnika z tradycją polskiej prawicy, ale i pozwalają spojrzeć na politykę z perspektywy filozoficzno-etycznej. 25 Bartyzel zauważał, że zwłaszcza prawica nie może zapominać, iż polityka realna, czyli takie działania, za sprawą których urzeczywistnia się pewna możliwa do wprowadzenia w życie wersja ładu społeczno-politycznego i gospodarczego, może być realizowana w oparciu o zasady moralne uwzględniające postulat prawdy i uczciwości w praktycznym życiu politycznym. Jej naczelną wartością przyczyniającą się do budowania specyficznego klimatu politycznego i będącego fundamentem wszystkich innych zasad winno być poszanowanie przeciwnika. Polegać by to miało – jak zauważa Bartyzel – na wyrzeczeniu się dążenia do totalnego zniszczenia przeciwnika mimo prowadzonej z nim walki.

W pierwszym z wymienionych artykułów J. Bartyzel kreśli rys historyczny polskiej prawicy. Począwszy od środowiska „Hotelu Lambert” i „Stańczyków” poprzez prawicowe ruchy narodowe z początków naszego stulecia i w okresie Drugiej Rzeczypospolitej, dochodzi autor do współczesności, gdzie za spadkobierców i kontynuatorów myśli prawicowej uznaje m.in. Stefana Kisielewskiego i Wiesława Chrzanowskiego oraz ugrupowanie Ruch Młodej Polski. Zalicza do nich także grupy skupione wokół pism: „Stańczyk” Janusza Korwin-Mikkego i „13” Mirosława Dzielskiego. 26 J. Bartyzel pisząc o renesansie myśli prawicowej stwierdzał, iż „[…] dopóki żywe i aktualne będą w polskim życiu społecznym dylematy takie jak: więcej wolności czy więcej równości, ewolucyjna czy rewolucyjna droga rewindykacji narodowych aspiracji, utrzymanie związku życia narodu z uniwersalnym posłannictwem Kościoła czy laicyzacja i permisywizm etyczny, dopóty również i antynomia: prawica-lewica zachowa swoją przydatność do opisu rzeczywistości i jako inspiracja działania”. 27

Z publicystyką mówiącą o polityce z pozycji filozoficzno-etycznej koresponduje szeroko prezentowana krytyka PRL-u w wielu jego aspektach, zarówno politycznym jak i ekonomicznym. Druzgocącej krytyki ideologii marksistowsko-leninowskiej, ale i praktyki codziennego życia w realnym socjalizmie dokonuje na łamach „Kursu” S. Michalkiewicz. W takich tekstach jak: „Klasizm”, „Lewica wybrała”, czy „Porządek i nieporządek konstytucyjny”, jako „A. Stanisławski” wnika w prawno-etyczne podstawy systemu komunistycznego. 28 Ogólna konkluzja z tych rozważań brzmieć może niczym jedno ze zdań z tekstu Postęp i konserwa, w którym A. Stanisławski scharakteryzował władzę w państwie socjalistycznym jako „[…] gang, który działając w zmowie opanowuje państwo i roztacza kontrolę nad rozdzielnictwem przywilejów. ” 29 Michalkiewicz, który komunistów traktował jak swoich „wrogów śmiertelnych” 30 wprost określa ich jako zdrajców narodu polskiego. Wśród nich – jak zauważa – było wielu etnicznych Polaków. Opowiadając się po stronie sowieckiego ciemięzcy dokonali oni wyboru: sprzeniewierzając się własnemu narodowi wybrali drogę zdrady. 31

W publicystyce „Kursu” komunizm jawi się jako system zbrodniczy zarówno w warstwie politycznej jak i ekonomicznej. Krytyka podstawowych założeń ideologii marksistowsko-leninowskiej dokonana przez „A. Stanisławskiego” w artykule „Klasizm”, uzupełnia się z tekstem Rafała Krawczyka „Bezdroża reformy”. 32 Pierwszy zarzuca komunizmowi zbrodniczość, gdyż ten opiera się na przeświadczeniu, że istnieją klasy wyższe i niższe, przez co zupełnie nie różni się od nazizmu czy rasizmu. 33 Krawczyk pisze natomiast o konsekwencjach, jakie rodzić musi zjawisko przejmowania przez państwo kontroli nad całą gospodarką. Pisze on: „Plan, by skutecznie regulować procesy gospodarcze musi uwzględniać nieobliczalną ilość zmiennych – zmienną w tym wypadku jest zachowanie się milionów ludzi w tysiącach życiowych sytuacji: produkcyjnych, konsumpcyjnych, obyczajowych, cywilizacyjnych, kulturowych itd. Musi więc dążyć do minimalizacji wzorców takich zachowań, a więc do maksymalnego ujednolicenia ludzkich wyobrażeń o życiu i szczęściu. Z punktu widzenia wszechogarniającego planu ideałem byłoby, by każdy miał takie samo mieszkanie, identyczne jego wyposażenie, by chodził w typowym ubraniu.” 34 Klasizm w połączeniu z gospodarką centralnie sterowaną okazał się jednym z najbardziej zbrodniczych systemów w dziejach ludzkości.

