Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że minister finansów Jacek Rostowski to jakiś agent, który ma za zadanie podcinanie skrzydeł Donaldowi Tuskowi, nota bene też zapewne robiącemu za czyjegoś TW.

Ledwo nasz Główny Księgowy Kraju został wicepremierem a już dał się premierowi we znaki. W wywiadzie dla RMF Jacek Rostowski wyznał, że jest przekonany, iż to na pewno nie on, jako minister finansów i wicepremier wprowadzał będzie Polskę do strefy euro. Minister finansów nie wyobraża sobie, żeby był wicepremierem, ministrem finansów ani nawet żeby był jeszcze w polityce, gdy Polska spełni wszystkie warunki, by móc przyjąć walutę euro. Jego zdaniem najważniejsze priorytety, przed którymi stoi kraj to walka z kryzysem i łagodzenie skutków gospodarczego spowolnienia.
Rostowski nie kryje, że przed Polską długa droga do euro. Dodaje, że wejście do strefy wspólnej waluty ma sens tylko wtedy, gdy Polska będzie mogła na tym skorzystać. „Będziemy mogli przystąpić do euro z czystym sumieniem, jeżeli będziemy wiedzieli, że Polska jest naprawdę świetnie na to przygotowana. I że Polska, tak jak Niemcy, Holandia, Finlandia, na przystąpieniu do euro skorzystała, a nie tak jak inne kraje” – powiedział Rostowski rozgłośni RMF.
Ciekawe co na to Donald Tusk, który zachowuje się ostatnio tak, jakby Polska już jutro miała znaleźć się w strefie euro? A poza tym… Czy na naszym terytorium nie toczy się aby jakaś cicha wojna niemiecko-brytyjska? Przy czym wiadomo, kto kogo reprezentuje…
P

2 KOMENTARZE

  1. Tyle, że wcześniej to Rostowski był największym piewcą euro. Do tego mimo, że w czasach transformacji „reformował” Polskę z Balcerowiczem to później obaj panowie o podobnym rodowodzie (czyli mających za swe ekonomiczne guru Banksterów Sorosa i „Goldmana” Sachsa) mocno się poróżnili.
    Dziwne jest zatem, że nagle Rostowski zaczyna mówić z opozycyjnym sensem, powtarzając to co od dawna mówił o euro Balcerowicz.
    Prawdopodobnie Rostowski ma świadomość, że długo już nie da rady utrzymywać fikcji zielonej wyspy i zamiatać długu pod dywan, szczególnie po tej ogromnej machloi na koniec roku na kilkanaście miliardów pln 😉
    Tusk nadal wierzy w cudotwórcze zdolności Rostowskiego, a przynajmniej dalej zachowuje te same pozory co wcześniej zaklinając rzeczywistość i prawdopodobnie wicepremierem zrobił Rostowskiego nie po to by ugruntować jego wpływy, a po to by przyjął realną odpowiedzialność, gdy domek z kart trzasnął o glebę… oczywiście dając sposobność Tuskowi by sam się wykręcił zrzucając ją na ministra (choć o nikłych kwalifikacjach..). Krótko mówiąc Rostowski dostał sygnał, że jak nie uratuje statku to pójdzie na dno razem z nim 😉 W tym kontekście odpowiedź don Vincento, że zostaje mu jeszcze opcja dymisji i zostawienia premiera na lodzie nabiera sensu jako reakcja na zrzucanie na niego odpowiedzialności, której jako nie Polak, a Anglik nie bardzo chce dźwigać…
    Bardzo ważne w wypowiedzi Rostowskiego jest coś innego. Chyba pierwszy raz przyznał SAM, że można wejść do strefy euro i STRACIĆ „jak inne kraje”. Jakie to kraje? Irlandia (w końcu mamy być drugą co nie?), Słowacja oraz kraje południa czyli kredytobiorcy banków niemieckich i ich rynek zbytu (bo docelowo cała Europa ma być tym niemieckim rynkiem zbytu i podlegać kontrolowanemu przez Niemcy Bankowi Centralnemu Europy we… Frankfurcie…).
    Brytyjczycy nie mają u nas większych interesów, bo są sami przybudówką USA… działają u nich te same banksterskie elity sprzymierzone z londyńskim City i monarchią brytyjską… a rządzący tylko pod przymusem społecznym udają eurosceptycznych… Proszę sobie sprawdzić, gdzie się kształcił Pan Rostowski to dowiecie się na czyich sznurkach się porusza 🙂
    Jeśli już to toczy się rodzinna wojna klanowa „amerykańsko”-„niemiecka” z interesami wiadomo jakiego narodu w tle…

Comments are closed.