Ptaszki na mieście ćwierkają, że oto w PO pojawiły się wątpliwości, czy aby na pewno Bronisław marszałek Komorowski powinien startować w przyspieszonych wyborach prezydenckich. Bo to, wicie – rozumicie, „kiepsko wypadł podczas żałoby”. Nie można wykluczyć, że stało się tak dlatego, że żałoba poświęcona jest zmarłym, a nie podziwianiu „wypadania” tego czy innego kandydata. Tak przynajmniej bywało dotąd, ale widać lokalny ciemnogród odstaje od europejskich standardów wyznaczanych przez przewodnią siłę postępactwa na polskim terytorium etnograficznym. Aliści możliwe też, że przyczyna leży gdzie indziej – jaka partia takie komentarze.
Tymczasem grupa profesorów akademickich bez konsultacji z autorytetami raczyła popełnić epistołę, i to o zgrozo!, skierowaną do samego marszałka Bronisława Komorowskiego oraz Sejmu RP. Apelują w niej o zawetowanie przez marszałka nowelizacji ustawy o IPN, zaś do Sejmu – o przyjęcie weta. Jak wiadomo głównym celem PO jest odpolitycznienie Instytutu, co pragnie osiągnąć poprzez powoływanie prezesa przez koalicję rządzącą. Ciekawe, jak na ów list zareagują te środowiska akademickie, które jeszcze niedawno za przewodem Bronisława Geremka ostentacyjnie odmawiały poddania się ustawowej lustracji?
Mniejsza wszelako o detale oraz zagrożenie ruchami tektonicznymi w okolicach warszawskich Powązek, wywołanych ruchem wirowym wspomnianego autorytetu. Warto się bowiem zastanowić nad konsekwencjami, jakie niesie to dla Bronisława marszałka Komorowskiego. Albowiem jakby nie postąpił – będzie źle. Podpisze ustawę – znaczy, że PO ma w … pięcie vox populi, w dodatku tego wykształconego populi, które wedle „badań” stanowi trzon jego elektoratu. Zawetuje – jeszcze gorzej; mało, że źle wypadł, to jeszcze podatny na naciski i nie gwarantuje realizacji jedynie słusznego kierunku polityki PO. Jak nie pałą go, to kijem.
Może też zostać podjęty wątek katastrofy prezydenckiego samolotu, jako wyniku działania sił ciemności, przeciwko którym Polska walczy w ramach międzynarodowej koalicji antyterrorystycznej. W tej sytuacji Donald premier Tusk gotów podjąć kolejną genialną decyzję, tym razem aby jednak w wyborach prezydenckich kandydować. Wprawdzie na razie „tymi ręcoma” się zapiera, ale wiadomo – kto by tam wierzył w niezdementowane wiadomości? Tym bardziej, że opozycja została mocno osłabiona, a i pomniejsi kandydaci zaczynają przebąkiwać coś o dezercji.
Michał Nawrocki
Foto: www.tuskwatch

4 KOMENTARZE

  1. Jak słuchałem żałobnych wystąpień marszałka Komorowskiego, to odnosiłem wrażenie, jak chyba wiele osób, że on albo jakoś od tego wszystkiego się dziwnie dystansuje (nie widać w nim żadnych ludzkich emocji, jak chociażby u premiera Tuska), albo kpi. Albo jedno i drugie. Chociaż może i po prostu nie ma charyzmy.

Comments are closed.