1043 lata to sporo. Dziś tego jeszcze nie widać dokładnie, ale za sto lat dzieci na tym terytorium będą się uczyły być może, że kiedyś było tu takie państwo: Polska.
Jej mieszkańcy potrafili przelewać krew dla jej istnienia. Po prostu. Później na ponad 100 lat trafili pod rządy obcych i z początkiem dwudziestego wieku znów zaczerpnęli świeżego powietrza. Na dwadzieścia lat. I znów półwieczna przerwa, najkrwawsza i, w dużej części z oszpeconą nazwą, „Rzeczpospolita Ludowa”.
I znów dwadzieścia lat. Jakże inne od tamtych dwudziestu. Nie ma już prawie śladu po Orlętach, nie ma po Kolumbach. Roi się za to od „europejczyków”… Duszno.
Republika Czeska skapitulowała na własne, jak i Polska, życzenie. Podmiot prawa międzynarodowego jakim stanie się UE, wkrótce większością głosów zaprowadzi porządki na swoim terytorium.
Jak pisał Waldemar Łysiak: „Usiądę na brzegu rzeki i spokojnie poczekam, aż spłyną trupy wrogów. Za 50 lat, za 100 zim, za 300 wiosen – prędzej czy później. Jestem równie cierpliwy jak historia jest nieprzewidywalna i pomysłowa”.
Póki co „do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie – wahanie się i bojaźń – i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi i wielkie milczenie jest po nich.”
A w ciemnym wnętrzu kościoła w Krzemieńcu ciągle widnieje w czarnym kamieniu wyryty za Słowackim napis: „Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei.”
Znając nas, Polaków, pierwsze większe powstanie szykuje się około 2045 roku. Przy dźwiękach krachu systemów emerytalnych i skowycie eutanazyjnej machiny.
Wiemy, od przodków, co nam czynić w nadchodzącym czasie trzeba.
Do Ojczyzny
Vox clamantis in deserto
Kędyż te słupy, te granice twarde,
Które nasz Chrobry oznaczał żelazem?
Tenże to naród cary wiązał harde,
Gromiąc i Orły, i Księżyce razem?
Myż to Polacy, owych mężów plemię,
Co nam krwią swoją kupili tę ziemię?

O wielkie dusze! jeśli cnót oblicze
Ze swej ku nam poglądacie chwały:
Zacni Tarnowscy, mężni Chodkiewicze!
Na cóż przykłady nam wasze zostały?
Takeśmy podli, że was bierze trwoga
Błagać za nami zwróconego BOGA.

Cokolwiek świętej po was jeszcze sławy
Nam się zostało (o bezczelna zbrodni!)
Gładzim do szczętu sromotnymi sprawy,
Wspomnienia nawet waszego niegodni.
Zdradzając braci i wolność, i chwałę,
Cóż poczną serca, hańbą odrętwiałe?

OJCZYZNO! na cóż nam przeszyte mieczem
Piersi otwierasz? my nie twoje dzieci.
Straciwszy czułość, tam kajdany wleczem,
Gdzie pędzi przemoc, lub mamona świeci.
Oto na sam brzęk i krótki blask złota,
Troskliwym uchem czatuje niecnota.

Skądkolwiek chytra zabłyśnie intryga,
Leci tam nędza i co urwać pragnie.
Chełpi się zdrada, że ją gwałt podźwiga;
Klaszcze mu podłość i kark jarzmu nagnie.
Jakże się z twojej wydźwigniesz ruiny,
MATKO! takimi otoczona syny?

Franciszek Dionizy Kniaźnin (~1750 – 1807)
Wojciech Popiela

4 KOMENTARZE

  1. Panie Wojtku! 2045? Pesymista z Pana, obaj weźmiemy w nim czynny udział i obawiam się, że stanie się to wcześniej, niżbyśmy chcieli. Podpowiem za prof. Jerzym Robertem Nowakiem – nie załamujmy rąk, trzeba ogromnej pracy, aby Polska przetrwała i myślmy, aby wykonać ją jak najlepiej. Pozdrawiam serdecznie.

  2. Panowie spokojnie! Agenci czuwają! Jak trzeba będzie „robić robotę” to się będzi ją robić. Zamach na Kutcherę i akcję pod Arsenałem dziadkowie już uczyli. Teraz trzeba czegoś nowego.

  3. I jeszcze jedna sprawa większość dzisiejszych czonków UE (szczególnie Niemcy, Włochy, Francja, Hiszpania,…) była w swych dziejach podzielonymi na królestwa, księstwa, republiki i wolne miasta euroregionami.

  4. Taka jedna uwaga natury historycznej Panie Wojciechu. Mieszko I rozpoczął swe panowanie około 950(czasem podaje się 960) roku natomiast 966 to chrzest.

Comments are closed.