Rafał A. Ziemkiewicz napisał kiedyś, że każda manifestacja jest tak mądra, jak najmniej inteligentny jej uczestnik. Dodał też, że owe „najsłabsze ogniwa” mają paskudny zwyczaj najgłośniej wrzeszczeć. Z kolei Stanisław Lem pisał, że człowiek to istota, która najchętniej mówi  o tym, na czym się najmniej zna. Obserwując dzisiejsze manifestacje pierwszomajowe trudno się z nimi nie zgodzić.




Wszystkie bowiem manifestacje zorganizowane zostały pod hasłami walki z tym, czego w Polsce nie ma – wolnym rynkiem i kapitalizmem. Koncesje, zezwolenia, pozwolenia, dyktatura biurokracji lokalnej i unijnej, wreszcie sposób przeprowadzenia prywatyzacji po 1989 r. (z pamiętnym uwłaszczeniem nomenklatury) oraz konstrukcja przepisów podatkowych w taki sposób, że akumulacja kapitału w klasie średniej jest niemożliwa sprawiają, że mówienie o współczesnej gospodarce jako kapitalistycznej / wolnorynkowej dowodzi niezrozumienia używanych pojęć oraz całkowitego oderwania od rzeczywistości.
Przewodniczący Ruchu Poparcia Palikota (tym razem bez świńskiego ryja i sztucznego penisa) oświadcza, że „wolny rynek nie da rady” w walce z bezrobociem. Rozwiązanie – obniżka składki do ZUS, likwidacja umów „śmieciowych”. Jednak główny ciężar walki na polu „produkowania rabocia” spoczywa na „państwie”: „Dziś już wiemy, że wolny rynek i wszyscy jego kapłani z arcybiskupem Tuskiem, biskupem polowym Pawlakiem, i papieżem politycznego kapitalizmu Kaczyńskim, nie dadzą rady dalej wmawiać nam, że wolny rynek stworzy miejsca pracy. Państwo musi być w tym aktywne […] Tak, państwo będzie budować fabryki, państwo ma budować fabryki, nie ma żadnego powodu, żeby państwo nie budowało fabryk”.
Cóż, uznawanie Tuska, Pawlaka i Kaczyńskiego za „kapłanów” wolnego rynku można uznać za przejaw indolencji bądź zwykłą manipulację. Ale pomysł na państwowe fabryki jest najlepszy z innego powodu. Otóż Janusz Palikot uważa, że nie będzie to powrót do socjalizmu, gdyż owe państwowe fabryki… „powinny działać w ramach wolnego rynku jako spółki prawa handlowego”!
Z kolei Leszek Miller, stary – nowy przywódca SLD, przekonywał swych słuchaczy, że na Kongresie RPP spotkali się „kapitaliści, aby radzić nad kolebką kapitalizmu”. W ramach rozwiązania zaproponował przywrócenie trzeciego progu podatkowego na poziomie 50% „dla najbogatszych”. Żeby było śmieszniej, za prawicową koalicję uznał zestaw PO-PSL-RPP.  A co najbardziej przeszkadza mężczyźnie, którego nadal nie można poznać, bo wciąż jeszcze nie skończył? „Mamy rynkową gospodarkę, ale nie chcemy rynkowego społeczeństwa. Człowiek to nie mechanizm, to nie towar, i społeczeństwo to nie wielki hipermarket, gdzie wszystko jest tylko kwestią ceny. Nie ma na to zgody. Stoimy po stronie wszystkich, których prawicowe rządy wykluczają z powodu płci, seksualności, z powodu miejsca urodzenia, z powodów światopoglądowych i każdych innych”. Ciekawe, bo zdaje się w kapitalizmie i wolnym rynku decydują kompetencje, a nie kwestie drugoplanowe typu orientacji seksualnych. Warto też przypomnieć, że w systemie wolnorynkowym każdy, bez względu na kolor skóry, religię, seksualność itp. może swobodnie kształtować swój byt materialny, zaś w socjalizmie – wręcz przeciwnie. Licznych przykładów dostarcza historia.
Leszkowi Millerowi wtórował przewodniczący OPZZ, Jan Guz: „nasz rząd, wspierany przez finansjerę i spekulantów zadbał o to, by życie było pasmem udręk […] Nasza ojczyzna, Polska, wali się w gruzy. Trwa totalna wyprzedaż majątku narodowego, odbierane są prawa pracownicze. Nasz śmieciowy kapitalizm, nasi śmieciowi politycy zafundowali nam w prezencie śmieciową pracę, śmieciowe emerytury i wzrastające bezrobocie”. Ciekawe, że nie zauważył wpływu na taki stan rzeczy „wielkiego sukcesu” lewicy, jakim było wstąpienie Polski do UE, która zamknęła stocznie i zamknie jeszcze wiele innych zakładów, a kieszenie Polaków aktualnie są drenowane właśnie na potrzeby ratowania „finansjery i spekulantów” ponoszących straty z tytułu „radosnej twórczości” eurokratów.
Anarchiści odcięli się od „pozorantów z SLD i RPP” oraz „zbiurokratyzowanych związków zawodowych”. Jakub Gawlikowski stwierdził, że „Dziś mamy powrót do tego, co wydawało się zamierzchłą przeszłością, powrót do XIX-wiecznego kapitalizmu” i dlatego też organizatorzy pochodu anarchistów podkreślali, że „walczą z kapitalizmem we wszystkich jego przejawach”. Widać nikt im nie powiedział, że podstawą kapitalizmu i wolnego rynku jest poszanowanie wolności, życia i własności czyli to, czego w Polsce nie ma.
Manifestowali też nacjonaliści, między innymi niosąc hasło „Kapitalizm to socjalizm, trzecia droga nacjonalizm”. Jest to o tyle ciekawe, że pojęcia kapitalizmu i socjalizmu odnoszą się do rozwiązań społeczno – gospodarczych, zaś nacjonalizm do społeczno – politycznych. Warto też zwrócić uwagę, że na przestrzeni lat nacjonalizm nawiązywał do różnych form rozwiązań ekonomicznych, zarówno socjalistycznych jak i kapitalistycznych, zaś główny ideolog polskiego nacjonalizmu, Roman Dmowski zaś w „Myślach nowoczesnego Polaka” bronił własności prywatnej i gospodarki kapitalistycznej.
W świetle powyższego może należałoby rozważyć przesunięcie Święta Pracy na dzień 1 – ego kwietnia?
Michał Nawrocki
Fot:. internet