Redaktorzy „Kursu” nie poprzestawali jednak na samej krytyce systemu komunistycznego. Na łamach miesięcznika wyraźnie widać wizję przyszłości Polski. Michalkiewicz i Miszalski nie traktowali opcji konserwatywno-liberalnej jako panaceum na wszystkie bolączki kraju. Postrzegali ją raczej jako możliwość mogącą przyczynić się do poprawy losu Polaków. Podobnie jak publikowany na łamach „Kursu” publicysta amerykański George Nash, w konserwatyzmie widzieli nurt myślowy i postawę duchową, za którą idą konkretne działania, a celem jest „[…] naprawdę zmieniać świat – nie tylko zrozumieć go”. 35 W myśl tej maksymy na łamach pisma pojawia się szereg propozycji śmiałych rozwiązań gospodarczych. A. Stanisławski w tekście „Zanim wkroczymy na trzecią drogę” próbuje przybliżyć czytelnikom warunki jakie winny być spełnione, by system społeczno-gospodarczy funkcjonował w miarę sprawnie. 36 Wychodząc z założenia, że nie ma rozwiązań idealnych proponuje on, by systemy społeczno-gospodarcze oceniać według kryteriów wolności i efektywności. Jego zdaniem system, który mógłby Polsce przynieść radykalną poprawę sytuacji gospodarczej powinien opierać się na respektowaniu własności prywatnej, na powstrzymywaniu się przez państwo od interweniowania w sprawy gospodarcze, na wolnej konkurencji podmiotów ekonomicznych. Państwo nie powinno ustalać cen czy minimalnych płac. Zdaniem Stanisławskiego kwestie te powinien regulować rynek.

Publicyści „Kursu” zgodni są, co do oblicza gospodarki w przyszłej, wolnej Polsce. Najlepszy jest kapitalizm, system oparty na wolności gospodarczej i poszanowaniu własności prywatnej. R. Krawczyk w artykule „Jaki ma być rynek” uważa rynek za stan naturalny. 37 Jest to sprawdzony tysiącami doświadczeń „[…j sposób komunikowania się ludzi za pośrednictwem dóbr i usług”. 38 Dla Marka Wolnego gospodarka to nic innego, jak stworzenie takiej przestrzeni ekonomicznego doświadczenia, w której wolna konkurencja ogarnia rynek zarówno konsumpcyjny, surowcowy, kapitałowy, a także rynek pracy. 39 Stefan Kurowski uważa, iż rzeczywista reforma w Polsce wymaga otworzenia drogi do odbudowy kapitalistycznej gospodarki rynkowej, poprzez stworzenie możliwości dla rozwoju własności prywatnej. 40

Wśród publicystów „Kursu” przeważa opinia o konieczności decentralizacji gospodarki i odsunięciu państwa od bezpośredniego na nią wpływu. Według M. Wolnego jest to niezbędnym warunkiem istnienia wolnego rynku: „Jeśli godzimy się na interwencjonizm państwa w sferę gospodarczą – to musimy również wiedzieć, że z założenia swego polityka ta łagodzić ma i modyfikować działania wolnego rynku. W takiej sytuacji wolny rynek nie może po prostu istnieć”. 41 Wzrost gospodarczy zapewnić może sektor prywatny oraz zakrojona na szeroką skalę prywatyzacja. Rozwój sektora prywatnego S. Kurowski uzależnia od spełnienia takich warunków jak: „[…] wolność w podejmowaniu wszelkich inicjatyw gospodarczych; swobodne kształtowanie cen w sektorze, swobodny dostęp do surowców, materiałów i maszyn; swobodny dostęp do rynków krajowego i zagranicznego”. 42

