Chiny – modelowe państwo przyszłości?

Jeszcze niedawno miałem nadzieję, że barierą dla wprowadzenia w Europie chińskich rozwiązań będzie nasze przywiązanie do swobód obywatelskich i wstręt do państwa totalitarnego. Teraz widzę, że byłem zbyt wielkim optymistą

0
Foto. pixabay.com

Sławomir Mentzen na fecebook:

Jak potoczą się losy światowej gospodarki jeszcze nie wiemy. W tym momencie wszystko wskazuje na zwijanie się globalizacji i handlu międzynarodowego. Nikt jeszcze jednak nie wie jak głęboki i trwały będzie to proces. Za wcześnie jest na to, by wskazywać zwycięzcę trwającej od kilku lat wojny gospodarczej. Za to niestety już teraz widać, że kulturowym i politycznym zwycięzcą zostały Chiny.

Jeszcze niedawno najważniejsze trendy kształtowały się, a następnie były narzucane całemu światu w Europie i w USA. Wolny handel, kapitalizm, konsumpcjonizm, kultura, rola państwa, jednostki i rodziny wywodziły się z Zachodu. To się zmienia. Chiny, być może niedługo najpotężniejsze państwo totalitarne w historii, uzyskało zdolność do zarażania innych swoimi ideami. I nie mówię tu o kolonizowanej od dawna przez Chiny Afryce, a o USA czy Europie.

W Chinach jednostka jest niczym. Każdy jest zaledwie mrówką w wielkim mrowisku. Władza państwowa nie ma w praktyce żadnych ograniczeń. Może zmusić kobietę do dokonania aborcji, dowolnie inwigilować mieszkańców, zakazać wyznawania wiary, ograniczyć wolność słowa, przemieszczania się, czy zwalczać całe narody mające pecha znaleźć się w złym miejscu. Chiny wykorzystują najnowsze zdobycze techniki do niespotykanego wcześniej inwigilowania mieszkańców, ograniczania ich wolności i indoktrynacji, wręcz wychowywania mieszkańców. Chiński system punktowy, uzależniający dostęp do miejsc pracy, transportu, hoteli, kredytu etc. w zależności od zachowania się mieszkańca, jest czymś całkowicie przerażającym, jest realnie istniejącym i działającym koszmarem, wziętym wprost z antyutopijnych powieści z XX wieku. W Chinach możemy obserwować świat Orwella, Huxleya i Zajdla. „Limes Inferior” i „Paradyzja” miały być ostrzeżeniem przed totalitaryzmem przyszłości, a stały się proroctwem, jeżeli nie podręcznikiem.

I teraz te przerażające Chiny zaczynają eksportować swoje spojrzenie na rolę jednostki i państwa do innych państw. Zamykanie ludzi w domach, lockdown, masowe śledzenie ludzi za pomocą telefonów komórkowych i rządowe aplikacje inwigilujące są czymś wpisanym w system chiński. Czymś absolutnie dopuszczalnym i nie budzącym tam żadnego zdziwienia. Ale to wszystko momentalnie rozlało się na cały świat. Wszyscy, od Korei, przez Europę i Amerykę Północną uznali, że chińskie metody walki z wirusem są jedynymi możliwymi. Wolność jednostki momentalnie, bez zmiany konstytucji, stała się niczym, a państwo uzurpowało sobie prawo do dowolnego ograniczania naszej wolności i prywatności. Chiny zaczęły być postrzegane jako modelowe państwo przyszłości, które potrafi dzięki technologii oraz braku sentymentu do jakichś antynaukowych wolności osobistych czy praw jednostki, rozwiązywać nawet najtrudniejsze problemy. Nawet w Polsce, która z powodu doświadczeń historycznych powinna być szczególnie wyczulona na totalitarne zapędy państwa, politycy otwarcie przyznawali, że niestety nie mogą wprowadzić chińskich metod walki z wirusem.

Jestem całkowicie przekonany, że na Zachodzie nikomu do głowy by żaden lockdown nie przyszedł, gdyby nie wprowadziły go Chiny. Gdyby wirus pojawił się w Afryce albo Europie, nie byłoby takiej histerii, zamykania ludzi i gospodarki. Otrzymaliśmy te wszystkie dobrodziejstwa prosto z Chin, importując stamtąd totalitarne metody radzenia sobie z problemami.

I to jest przyczyna, dla której tak ważna jest teraz obrona naszej wolności. Totalitaryzmy rodem z XX wieku miały zbrodnicze plany, ale nie miały technicznych możliwości nadzorowania każdego elementu naszego życia. Żaden Hitler, Stalin, Bierut czy jeden z wielu azjatyckich ludobójców nie mógł postawić policjanta na każdym rogu, nie mógł podsłuchiwać każdego mieszkania ani nie miał jak śledzić każdej osoby. Teraz jest to po prostu możliwe. Gęsta sieć kamer rozpoznających twarze, w połączeniu ze współczesnymi telefonami i państwem bezgotówkowym stanowi narzędzie o jakim nawet nie śnili totalitaryści z XX wieku. Teraz to narzędzie po prostu jest gotowe. Co gorsze, gotowi na jego użycie są zafascynowani Chinami politycy oraz gotowe jest zupełnie otumanione społeczeństwo.

Jeszcze niedawno miałem nadzieję, że barierą dla wprowadzenia w Europie chińskich rozwiązań będzie nasze przywiązanie do swobód obywatelskich i wstręt do państwa totalitarnego. Teraz widzę, że byłem zbyt wielkim optymistą. Spełnione są wszystkie kryteria do tego, abyśmy już niedługo żyli jak w Chinach. Pod totalną kontrolą państwa. I ta wielka przemiana odbywa się zupełnie bez debaty publicznej, poza postulatami zgłaszanymi przez polityków. Ta olbrzymia zmiana sposobu widzenia roli państwa w naszym życiu nie jest elementem żadnej kampanii wyborczej, nie widzimy jej w programach politycznych. Ale to już się dzieje i nie widać w tym momencie wielu punktów oporu ani miejsc, gdzie ta totalitarna ofensywa miałaby się zatrzymać.

Dlatego walka o prawną gwarancję podstawowych wolności jest współcześnie ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Jeżeli teraz pozwolimy państwu na pozbawienie nas prawa do głoszenia własnych przekonań, prawa do poruszania się, do prywatności, do wychowania naszych dzieci, to obudzimy się w państwie, w którym po prostu nie da się żyć i z którego nie będzie nawet gdzie uciec, bo wszędzie będzie tak samo.

Sławomir Mentzen

Za facebook Autora