Zgodnie z uzgodnionymi warunkami stacjonowania wojsk amerykańskich na terytorium RP służbowe przestępstwa są objęte eksterytorialnym immunitetem. W tych dniach dopełnia się likwidacja polskiego przemysłu stoczniowego. Od dawna Polska  jest właściwie uzależniona od rosyjskich dostaw gazu, względnie dostaw z państw, które Rosja tradycyjnie traktuje jako „bliską zagranicę”, zależną od woli Moskwy. Sektor bankowy praktycznie całkowicie przeszedł w ręce „obcego kapitału”, co zresztą i tak nie ma większego znaczenia, albowiem gospodarka podporządkowana jest całkowicie centralnemu planowaniu brukselskiej międzynarodówki poprzez limity produkcyjne czy limity emisji CO2, co jakiś prześmiewca określił mianem „wolnego rynku”. Prawo unijne jest nadrzędne w stosunku do przepisów polskiego prawa, zaś eurominister spraw zagranicznych wespół z „szefem wszystkich szefów” zadbają o właściwy kierunek polskiej polityki międzynarodowej i wewnętrznej. W tej sytuacji łatwo dojść do wniosku, że historia zatoczywszy koło pędem zmierza ku recydywie PRL.
No, to jak recydywa – to recydywa. Wprawdzie Janusz Szpotański już nie żyje, ale stworzony przezeń towarzysz Szmaciak ma się dobrze, gładko się przewekslował do „demokracji” i „kapitalizmu”, dalej też gotów służyć wszystkim, którzy tylko zechcą płacić i nie będą wymagali większych kwalifikacji, nad lojalną współpracę. Bez niego przecież cała ta recydywa nie byłaby możliwa. Ostatnią linią obrony normalności – jak już nieraz bywało w dziejach – pozostaje satyra.  I dlatego tak potrzebne wydaje się wskrzeszenie Szmaciaka, o co się pokusiłem, a czego efekty przedstawiam poniżej licząc na życzliwość pt. Czytelników…
Szmaciak buduje demokrację
Skończył się czas wszechwładzy Partii,
już nawet Szmaciak jest liberał.
I tylko jedno wciąż go martwi –
Kto w IPN – ie, co wyszperał?
Męczy się  Szmaciak aż go skręca,
gdy tępy pysk w kamerę wsadza:
„Gdzie gruba kreska, kurwa nędza!
Wątroba smacznie żyć przeszkadza!
Cóż to za twarz liberalizmu,
który forsując nową modę,
Ma tępe ryło komunizmu
i bezpieczniacką brodę?
Jak tu budować demokrację,
eurosojuza zręby wieczne,
jeśli przez głupią biurokrację
człowiek korzenie ma wszeteczne?”
Więc kartoteki, kompromaty
i różne kwity wciąż go martwią.
Bo nawet jeśli był bydlakiem –
to zawsze wiernie razem z Partią.
Te kwity świństwa i łotrostwa,
których partacze nie spalili,
Zawsze poparcie miały „góry”,
A towarzysze starsi kryli.
„A zresztą – kogo to dziś boli?
Co było dawno już minęło,
łamane palce czas zagoił
ruszyło nowe kominternu dzieło!
Więc knebel trzeba w gęby wsadzić,
kagańcem ścisnąć by nie wypadł,
a z IPN – em – patent stary –
swych ludzi wsadzić, no i kwita!
Podeprzeć to sprawiedliwością,
o demokracji gadką głupią
a ludzie z wielką wręcz pewnością
cały ten szwindel chętnie kupią!”
Zasypia Szmaciak błogim snem
pewien, że towarzysze wierni
z lat dawnych sprawią, iż ad rem
Judasze będą znów potrzebni.
Z wolnością w tym liberalizmie,
(coś jak komara męski „wydział”),
jak z dobrobytem w socjalizmie –
podobno jest. Lecz nikt nie widział.
Michał Nawrocki

3 KOMENTARZE

  1. Oryginalny Szmaciak – tak. To powyżej to próba jego wskrzeszenia mojego skromnego autorstwa.

Comments are closed.