Propozycje te, często pojawiające się na łamach „Kursu”, zawierają rozwiązania jakie winno zastosować się w wolnej Polsce. Inny nieco pomysł przedstawia A. Stanisławski w artykule „Niezgoda buduje czyli o potrzebie oddzielnego rozwoju”. 43 Nie widząc możliwości szybkiego odzyskania przez Polskę niepodległości proponuje on, by Polacy jeszcze w warunkach PRL-u rozpoczęli tworzenie podstaw wolnego społeczeństwa, chociażby poprzez zakładanie niezależnych od władz szkół katolickich. „Hasło oddzielnego rozwoju – pisze A. Stanisławski – wcale nie oznacza dobrowolnej rezygnacji z naszych praw ludzkich i obywatelskich. Po doświadczeniu stanu wojennego i całego czterdziestolecia PRL, chyba dla każdego stało się jasne, że w ramach państwa komunistycznego nie jest możliwa realizacja jakichkolwiek praw. Dlatego tez terenu zażywania wolności obywatelskich należy szukać poza strukturami państwowymi, w przedsięwzięciach, które sami stworzymy i które od nas samych będą zależały. A wolność tworzenia i swoboda nadawania kształtu rzeczom stworzonym stanowi istotę praw ludzkich i obywatelskich”. 44

Niewątpliwie w duchu tej propozycji także szło w późniejszym okresie kilka niezależnych inicjatyw ekonomicznych, m.in. próba utworzenia pod patronatem Kościoła katolickiego Fundacji Rolnej, a także powołanie do życia w 1987 roku w Warszawie Towarzystwa Popierania Wolnego Handlu, Przemysłu i Rolnictwa Indywidualnego oraz krakowskiego Towarzystwa Przemysłowego. Inicjatywa stworzenia Fundacji Rolnej na skutek negatywnego do niej stosunku władz PRL nie doczekała się realizacji, natomiast wspomniane towarzystwa dłuższy czas działały nielegalnie zanim wreszcie uzyskały zgodą na rejestrację w sądzie. Jak widać, państwu komunistycznemu z wielkim trudem przychodziło rozstawać się z monopolem nie tylko w sferze politycznej, ale i gospodarczej.

Sporo miejsca na łamach miesięcznika „Kurs” zajmuje publicystyka dotycząca spraw międzynarodowych. Pismo inicjowało dyskusje na takie tematy jak chociażby „Czy zjednoczenie Niemiec byłoby dla Polski korzystne?” 45 Miszalski zabierający w tej dyskusji głos, na postawione przez redakcję pytanie daje odpowiedź pozytywną, przewidując, że połączenie obu państw niemieckich nastąpi w perspektywie 20-30 lat (tekst napisany w 1989 r.). Odpiera on argumenty przeciwników zjednoczenia widzących w nim same zagrożenia dla Polski, takie jak: inwazja obcego kapitału czy rewindykacja granic. Twierdzi, że kapitał zagraniczny, w tym niemiecki, jest Polsce niezwykle potrzebny dla odbudowy gospodarki, kwestia granic zaś to sprawa nie tylko Niemiec i Polski, ale także całej Europy zachodniej. M. Miszalski przewiduje, że Niemcy silnie zintegrowane z resztą Europy nie byłyby zainteresowane polityką ekspansji na Polskę, pozostałe natomiast państwa europejskie dbałyby o to, by do takich działań nie dopuścić. 46

Na łamach „Kursu” widać wyraźną fascynację jego redaktorów tzw. „rewolucją konserwatywną” w Stanach Zjednoczonych oraz reformami zapoczątkowanymi w 1979 roku w Wielkiej Brytanii przez premier Margaret Thatcher. Sami wydawcy nie ukrywają, że te ważne wydarzenia stanowiły dla nich olbrzymią inspirację do działania. Były one dowodem na przekładalność głoszonych przez nich idei na płaszczyznę realnego życia. Przebieg „rewolucji konserwatywnej” ukazują redaktorzy „Kursu”, co uznać należy za szczególnie cenne w dorobku pisma, oczami publicystów amerykańskich, związanych z Partią Republikańską. W „Kursie” możemy więc przeczytać teksty takich autorów jak: George Gilder, Norman Podhoretz, George Nash i Jack Kemp. 47

„Kurs” dzięki publikacji tekstów amerykańskich autorów przyczynił się bez wątpienia do przybliżenia polskim czytelnikom klimatu „rewolucji konserwatywnej”, wprowadzając ich zarazem w problematykę różnic między lewicą a prawicą oraz toczonych przez nie sporów ideologicznych. Edukacyjne walory ma także fakt opublikowania na łamach miesięcznika kilku tekstów Fryderyka Augusta von Hayek’a, również tego, w którym ten nieżyjący już myśliciel austriacki, rozprawiał się z mitem sprawiedliwości społecznej. 48 Publikacja „Kursu” były rzadką okazją zetknięcia się polskiego czytelnika z twórczością tego niestrudzonego propagatora wolnego rynku. W PRL-u na Hayeka obowiązywało szczególne embargo.

