Śmierć Wisławy Szymborskiej i dyskusja o jej twórczości gloryfikującej zbrodniczy komunizm, skłania do przypomnienia postaci innego noblisty Czesława Miłosza. Niezwykle interesującą pracę na jego temat napisał historyk literatury, nauczyciel akademicki, pracownik naukowy Instytutu Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego Jan Majda. Dodatkowo, w pracy Majdy niezwykle aktualny, w obliczu prześladowań Polaków na Litwie dokonywanych przez państwo litewskie, jest temat litewskiego nacjonalizmu i antypolonizmu noblisty.



Jan Majda w swojej książce „Antypolskie oblicze Czesława Miłosza” wydanej przez wydawnictwo Ostoja, zarzucał Miłoszowi że ten: lżył Polskę, umniejszał zasługi Polaków, oczerniał Polaków, dezawuował polski patriotyzm, katolicyzm i kulturę Polski, kpił z polskości. Majda zarzucał Miłoszowi, że „prawie każda jego książka była brutalnym paszkwile na Polaków i złośliwą dyskwalifikacją polskiej kultury”. Celem Miłosza miało być oczyszczenie z elementów polskich tożsamości kulturowej Polaków.
Autor „Antypolskiego oblicza Czesława Miłosza”  przytaczał w swej pracy opinie wielu naukowców i twórców polskiej kultury o antypolonizmie Miłosza. Miłosz, według Majdy, wielokrotnie wyrażał się swoje antypolskie obsesje. Już w II RP, w Wilnie w latach trzydziestych: gloryfikował komunizm i ZSRR (nie z pobudek ideologicznych, ale z nienawiści do Polski). Czuł się Litwinem i litewskim nacjonalistą, gardził Polską i Polakami. W II RP Miłosz czuł się wyobcowany, brzydziła go otaczająca polskość.
Po II wojnie światowej Miłosz krytykował II RP. Gardził patriotyzmem młodzieży polskiej, Polskim Państwem Podziemnym, Armią Krajową, zbrojną walką z okupantem, rządem emigracyjnym. W swoim wierszu „Campo di Fiori” propagował kłamstwa o obojętności i zadowoleniu Polaków z eksterminacji Żydów w getcie. W okupowanej przez komunistów Polsce Miłosz skorzystał ze swoich kontaktów z komunistami i został dyplomatą władz stalinowskich w USA.
Po porzuceniu komunistycznych przełożonych, Miłosz na emigracji odmówił współpracy z Radiem Wolna Europa. Oceniał je jako zbyt polskie i katolickie. Jako litewski nacjonalista gloryfikował cierpienia Litwinów i gardził Polską. Pogarda Miłosza dla Polaków gorszyła nawet Amerykanów. Miłosz posunął się nawet, zdaniem Majdy, do propozycji przyłączenia PRL do ZSRR.
Według Miłosza przedrozbiorowa Polska była krajem prymitywnym i zanarchizowanym. Przepełnionym klerykalną paranoją. Krajem tchórzy, którzy nie odnosili żadnych zwycięstw. Jedyną pozytywną siłą w przedrozbiorowej Polsce była dla Milosza masoneria.
Oceniając odrodzoną II RP Miłosz gardził wszystkim. Od endeków po Wiadomości Literackie. Doceniał tylko rolę masonerii. Kościół katolicki oskarżał o szerzenie rasizmu. II RP uznawał za twór faszystowski i prymitywny. Z lubością przytaczał wszelkie negatywne opinie o przedwojennej Polsce. Przemilczał osiągnięcia Polaków w dwudziestoleciu międzywojennym. Samych Polaków opisywał jako prymitywów.
Wypowiadając się o walce Polaków z niemieckim okupantem, gardził Armią Krajową za jej nacjonalistyczną walkę. Za normalne uważał kolaborowanie z okupantem. Dla Miłosza odrażający był patriotyzm warszawiaków.
Wypowiadając się o III RP, Miłosz dalej manifestował pogardę dla Polski i Polaków. Uznawał istnienie Polski za szkodliwą anomalię. Polaków za groźnych prymitywów, brudasów i głupków. Indywidua zbrukane wszelkimi świństwami. Pijaków i nierobów.
Nawet język polski, Miłosz, uważał za prostacki. Literaturę polską uznawał za nacjonalistyczną propagandę pisaną przez psychopatów. Za szczególnie szkodliwy uznawał romantyzm, Mickiewicza, Słowackiego i Norwida. Noblista systematycznie umniejszał skalę polskiej twórczości i wartość artystyczną polskiej powieści z XIX wieku (Reymonta, Prusa, Sienkiewicza), dramatopisarzy (Wyspiańskiego) i poetów (Lechonia, Tuwima, Iwaszkiewicza, Herberta). W polskiej literaturze Miłosza raził patriotyzm Polaków, choć sam noblista manifestował litewski nacjonalizm. W swoich opracowaniach o literaturze epatował brudnymi plotami o twórcach. Negował istnienie polskiej literatury dla dzieci i młodzieży. Z polskich pisarzy cenił tylko Witolda Gombrowicza i Stanisława Brzozowskiego [ostatnio przypominanego przez Krytykę Polityczną].
Miłosz wielokrotnie również wyrażał swoją pogardę dla katolicyzmu. Katolicyzm uznawał za prymitywny zabobon, fundament szkodliwego polskiego patriotyzmu i destruktywnych walk narodowowyzwoleńczych. Miłosz obwiniał katolicyzm za ucisk klasowy. Świętego Maksymiliana Kolbę oskarżał o promowanie totalitaryzmu. W swej twórczości Milosz deklarował odrazę do katolicyzmu, bluźnił Matce Boskiej, popierał żądania homoseksualistów (razem z Szymborską).
Jan Bodakowski

3 KOMENTARZE

  1. Paweł proszę wejdż na stronę dobroni.pl i jest tam informacja o „Kursie skoków spadochronowych w wojsku”. Tak nie na temat. Polityka, gospodarka, kultura, sztuka i historie z nimi związane to trochę jak skoki spadochronowe. A więc jest malutko na temat.

  2. Nie do przecenienia jako kubeł zimnej wody na polskiego ducha. „Co nas nie zabije to nas wzmocni.”

Comments are closed.