Wiek zniewolenia czy wiek wolności?
Foto.pixabay.com

Poniższy artykuł opublikowany został pierwotnie na naszym portalu 13 lutego 2009 roku.

*  *  *

Szczerze mówiąc, wnioski jakie płyną z tzw. unijnego szczytu w sprawie kryzysu finansowego, z końca ub. roku, kompletnie mnie nie zaskakują. Czegóż bowiem można było spodziewać się po całej plejadzie politycznych drapichrustów, z prezydentem Francji na czele, jeśli nie pędu do coraz bardziej pogłębiającego się interwencjonizmu w gospodarkę. Jak już raz zrobi się skok na pieniądze podatników, trudno nie robić tego dalej.

Zanosi się zatem na kolejny triumf socjalizmu. Nie wiem kto, ale ktoś na szczycie stwierdził, że każdy sektor rynku wymaga rządowej kontroli. Wynika z tego, że już nie tylko banki mają być pod szczególnym nadzorem, ale „każdy sektor…”. Póki co każdego dnia dochodzą do nas nowe informacje, że gdzieś rząd przejął kontrolę nad jakimś bankiem, czyli po prostu znacjonalizował go. Ostatnio chyba we Francji i w Austrii. Jakie to proste… Kiedyś komuniści musieli strzelać ludziom w głowy, bądź na długie lata zamykać ich do więzień, by móc przejąć jakieś przedsiębiorstwo, upaństwowić je. Dziś robi się to z dnia na dzień, w białych rękawiczkach. Nikt do nikogo nie strzela, nikt nie wydaje sfingowanych wyroków (choć z tym bywa różnie), a socjalizm i tak zaczyna kwitnąć sobie w najlepsze.

Parę lat temu ktoś powiedział, że XXI wiek będzie wiekiem wolności. Póki co, trudno w to na razie uwierzyć. Nadzieja w tym, że to dopiero początek stulecia, jeszcze nawet jedna dekada nie minęła. Może trend się odwróci… Obecna fala interwencjonizmu państwowego określana jest – jak twierdzą różni „mądrzy” doradcy ekonomiczni – jako konieczna, by przywrócić spokój na rynkach finansowych. Tyle że zwykle jedna interwencja rodzi kolejne, które mają załagodzić skutki wcześniejszej nieudanej interwencji. Może z czasem rzeczywiście  w rękach rządów znajdzie się „każdy sektor rynku”…

Zastanawiałem się dlaczego rządom tak bardzo zależy na tym, by ratować, poprzez swoje interwencje, upadające banki., a tymczasem sprawa wydaje się dość prosta… System bankowy to nieodłączne narzędzie rządu do kontroli dochodów swoich poddanych. Przecież nie na próżno zmusza się ludzi do tego, by wszelkie transakcje handlowe, wszelkie opłaty, wpłaty, przelewy dokonywali przez banki. Nie na próżno tworzy się przeróżne policje skarbowe, które mają mieć wgląd w konta poszczególnych obywateli, tzn. swoich niewolników, którzy muszą na nich harować… Jeśli system bankowy się załamie, znaczna część transakcji mogłaby znaleźć się poza zasięgiem jakiejkolwiek kontroli państwa. A to, według dzisiejszych socjalistów-interwencjonistów, grzech śmiertelny.

Ale czasem musimy też stanąć przed lustrem i popatrzeć na samych siebie. Rząd drukuje inflacyjne pieniądze, banki nam je wciskają, a my je chętnie bierzemy, nawet wówczas, gdy zdajemy sobie sprawę, że nie stać nas tak naprawdę na to, czy na tamto. Ksiądz Robert Sirico pytał niedawno w swoim najnowszym artykule, napisanym z okazji 20 rocznicy powstania Instytutu Actona: czy rzeczywiście potrzebny nam kolejny telewizor plazmowy, czy musimy mieć koniecznie samochód lepszy od tego, który ma nasz sąsiad, czy warto porywać się na budowę domu, podczas, gdy nasze realne dochody na to nie pozwalają? Jak dodaje ksiądz Sirico, „Cogito ergo sum” zostało zastąpione przez „Consumo ergo sum”. Uderzmy się też czasem we własne piersi. Bez naszego własnego poczucia odpowiedzialności, nie tylko za nas samych, tu i teraz, ale także za przyszłe pokolenia (bo za to nasze dzisiejsze folgowanie ktoś kiedyś będzie musiał zapłacić), wiek XXI – istotnie – przejdzie do historii jako wiek socjalistycznego zniewolenia, a nie jako wiek wolności…

Paweł Sztąberek