Okres stanu wojennego oraz początki tak zwanej transformacji ustrojowej 1989 roku obfitowały w szereg dramatycznych i ważnych wydarzeń. W bieżącej publicystyce politycznej specjalizował się zarówno Michalkiewicz jak i Miszalski. W swych felietonach regularnie odnosili się do różnych poczynań władz PRL, działalności rzecznika prasowego rządu, Jerzego Urbana, czy, co rusz serwowanych podwyżek cen. 49 Redakcja „Kursu” żywo reagowała także na takie wydarzenia, jak zabójstwo księdza Jerzego Popiełuszki, czy – kilka lat później – obrady „okrągłego stołu”.

W związku z zamordowaniem duszpasterza „Solidarności” redakcja miesięcznika wydała specjalne oświadczenie, w którym potępiono zbrodnię, a winą za jej popełnienie obciążono władze komunistyczne PRL. PZPR i SB uznano za organizacje przestępcze, a członkostwo w nich określono jako przestępstwo przeciwko żywotnym interesom narodu polskiego. „Im większa chwała otaczać będzie zamordowanego kapłana, tym większa wzgarda towarzyszyć będzie imionom tych, którzy byli autorami tej zbrodni. Oni już umieścili się w rządzie swych protoplastów, Kaina i Judasza, i tak będzie po wieki wieków, dopóki będzie rozbrzmiewała mowa polska” – pisano. 50

Rok 1988 to okres strajków w Hucie im. Lenina w Krakowie oraz w śląskich kopalniach, zakończonych objeżdżaniem przez Lecha Wałęsę co bardziej zapalnych punktów w celu wygaszania protestów niepokornych robotników. Rok ten to także przedsmak rodzącego się kompromisu władzy komunistycznej z częścią opozycji solidarnościowej. Redaktorzy „Kursu” zjawiska te obserwowali z dużym niepokojem, który znajdował odzwierciedlenie w publicystyce zamieszczanej na łamach miesięcznika. Jeszcze w 1988 roku, czyli na długo przed obradami „okrągłego stołu” w tekście Właśnie teraz: być albo nie być „Solidarności” redaktorzy „Kursu” przestrzegali związek przed spełnianiem żądań władz PRL uzależniających od tego rozpoczęcie rozmów z opozycją. 51 Zalecali liderom związkowym upór i konsekwentne trwanie przy pryncypiach „Solidarności”. „Jakie mogą być konsekwencje tego cennego politycznie uporu?” – pyta redakcja. 52 I odpowiada: „Jeśli rząd PRL nie zgodzi się na dawny kształt >S<, a upór >S< będzie konsekwentny – Amerykanie nie dadzą kredytów. Rząd PRL-u i komuniści zaczną wówczas tracić jakiekolwiek oparcie w polskim społeczeństwie, gdyż gospodarka PRL bez zagranicznych kredytów runie. I pytanie, jakie powinni sobie postawić działacze >Solidarności< brzmi: czy lepiej, jeśli socjalizm załamie się jak najszybciej, jeszcze za naszego życia, czy też lepiej, jeśli przerzucimy straszną nędzę socjalizmu na nasze dzieci? A będzie to nędza większa niż jest nasza, pod każdym względem. Inaczej myśleć może tylko ten, kto wierzy w >pierestrojkę<, >demokratyczne przemiany w Związku Radzieckim< i tego rodzaju inne głupstwa.” 53 Dziś, znając dalszy rozwój wypadków stwierdzić można, że iście proroczo brzmi zakończenie artykułu: „Od formatu działaczy >Solidarności< zależy, czy dostarczą komunistom kolejnego >listka figowego< i kolejnej dekoracji – czy będą raczej trwać przy prawdziwych wartościach. Oczywiście – rząd PRL-u kusi; rozszerza ilość funkcjonariuszy służby dyplomatycznej i obok b. urzędników ministerstw, które ulegają likwidacji, obok tradycyjnej kadry funkcjonariuszy SB znajdzie się zapewne jakaś ilość miejsc w dyplomacji dla tych działaczy „Solidarności”, którzy przyjmą rządową ofertę. Będą i inne pokusy, które rząd wyszepcze do ucha chętnych… Nie stan wojenny był sprawdzianem ludzi „Solidarności” – ten sprawdzian jest dopiero przed nami”. 54

