W meczach piłki ręcznej według obowiązujących przepisów uczestniczy po 7 zawodników każdej ze stron. Jednak w walce o finał uczestniczyło po stronie Kataru siedmiu najemników z przeróżnych państw plus dwóch sędziów przeciwko siódemce, a często tylko szóstce Polaków, bo dwaj tendencyjni sędziowie bardzo gorliwie posyłali naszych szczypiornistów na ławkę kar.

Zatem grając  w szóstkę przeciw dziewiątce sprzedajnych najemników Polacy i tak osiągnęli niezły wynik, gdyż strzelili aż 29 bramek!

Jeśli zawodnik Kataru nie trafiał do siatki Szmala, to często sędziowie dyktowali problematyczne rzuty karne, a jeśli katarska legia cudzoziemska ordynarnie faulowała Polaków, to sędziowie przymykali oczy!

Z 31 bramek, które zaliczono drużynie sprzedawczyków o nazwie Katar przynajmniej kilka padło albo z pozycji spalonej, albo po faulach w ataku!

Co ciekawe, to sędziowie tego meczu  pochodzili z regionu byłej Jugosławii, czyli reprezentowali ten sam zbankrutowany region, z którego zakupiono za petrodolary najlepszych zawodników Kataru!!!

Polacy pokazali klasę nawet po meczu,  bijąc brawo sędziom, którzy rozstrzygnęli o tym, kto zagra przeciw Francji w finale Mistrzostw Świata w Piłce Ręcznej.

Rajmund Pollak

6 KOMENTARZE

  1. I nie zapominajmy o Kubańczyku, Tunezyjczykach i Egipcjanach oraz Francuzie w szeregach Kataru. I pamiętajmy również o tym, że w jugosłowiańskich Bałkanach są i żyli/byli mahometanie. I wszystko jasne jak katarskie słońce.

  2. Nie jestem znawcą sportu, ale zdaje się że w reprezentacji Polski w piłce kopanej też występowali obcokrajowcy, niektórzy nawet całkiem egzotyczni. Wyznaję tradycjonalizm i konserwę, dlatego uważam że reprezentacja narodowa powinna składać się tylko z tnicznych przedstawicieli narodu, który ją wystawia.
    Podobnie pojmuję ideę klubu sportowego. Powinni w nim być i grać tylko jego wychowankowie.
    Koń jaki jest – każdy widzi. Jak się bierze udział w igrzyskach organizowanych przez skorumpowane instytucje o mafijnych strukturach, to trzeba się liczyć z kopaniem po kostkach.

  3. Panie Sceptissimus zgadzam się z Panem, że reprezentacje powinny być narodowo czyste, lecz co z państwami wielonarodowymi, gdzie obywatelami państwa są różne narody, plemiona i ludy? Świat się miesza, różne narody zamieszkują różne kraje i trudno odmówić tym ludziom uprawiania sportu i reprezentowania państwa, którego się jest obywatelem. Chyba się rozumiemy? Takie czasy. Chodzi o przepisy, które korumpują działaczy, sportowców i trenerów. Bo to jest kasa, a nie sport.

  4. Jestem, jako się rzekło konserwatystą. Jeśli mówimy o reprezentacji narodowej, to nie ma żadnych marginesów dla kompromisu. Przecież do jaśnistej, ludzie którzy chcą imigrować do Polski jako Polacy – też muszą dowieść przynależności narodowej.
    Niech Pan powie dlaczego jest Pan w stosunku do mnie nie fair ?
    Przecież ja nigdzie nie napisałem, że obywatelom państwa
    odmawiam prawa do uprawiania sportu i reprezentowania tegoż państwa. Można przecież sobie wyobrazić międzypaństwowe zawody w budowaniu igloo na czas, w których Malediwy reprezentowałby naturalizowany eskimos.
    Jeśli jednak współzawodniczą narody, to powyższa praktyka zawsze będzie zwykłą obłudą.
    Z tym mieszaniem narodów, to dla mnie akurat dość mizerny argument – bo uważam, że mieszać to można w…zupie.
    Musi śmieszyć gdy czyta się o narodowej jedenastce USA czy Brazylii.

  5. Bo to są reprezentacje państw, a nie narodów. Tak ci różni cwaniacy zwani działaczami sportowymi sobie kiedyś wymyślili i trwa ten błąd do dziś. A, że często państwo zamieszkuje jeden naród to już inna sprawa. Ja wobec Pana nie „fer”? Chyba się nie rozumiemy. Jeżeli tak to Pan odebrał, to bardzo przepraszam. W ogóle uważam, ze sport się ćwiczy dla siebie i rywalizuje dla swojej chwały, a nie dla jakiś tam państw czy rodaków, co to mają jedność narodową i własne państwo w dupie. Zwłaszcza, że politycy i urzędnicy bardzo lubią się podłączać pod sukcesy innych, dla swoich nikczemnych celów i spraw. A wracając jeszcze do mieszania w zupie, to co i kogo mają reprezentować mieszańcy ci różni Mulaci, Metysi, Kreole i inne odmiany ras ludzkich i narodowości? Znam kilka osób co są półkrwi Polakami z innymi narodami, oni maja dopiero dylematy kim są, jaką mają tożsamość, do jakiej kultury, czy cywilizacji należą. Taki świat. Takie życie.

  6. A czy muszą kogoś reprezentować? A jeśli już muszą, to np. państwo, albo np. kreoli Ameryki Południowej.
    Jak ktoś ma dylematy, o których Pan pisze to powinien odbierać je jako dowód na brak tożsamości. Dla niektórych jest to być może obciążającym, dla niektórych znów daje jedyną w swoim rodzaju możliwość wolnego od jakichkolwiek obciążeń postrzegania świata. Tradycja czy więzy narodowościowe to walory nie do przecenienia w procesach budowy społeczeństw, ustalają jednak raz na zawsze perspektywę percepcji. To przecież oczywiste, że widzi i ocenia Pan zdarzenia na sawannie inaczej niż np. lew czy antylopa, zwłaszcza jeśli jest Mu daną możliwość oberwacji tego wszystkiego z bezpiecznego oddalenia.

Comments are closed.