W telewizjach prorządowych odbywał się przez kilka miesięcy istny cyrk na kółkach o nazwie PENDOLINO! Donald Tusk zwoływał konferencje prasowe na temat bitych rekordów szybkości, a minister transportu z najsławniejszym w Polsce zegarkiem na ręku wsiadał i wysiadał, aby zachwalać nowy sukces POlityki koalicji!

Jak tylko zaczęła się nowa afera pod kryptonimem „homologacja Pendolino”, to Donald Tusk wyemigrował do Brukseli, aby uniknąć jakiejkolwiek odpowiedzialności, jakby nigdy nie miał z tym pociągiem nic wspólnego. Minister transportu też przestał zajmować się włoskim bublem, bo Prokuratura zainteresowała się zegarkiem ministra. 

Wówczas na ratunek trefnego pociągu przyszła pani doktor Ewa Kopacz, która zamiast zająć się upadającą służbą zdrowia postanowiła pójść na całość i zostać Premierką. Jako Premier Rządu z dumą ogłosiła, że „cudowne” Pendolino ruszy w trasy już w grudniu 2014 roku, a wspaniałe PKP jest w pełni przygotowane do najnowocześniejszej sprzedaży biletów drogą elektroniczną.

Zanim ruszył w trasę pierwszy skład włoskiego pociągu, to serwery PKP się zatkały, a wielu klientów odeszło od kas z kwitkiem.

Przy tej całej wrzawie o rzekomo tanich biletach na najszybszy włoski pociąg, zapomniano dodać, że wewnątrz Pendolino, to wcale nie można kupić taniego biletu, bo jak się serwer PKP zatnie, to taki „nabity w … Pendolino” pasażer zapłaci wewnątrz pociągu o 650 złotych więcej za przejazd niż na dworcu kolejowym!

No, ale dziennikarze TVP1, TVP2, TVN, Polsat itd. ogłosili tzw. efekt Ewy Kopacz i skoro pani Premierka potwierdziła sukces Pendolino, no to w złym guście byłoby coś tak „efektownego” skrytykować. I faktycznie pasażerowie doczekali się nowego, efektownego rekordu Pendolino! Rekord….. opóźnienia padł na trasie Kraków-Warszawa i wynosi 120 minut opóźnienia w stosunku do zaplanowanego czasu przejazdu. Pasażerowie nie mogli narzekać na brak atrakcji, bo bilety kupili na jeden pociąg, a jechali dwoma, gdyż pierwszy się zepsuł i trzeba było czekać aż podstawią drugi. Zapłacili za podróż, która miała trwać dwie i pół godziny, a dojechali do celu po czterech godzinach i tzrydziestu minutach, czyli mieli dodatkowy czas niemal darmowego zwiedzania Pendolino!

Odległość z Krakowa do Warszawy wynosi 324km. Zatem „cudowne” Pendolino” pomknęło z Krakowa do Warszawy  z zawrotną prędkością 72km/h! Warto wspomnieć, że poczciwe parowozy przekraczały już w XIX stuleciu prędkość 90km/h!!! Zatem Pendolino przywraca w PKP epokę retro!

Tylko dlaczego Donald Tusk nie organizuje w Brukseli nowej konferencji prasowej na temat zbliżenia epoki komputerów do epoki cesarza Austro-Węgier i Galicji dzięki Pendolino? Dlaczego Pani Premierka Ewa Kopacz nie mówi w telewizji o nowym sukcesie jej 100 dni rządzenia? Przecież cesarz Franciszek Józef gdyby żył, to zapewne by się ucieszył, że jego parowozy wyprzedziły aż o tyle epok włoskie Pendolino!

Aż strach pomyśleć z jaką prędkością pojadą składy Pendolino, gdy nadejdzie prawdziwa zima z 20 stopniami mrozu?

Rajmund Pollak

2 KOMENTARZE

  1. Pedziolino został zakupiony na nieprzystosowane torowiska przez miłośnika zegarków Nowaka ministra infrastrukturalnego. To co się dziwić tym wspaniałym rekordom.

Comments are closed.