Krytycznie odnosił się „Kurs” także do obrad „okrągłego stołu”. Michalkiewicz i Miszalski uważali, że dążenie części warszawskiej opozycji o lewicowym rodowodzie do podzielenia się z PZPR władzą, przysłoniło jej rzeczywisty interes Polski. Komuniści zdając sobie sprawę z nieuchronności reform gospodarczych dążyć będą do takiego rozwoju zdarzeń, w konsekwencji którego swoją nadrzędną pozycję oprą już nie na podstawach ideologicznych lecz ekonomicznych. Redaktorzy „Kursu” przewidywali, że komuniści, pod płaszczykiem porozumienia, przeprowadzić będą chcieli kapitalizację, czyli inaczej – uwłaszczenie nomenklatury. Apelowali, by podczas negocjacji tzw. strona społeczna nie rezygnowała z żadnego elementu składającego się na tożsamość obozu opozycyjnego i narodu polskiego: „Bo cóż nam z tego przyjdzie, że włożymy nogę w drzwi do przedpokoju władzy, jeśliby miało się okazać, że zasadniczo, oprócz owych drzwi, nic nas z komunistami nie dzieli.” 55

40, ostatni numer „Kursu” przynosi oświadczenie Ruchu Polityki Realnej utworzonego m.in. przez Janusza Korwin-Mikkego i przemianowanego później na Unię Polityki Realnej. 56 Miesięcznik przybliża czytelnikom program RPR, deklarację oraz statut. Do RPR wstąpił niebawem Michalkiewicz uznając to ugrupowanie za najbliższe ideowo opcji, przez 8 lat popularyzowanej przez „Kurs”. Miszalski natomiast zapisał się do KPN-u. Z tego ugrupowania, w 1989 roku ubiegał się o mandat senatora w Łodzi. 57 Bez powodzenia.

Wydawnictwo „Kurs” konsekwentnie przecierające szlak prokapitalistycznemu myśleniu. Wielu sympatyków zjednało sobie dzięki niektórym tytułom książkowym. M. Miszalski przyznaje, że nie potrafi ocenić wpływu miesięcznika na kształtowanie się w Polsce opcji konserwatywno-liberalnej. Jest natomiast pewny, iż wpływ taki wywarły wydawane przez „Kurs” książki francuskiego autora Guy Sormana. 58 Dzięki wydawnictwu Michalkiewicza i Miszalskiego do polskich czytelników dotarły takie pozycje jak: „Rewolucja konserwatywna w Ameryce”, „Rozwiązanie Liberalne”, „Państwo-minimum”, „Nowe bogactwo narodów”, „Prawdziwi myśliciele naszej epoki” i „Wyjść z socjalizmu”. Pierwsza – „Rewolucje konserwatywna w Ameryce”, po kilku dodrukach osiągnęła w sumie nakład 5 tys. egzemplarzy. Nie tylko zresztą ta, również pozostałe pozycje Sormana błyskawicznie znikały u kolporterów. Każda z książek tego francuskiego dziennikarza, popularyzatora gospodarczego liberalizmu, przetłumaczona została przez Miszalskiego. Pisane łatwym, publicystycznym językiem wspomnienia autora z jego podróży po całym świecie, stały się doskonałym sposobem przekonywania polskich czytelników do głoszonych przez „Kurs” idei. We wstępie do wydanej już na zasadach pełnej legalności w 1991 roku książki „Wyjść z socjalizmu” Sorman dziękuje Michalkiewiczowi i Miszalskiemu za uparte, okupione wieloma niebezpieczeństwami wydanie wszystkich jego książek. 59 Wspomina, że gdy spotykał się z przedstawicielami pierwszego niekomunistycznego rządu polskiego po 1989 roku, wielu z ministrów przyznawało mu się, że już w podziemiu czytało jego książki wydawane przez „Kurs”.  Także gdy w marcu 1990 roku złożył w Belwederze wizytę ówczesnemu prezydentowi Jaruzelskiemu, okazało się, że jest podobnie. 60

W zestawie pozycji książkowych „Kursu”, poprzez które wydawcy propagowali konserwatywny liberalizm znalazły się jeszcze takie tytuły jak: „Wolny wybór” Miltona Friedmana, „Zadanie amerykańskie” Michaela Novaka, „ABC, Libertarianizm” Dawida Berglanda i „Intelektualna historię liberalizmu” Pierre’a Manenta. Dobrze sprzedawała się także przedwojenna bajka dla dzieci Bronisławy Ostrowskiej „Bohaterski miś” – rzadkość na podziemnym rynku wydawniczym, a także „Nie trzeba głośno mówić” Józefa Mackiewicza, „Foksal ’81” Dariusza Fikusa i „Strategia sowieckiego imperializmu” Edwarda Luttwaka.

