Czy bojkot izraelskich produktów może się udać? Konsument też ma władzę

Człowiek na wolnym rynku jest wolny i może dokonywać wyborów nie kierując się tylko czynnikiem ekonomicznym. Może kierować się na przykład względami moralnymi i taki mamy tu przypadek

0

Na facebookowy profilu o. Jacka Gniadka ukazał się wpis, w którym autor pozytywnie odnosi się do proponowanego niektórych w mediach społecznościowych bojkotu izraelskich produktów, w związku z nieprzychylnymi Polsce wypowiedziami izraelskich polityków. O. Gniadek przytacza nawet krótką listę niektórych marek należących do „tropikalnych Żydów”. Autor pisze:

„(…) Pomysł dobry i jak najbardziej dozwolony. To kolejna zaleta wolnej ekonomii. Ludwig von Mises, który sam był Żydem choć nietropikalnym a ze Lwowa, nazywał wolny rynek demokracją konsumentów. Codziennie ma tu miejsce głosowanie za pomocą naszych pieniędzy na preferowane towary i usługi. Warto z tego skorzystać.

Kupując lub wstrzymując się od zakupu, konsumenci decydują o sukcesie lub porażce producentów. Wybierają w ten sposób tych przedsiębiorców, którzy najlepiej zaspokoili ich potrzeby, a odbierają środki produkcji tym, którzy nie wiedzą, jak im najlepiej służyć. Człowiek na wolnym rynku jest wolny i może dokonywać wyborów nie kierując się tylko czynnikiem ekonomicznym. Może kierować się na przykład względami moralnymi i taki mamy tu przypadek.

Warto przy okazji nadmienić, że nie istnieje coś takiego jak pełna „suwerenność konsumenta”. Murray Rothbard, uczeń Misesa i też Żyd ale amerykański, twierdził, że w całkowicie wolnym społeczeństwie każda jednostka jest suwerenem wobec swojej własnej osoby oraz mienia i korzysta z suwerenności osobistej. Konsumenci nie mają władzy, aby zmusić producentów do wykonywania konkretnych prac i zawodów. Człowiek jest w pełni wolny, aby przeciwstawić się upodobaniom konsumentów, na przykład nie sprzedając dóbr lub usług tym, wobec których ma zastrzeżenia natury moralnej, ale musi być gotowy, aby zrezygnować z zysku, jaki mógłby uzyskać z takiego przedsięwzięcia.

Wróćmy do tematu bojkotu żydowskich produktów. Co zrobić? Nie kupujemy MK Cafe, Pedros, Fort, Sahara, Syropy Fabbri, a także herbaty Teartis. Nie chodzimy do kina Cinema City i nie kupujemy leków w Super – Pharm. To są najbardziej popularne w Polsce marki należące do tropikalnych Żydów ( tiny.pl/tmv93)

Są jeszcze pociski przeciwpancerne izraelskiej firmy Rafael, które polski rząd kupił w 2004 r., ale nie mamy na to teraz wpływu. Możemy mieć przy urnach wyborczych, ale czy wytrzymamy z bojkotem izraelskich produktów aż do wyborów? :- ) „.

O. Jacek Gniadek

Tekst pochodzi z profilu Autora na Facebooku…