Kiedy pod Warszawą w sierpniu 1920 roku toczyły się walki o losy nie tylko Polski ale i całej Europy, na trwającym wtedy zjeździe Kominternu wybuchła euforia.
– „Warszawa zdobyta” – rozeszło się wśród zebranych. Usłyszał te słowa przemawiający właśnie Lew Trocki. Nie krył także emocji:
– „Potem już tylko Berlin i cała Europa” – grzmiał z trybuny.
– „A co potem?” – zapytał jeden z towarzyszy.
– „Dotrzemy do Atlantyku! A następnie zawrócimy i napoimy nasze konie w Gangesie” – grzmiał towarzysz, który za 20 lat dokonał żywota z czekanem w głowie. Ale wtedy miał swój dzień.
Na dotarcie do Atlantyku trzeba było czekać prawie 90 lat.
– Jak to? – ktoś zapyta. To proste.
Podobno władzę w Europie sprawuje teraz Komisja Europejska złożona z przewodniczącego i 28 Komisarzy (ludowych) odpowiedzialnych z poszczególne odcinki życia w Europie.
Przeprowadziłem stosunkowo proste badanie. Przejrzałem życiorysy wszystkich członków Komisji Europejskiej. Okazuje się, że zdecydowana większość z nich ma jasny lewicowy lub liberalno – lewicowy rodowód. Siim Kallas – rodem z Estonii był nawet w przeszłości członkiem KPZR! Ale i tak wszystkich bije na głowę swym życiorysem Przewodniczący Komisji Pan José Manuel Durao Barroso, który oficjalne przyznaje się do maoistowskich korzeni.


Ograniczenie roli parlamentów krajowych i centralizacja państwa europejskiego przyniesie w rezultacie ograniczenie możliwości wpływu obywatela na podejmowanie decyzji. Będzie to realne ograniczenie praw obywatelskich. A tu już o krok do totalitaryzmu. Oczywiście administracja będzie blisko obywatela, będzie samorządowa. Będzie też konsekwentnie, coraz bardziej wpychać swe macki w obszary prywatnego życia, inwigilować, aby przypadkiem nikomu nie przyszło do głowy psioczyć na system szczęśliwości. Ale nie ona będzie podejmować polityczne decyzje. Postępujący proces fasadowości instytucji publicznych w naszym kraju jest już faktem. Fasadowa stała się też ideologia partii politycznych, spendowanych kneblem politycznej poprawności, w których nie ma miejsca na „patriotyczne ekstrema”. Dziś obrona Warszawy zostałaby nazwana:”wybuchem ludowego nacjonalizmu”.
Ale konie na razie odpoczywają.
Barroso pochodzi z Portugalii, a więc jeszcze chwila i lewicowe rumaki zrobią zwrot, po czym zatopią swe wiecznie spragnione pyski w gangesowym nurcie. Miejmy nadzieję, że po drodze połamią sobie nogi lub wskutek kryzysu skończy im się obrok.
Tak więc bolszewicka inwazja, gdy nadejdzie będzie atakować z drugiej strony. Ale czy musi nadejść? Przecież wszystko już zdobyli! Poza tym kto ma nas bronić? Dziś nikt już nie prowadzi bitew bo i po co? Udoskonalono technologię walki. Najlepiej wygrać jest nie walcząc.
Najlepiej, gdy wróg przejmie twój punkt wiedzenia i nie będzie już wrogiem. – to Sun Zi. Inny chiński filozof – Konfucjusz powiedział, że aby naprawić państwo trzeba najpierw nazwać rzeczy po imieniu. Jak, gdy medialne pranie mózgu głosi prawdy objawione, a politycy to tylko figuranci? Na razie u nas Sun Zi wygrywa z Konfucjuszem.
Adam Kalicki

1 KOMENTARZ

  1. To prawda Lech Kaczyński, Prezydent Polski podpisał Traktat Lizboński i złamał przysięgę o obronie suwerenności państwa którego był prezydentem. Spotkała go kara dokonana szatańskimi narzędziami i w sztańskim interesie.

Comments are closed.