Żadna z tych pozycji nie przebiła jednak popularnością książek Sormana. Gdy w 1989 roku, na zaproszenie „Kursu” przyjechał on po raz pierwszy do Polski, wszędzie gdzie występował publicznie witany był przez tłumy entuzjastów swoich książek. Było to niezwykle miłym zaskoczeniem nie tylko dla niego, ale przede wszystkim dla redaktorów wydawnictwa. Po raz pierwszy mieli oni okazję przekonać się o społecznym zasięgu swej kilkuletniej działalności. Konfrontacja wypadła pozytywnie.

Paweł Sztąberek

Przypisy:
1. Osoby działające w organizacjach, które rozwiązano lub którym odmówiono rejestracji podlegać miały karze pozbawienia wolności do lat 3. Taka sama kara czekać miała tych, którzy odważyliby się organizować akcję protestacyjną wbrew obowiązującym przepisom prawa (J. Karpiński: Portrety lat. Polska w odcinkach 1944-88, Wyd. Polonia, Londyn 1989, s. 225).

2. W grudniu 1983 roku sejm sprecyzował w ustawie czym miał być stan wyjątkowy. Przewidywano ograniczenie i kontrolę poruszania się osób, możliwość internowania, zawieszenia prawa do strajku, zawieszenia organizacji i stowarzyszeń, kontroli rozmów telefonicznych i zawieszenia zajęć w szkołach wyższych (tamże, s. 256).

3. J. Karpiński, tamże, s. 258.

4. „NOWA” otwiera listę drugoobiegowych wydawnictw pod względem liczby wydanych publikacji. Według zestawienia dokonanego przez Beatę Dorosz, na przestrzeni 13 lat wydała ona 224 publikacje. Wydawnictwo „Kurs” w zestawieniu tym zajmuje pozycję 22, na 34 odnotowane oficyny wydawnicze drugiego obiegu (B. Dorosz, Literatura i krytyka w drugim obiegu, [w:] Piśmiennictwo – systemy kontroli – obiegi alternatywne, t. 2, Biblioteka Narodowa, Instytut Książki i Czytelnictwa, Warszawa 1992).

5. Wypowiedź S. Michalkiewicza podczas wywiadu magnetofonowego.

6. Tamże.

7. Tamże.

8. Wypowiedź M. Miszalskiego podczas wywiadu magnetofonowego.

9. Wypowiedź S. Michalkiewicza…, op. cit.

10. Tamże.

11. Tamże.

12. Wypowiedź M. Miszalskiego …, op. cit.

13. Wypowiedź S. Michalkiewicza …, op. cit.

14. Niezależny ruch wydawniczy (opracowanie Społecznej Rady Wydawnictw Niezależnych), [w:] „Kultura Niezależna”, miesięcznik Komitetu Kultury Niezależnej, Warszawa, luty 1987, s. 28.

15. Tamże, s. 33.

16. W jednym z dokumentów SRWN pisano: „Do SRWN weszli przedstawiciele różnych środowisk o uznanym autorytecie moralnym i społeczny, nie związani bezpośrednio z żadnym z istniejących w kraju wydawnictw.[…] SRWN nie prowadzi działalności nakazowej ani cenzuralnej, nie będzie narzucać wydawnictwom żadnych planów, linii i profilu wydawniczego, ani tym bardziej zalecać skreślania jakichkolwiek pozycji. […] Rada będzie jednak przyglądać się uważnie działalności innych wydawnictw, odgrywających znaczną rolę w niezależnym ruchu kulturalnym i wyrażać opinię na ich temat” (tamże, s. 28-29).

17. Wypowiedź M. Miszalskiego…, op. cit.

18. Wypowiedź S. Michalkiewicza…, op. cit.

19. Były to w kolejności: Guy Sorman, Prawdziwi myśliciele naszej epoki; Pierre Manent, Intelektualna historia liberalizmu; Stefan Niesiołowski, Spojrzenie na Amerykę; Guy Sorman, Wyjść z socjalizmu.