6 KOMENTARZE

  1. Sektor panstwowy dzialal skutecznie w II RP i stanowil pewien prog odniesienia dla warunkow pracy. Panstwowe monopole Spirytusowy, papierosowy i zapalczany) finansowaly wiele przedsiewziec ogolnonarodowych bez koniecznosci podwyzszenia podatkow a PKP zapewniala obsluge transportu na calym terytorium znacznie wiekszego kraju. Natomiast prywatny byl Bank Polski -emisyjny bank centralny i dzieki temu mielismy pieniadz w pelni wymienialny na zloto i niezalezny od kaprysow politykow.

  2. Dzielenie czegos na panstwowe czy prywatne nie ma sensu. Jest albo sprawny menedzment albo go nie ma. Wszystko zalezy od ludzi. Natomiast bank w zadnym wypadku nie moze byc tzw. prywatny. Sprawny bank musi miec tylko jedna ceche – byc NEUTRALNY.

  3. „Mamy rynkową gospodarkę, ale nie chcemy rynkowego społeczeństwa” (Miller) – typowe lewicowe bredzenie…

  4. @OSN – z przyjemnością zapoznałem się z relacją i parom innymi tekstami. Miło wiedzieć, że okrzyki „kapitalizm to socjalizm…” nie były reprezentatywne dla manifestacji narodowców, co wszelako nie zmienia faktu, że hasła OSN również takie nie były. Podkreślić trzeba, że w manifestacji wzięły udział różne „odłamy” środowisk odwołujących się do ideologii narodowej.
    Inna sprawa, że koszulka z takim napisem (http://opcja.files.wordpress.com/2010/10/br4p.jpg) jakoś nie budzi mojego entuzjazmu.
    Pozdrawiam

  5. @bobola – fakt. Można też dodać, że współcześnie przedsiębiorstwa państwowe nadal skutecznie działają np. w Norwegii. Tyle, że III RP Ludowa to nie II RP czy Norwegia i jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że takie państwowe fabryki będą działać zgodnie z zasadami wolnego rynku.
    Składa się na to kilka przyczyn. Po pierwsze miałem niedawno wątpliwą przyjemność obserwować „prywatyzację” przedsiębiorstwa przynoszącego rocznie kilka milionów zysku. To było w czystej formie uwłaszczenie nomenklatury.
    Po drugie administracja publiczna nie raz już udowodniła, że przestrzeganie reguł ma generalnie gdzieś.
    Po trzecie trzeba wziąć poprawkę na stosunek zarówno społeczeństwa jak i urzędników do tego, co się nazywa własnością publiczną – pierwsi traktują ją niczym folwark z niewolnikami, drudzy jako własność niczyją.
    Stąd wynikają moje zastrzeżenia. Warto jednak dodać na koniec, że przedsiębiorstwa państwowe mogą i powinny w Polsce funkcjonować, lecz nie koniecznie muszą to być fabryki. W moim odczuciu winny to być przede wszystkim sektory strategiczne, z które służą całemu społeczeństwu – energetyka, ciepłownictwo, kolej, drogi, wodociągi, kanalizacja itd.
    Pozdrawiam

Comments are closed.