Za rok w Polsce wybory samorządowe. Każda szanująca się partia myśli już o tym, co tu zrobić, by przekonać mieszkańców danego regionu do swoich racji. I jak to bywa w kampanii wyborczej, znów usłyszymy od lokalnych działaczy partyjnych, że to właśnie oni zadbają o nasz region najlepiej, dadzą nam pracę i dobrobyt. Ale za rok zapewne nikt nie zwróci uwagi na to, że te same partie, które walczą o prestiż w Parlamencie Europejskim, również myślą o zgarnięciu łupów na tzw. „dołach”. Nasza obecna klasa polityczna, czyli PO, PiS, Lewica i PSL są tak naprawdę za jak najmniejszą rolą samorządów. Partie te udowodniły to 1 i 2 kwietnia zeszłego roku, kiedy to niemal bez żadnego sprzeciwu zgodziły się na uchwalenie ustawy o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Po podpisaniu wspomnianego traktatu przez prezydenta RP rola państwa polskiego, nie mówiąc już o samorządach, zejdzie do poziomu minimalnego. Wtedy to najważniejsze polityczne decyzje będzie ustanawiać Unia Europejska, a nie prezydent czy premier danego kraju. Samorządy praktycznie w ogóle nie będą się liczyć w grze politycznej.
A szkoda, że tak właśnie się stanie. Dziś w czasach szeroko rozumianej globalizacji wszyscy jesteśmy niby jedną „globalną wioską”. Przypomina to trochę próbę podboju i wyparcie kultury z danego regionu i zastąpienie jej tą wspólną dla całego Świata. A przecież nie o to chodzi, by niszczyć to, co charakterystyczne dla danego regionu. Niestety do tego zmierzamy, a raczej w tym kierunku zmierzają Światowi przywódcy. Można się zastanawiać nad tym, po co komu rząd światowy i kto na tym skorzysta? Skoro taki plan forsują najważniejsi politycy na naszym globie, to znaczy, że muszą z tego mieć korzyści. Ale jak wiadomo państwo to nie my, a więc wychodzi na to, że my (zwykli obywatele) zapewne na tym eksperymencie stracimy. Pytanie, jakie straty poniesiemy. Czy znów będzie to śmierć niewinnych ludzi, czy może gnębienie podatkami, przez co większość z nas będzie żyło w nędzy i biedzie?
Wiadomym jest, że łatwiej utrzymać państwo o małej powierzchni, niż ogromne imperium. Małe państewko o powierzchni dzisiejszej Warszawy na pewno lepiej by było zarządzane, niż obecne państwo polskie. Dlaczego więc nie dać większych uprawnień samorządom? Wtedy mielibyśmy małe państewka jak np. państwo śląskie, warszawskie, poznańskie, krakowskie, olsztyńskie, szczecińskie, toruńskie, białostockie, gdańskie itd. Takie państewka rządziłyby się same sobie i nikt nie ingerowałby w ich politykę. Nawet, jeśli w jednym z tych państewek zwyciężyłaby demokracja, czy socjalizm, to i tak byłoby to mniejsze zło, niż wtedy, gdyby te ustroje pojawiły się w większych powierzchniowo państwach.
Dziś wielu prawdziwych polskich patriotów ubolewa nad tym, że państwo polskie niebawem przestanie istnieć za sprawą wejścia w życie Traktatu Lizbońskiego. Zastanawiam się, czy jest nad czym ubolewać? A co by było, gdyby to nie państwo niemieckie, tylko polskie miało największy wpływ na zjednoczenie Europy? Co by było, gdyby Rzeczpospolita jak za dawnych lat rozwijała się od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego? Czy my Polacy mielibyśmy powody do dumy? Czy Rosjanie mieli powody do dumy, żyjąc w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, gdy ich przywódca Józef Stalin za pośrednictwem swego aparatu państwowego mordował ich? A więc mieszkanie na terenie wielkiego imperium nie musi świadczyć o zamożności obywateli. Może za to świadczyć o tym, iż państwo to jest silnie scentralizowane, zbiurokratyzowane, a przez to szkodliwe dla zwykłych ludzi. Nie należy więc popadać w histerię, iż Polska straci niepodległość, bowiem oznaczać to będzie likwidację jedynie państwa polskiego.
Pewnie niektórzy mogą dojść do wniosku, że skoro jestem za tym, aby samorządy miały większą władzę polityczną niż obecnie, to znaczy, że chcę doprowadzić do zniszczenia Polski. Nic z tych rzeczy. Ja uważam, że Polska sama w sobie jest różnorodna i to nie tylko pod względem geograficznym, ale także gospodarczym czy kulturowym. Przecież zupełnie inne są zwyczaje w Wielkopolsce, inne na Śląsku, inne we wschodniej części naszego kraju. Rozbicie obecnego państwa polskiego na mniejsze państewka nie musi oznaczać, że polska gospodarka (w ogólnym zestawieniu) będzie się słabiej rozwijała. Wydaje się, że na takim eksperymencie politycznym skorzystają nie tylko te nowo powstałe państewka, ale także ich mieszkańcy, czyli my wszyscy.
Nie chodzi przecież o to, by między tą podzieloną Polską dochodziło do konfliktów, tylko do współpracy. Być może przeciwnicy mojej koncepcji politycznej będą przekonywać, że takie „Rozbicie dzielnicowe” doprowadzi do niepotrzebnych wojen domowych. Osobiście uważam, że do niczego takiego nie musi dojść. Powiem wprost – to teraz nasi politycy doprowadzili do dość niebezpiecznego podziału Polaków na zwolenników braci Kaczyńskich i „liberałów” spod znaku PO. To oni mogą doprowadzić do sztucznego rozpadu Polski. Tymczasem Polska jest różna, ale pod względem gospodarczym, kulturowym. Może wystarczyłoby, by te polskie państewka chroniło co najwyżej wspólne wojsko, a tak poza tym każde z nich rządziłoby się swoimi własnymi prawami. Oczywiście najlepiej by było, gdyby wszędzie tam zapanował kapitalizm, gdyż byłoby to korzystne dla tych państewek i dla zwykłych obywateli.
Mateusz Teska

3 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobrze, bardzo pięknie, jestem za. Pod jednym warunkiem, że takie państwa jak IV Rzesza Niemiecka, Włochy, V Republika Francji, Królestwo Hiszpanii, Królestwo Belgii, Federacja Rosyjska, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii I Irlandii Północnej oraz inne państwa na europejskim kontynencie również zostaną podzielone na mniejsze, samodzielne, suwerenne, pod karą sankcji(ciekawe jakich?)za współprace w jednoczenie się, niezależne, bez armii i policji podatkowych i kontroli skarbowej – takie jak Hiszpania na Kastylję, Aragonię, Nawarrę, Katalonię,itd, Niemcy na Bawarię, Saksonię, Nadrenie,itd,Francja na Lotaryngię, Korsykę, Prowansję,itd.I całą resztę państw podzielić i będzie dobrze, prawda? Będą między sobą konkurować systemami podatkowymi, prawnymi, politycznymi, ekonomicznymi i społecznymi, a mahometany i inne żółtki zjedzą nas z przyprawami. Kto jest za? Ba ja jestem!

  2. Czy już podzieliliście tę Polskę, tego bękarta wiednia-wersalu-teheranu-jałty-poczdamu? Bo chcę tam wejśc i zrobić coś….

  3. Czy podział polski – bękarta wiednia-wersalu-teheranu-jałty-poczdamu będzie po
    demokratycznym referendum rozbiorowym czy po decyzjach euro-azji? (Euro=Niemcy+Azja=Rosja)

Comments are closed.