20. Książki opublikowane przez Wydawnictwo „Kurs” w latach 1983-1991, podane w kolejności chronologicznej: M. Miszalski, Wysokie progi; G. Sorman, Rewolucja konserwatywna w Ameryce; D. Fikus, Foksal ’81; B. Ostrowska, Bohaterski miś; M. Miszalski, Trzy ćwierci od śmierci; G. Sorman, Rozwiązanie liberalne; M. Friedman, Wolny wybór; opr. zbiorowe: Drogi cichociemnych; G. Sorman, Państwo-minimum; J. Erdman, Droga do Ostrej Bramy; M. Novak, Zadanie amerykańskie; 500 dni „Solidarności” (komiks); K.K.K.: Syndykat zbrodni; G. Hutton i J. Pridumcew: Idąc …; B. Studziński, W lochach socjalizmu; D. Bergland, ABC. Libertarianizm; M. Miszalski, Gdzie ja jestem? Zapiski wewnętrznego emigranta albo pamiętnik z okresu przejrzewania; J. Mackiewicz, Nie trzeba głośno mówić; J. M. Bocheński, 100 zabobonów; E. Luttwak, Strategia sowieckiego imperializmu; M. Miszalski, Miniatury i opowiadania; G. Sorman, Nowe bogactwo narodów; G. Sorman, Prawdziwi myśliciele naszej epoki; P Manent, Intelektualna historia liberalizmu; S. Niesiołowski, Spojrzenie na Amerykę; G. Sorman, Wyjść z socjalizmu.

21. Andrzej Drawicz, Bułhakow, czyli szkoła odmowy, [w:] „Kurs” nr 2/1983; Wolni pisarze rosyjscy [w:] „Kurs” nr 4/1983.

22. M. Miszalski posługiwał się na łamach „Kursu” trzema pseudonimami: Michał Mariański, Jan Wierusz i Stefan Pomianowski. Pisywał również pod własnym nazwi-skiem.

23. A. Stanisławski, Postęp i konserwa, „Kurs” nr 2/1983, s. 23. 24. Tamże, s. 23.

25. J. Bartyzel, Prawica w Polsce (rodowód i teraźniejszość), „Kurs” nr 33’88; Polityka realna, polityka moralna, „Kurs” nr 15/1985.

26. J. Bartyzel pisze: „Neoliberalną >ortodoksję< reprezentują: ekonomista i cybernetyk Janusz Korwin-Mikke oraz pisma „Stańczyk” i „Dziś”; skrzydło chrześcijańsko-liberalne: filozof Mirosław Dzielski i pismo „13”.” (J. Bartyzel, Prawica w Polsce…, tamże, str. 15).

27. Tamże, s. 19.

28. A. Stanisławski, Klasizm, „Kurs” nr 6/1984; Lewica wybrała, „Kurs” nr 3/1983; Porządek i nieporządek konstytucyjny, „Kurs” nr 9/1984

29. A. Stanisławski, Postęp i konserwa, op. cit., s. 21.

30. Wypowiedź S. Michalkiewicza …, op. cit.

31. Autor wymieniając m.in. Wandę Wasilewską i Stefana Jędrychowskiego jako etnicznych Polaków zauważa, iż: „[…] świadczy to, że już wtedy osoby te były obywatelami ZSRR, a więc państwa, które do spółki z Trzecią Rzeszą dokonało najazdu na Polską i którego wysocy przedstawiciele nie ukrywali wcale dążenia do trwałego wymazania Polski z mapy Europy. […] Lewica polska dała się ochoczo użyć władzom obcego państwa do aktu politycznej dywersji, wymierzonego w prawowity rząd Polski, z którym przecież ZSRR utrzymywał stosunki i uważał za swojego sojusznika. Jeśli zatem lewica dokonała wyboru, to wybór ten należy określić słowem: „zdrada” (A. Stanisławski, Lewica wybrała, „Kurs” nr 3/1983, s. 4-5).

32. R. Krawczyk, Bezdroża reformy, „Kurs” nr 21/1986.

33. Autor pisze: „Klasizm jest represyjny programowo, gdyż do jego istoty należy niszczenie >burżujów< tylko dlatego, że zostali za takich uznani. […] Przyczyną represji jest zaliczenie człowieka do >złej klasy< bez jakiejkolwiek prób wynikania w to, czy jest rzeczywiście zły, czy nie. […] Jest to system poglądów niczym w istocie nie różniący się od rasizmu i antysemityzmu, które są odrzucane przez ludzi światłych w imię wartości ogólnoludzkich” (A. Stanisławski, Klasizm, „Kurs” nr 6/1984, s. 40-43).

34. R. Krawczyk, Bezdroża reformy, op. cit. str. 12.

35. G. Nash, Historyczne, filozoficzne i socjologiczne korzenie amerykańskiego konserwatyzmu, „Kurs”, nr 26/1987, s. 10.

36. A. Stanisławski, Zanim wkroczymy na trzecią drogę, „Kurs” nr 27/1987. 37. R. Krawczyk, Jaki ma być rynek, „Kurs”, nr 19/1986

38. Tamże, s. 18.

39. M. Wolny, Czy istotnie wolny rynek, „Kurs”, nr 19/1986.

40. S. Kurowski, Równia pochyła, „Kurs”, nr 35/1988.

41. M. Wolny, Czy istotnie wolny rynek, op. cit. s. 27.

42. Sprawozdanie z zebrania założycielskiego TPWH, PiR, „Kurs” 27/1987, s. 3.

43. A. Stanisławski, Niezgoda buduje czyli o potrzebie oddzielnego rozwoju, „Kurs”, nr 8/1984.

44. Tamże, s. 4.

45. Czy zjednoczenie Niemiec byłoby dla Polski korzystne?, „Kurs”, nr 26/1987.

46. M. Miszalski, Czy zjednoczenie Niemiec byłoby dla Polski korzystne?, „Kurs” nr 39/1989.

47. G. Gilder, Potrzeba wiary, „Kurs”, nr 4/1983; N. Podhoretz, Sen o władzy, „Kurs” nr 32/1987; G. Nash, Historyczne, filozoficzne i socjologiczne korzenie amerykańskiego konserwatyzmu, „Kurs”, nr 26/1986; J. Kemp: Liberalizm jako ład wolności, „Kurs”, nr 30/1987.

48. Fryderyk August von Hayek, Mit sprawiedliwości społecznej, „Kurs” nr 28/1987; O wolności i wolnościach, „Kurs” nr 15/1985; Zasady i celowość, „Kurs” nr 26/1987; Na czym polega kryzys, „Kurs” nr 34/1988; Dlaczego chcemy być wolni, „Kurs” nr 34/1988.

49. M. Miszalski, Męki z reformą, „Kurs”, nr 30/1988; Uśmiej się – jutro będzie drożej, „Kurs”, nr 31/1987; Wolność wg Urbana, „Kurs”, nr 38/1988.

50. Redakcja, Oświadczenie w sprawie zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki, „Kurs”, nr 10/1984.

51. Redakcja, Właśnie teraz: być albo nie być „Solidarności”, „Kurs”, nr 33/1988.

52. Tamże, s. 40.

53. Tamże, s. 40.

54. Tamże, s. 40.

55. Redakcja, Treść kompromisu, „Kurs” nr 40/1989, s. 3.

56. Ruch Polityki Realnej – deklaracja programowa, „Kurs”, nr 40/1989

57. M. Miszalski zdecydowanie sprzeciwiał się kompromisowi zawartemu przy „okrągłym stole” „Byłem także przeciwny dzierżonemu przez Komitet Obywatelski >Solidamości< monopolowi na opozycyjność. Wstąpiłem do KPN-u dlatego, że organizacja ta jako jedna z niewielu mówiła, że jest partią polityczną i jako partia szła do wyborów. Sprzyjało to krystalizacji oblicza politycznego poszczególnych ugrupowali nie w oparciu o symbole lecz programy polityczne” (wypowiedź M. Miszalskiego podczas wywiadu magnetofonowego). Dziś M. Miszalski jest w Unii Polityki Realnej.

58. S. Michalkiewicz wspomina, że zetknięcie się z twórczością G. Sormana było całkiem przypadkowe: „Przy okazji przeglądania jednego z francuskich tygodników politycznych natknąłem się na wywiad z Sormanem, zamieszczony na okoliczność wydania jego książki pt. Rewolucja konserwatywna w Ameryce. Ponieważ poglądy autora ujawnione w tej książce były zbieżne z tym, co głosiliśmy w >Kursie<, postanowiłem – za pośrednictwem moich przyjaciół w Paryżu – nabyć prawa autorskie i uzyskać zgodę na wydanie tej książki w Polsce, w drugim obiegu. Paryskie wydawnictwo >Fayard<, w którym Rewolucja… została wydana zgodziło się na jej przetłumaczenie i wydanie w Polsce za darmo, bez odstępowania praw autorskich. Francuski wydawca zastrzegł sobie w umowie jedynie to, że >Kurs< przyśle mu dziesięć egzemplarzy polskiego wydania” (wypowiedź S. Michalkiewicza podczas wywiadu magnetofonowego).

59. G. Sorman, Wyjść z socjalizmu, Wydawnictwo „Kurs” przy wsparciu „Gazety Handlowej”, Warszawa 1991, s. 3-5.

60. Tamże, s. 3.

Paweł Sztąberek

Artykuł powstał w oparciu o pracę magisterską autora poświęconą Wydawnictwu KURS, powstałą w 1992 roku.