5 marca 1940 r. sowieckie politbiuro podjęło decyzję w następstwie której w lesie katyńskim i wielu innych miejscach rozległy się strzały. Ginęli Polacy, którzy w opinii władz sowieckich dochowując wierności złożonym przysięgom stali się wrogami ludu. Równo trzynaście lat później zszedł główny „zleceniodawca” tej i wielu innych zbrodni – Józef Stalin. Wiele wskazuje na to, że nie obeszło się bez pomocy osób trzecich.



Wszędzie tam, gdzie władzę przejmowali komuniści pojawiały się grabież, terror, mordy, obozy koncentracyjne, tortury. Niezależnie od długości i szerokości geograficznej, więc to chyba nie przypadek. Podobno głupota to robienie czegoś wciąż tak samo w nadziei, że osiągnie się inny efekt. W III RP komuniści otrzymali więc kolejną szansę.
Od 2002 r. na mocy postanowienia sądu działalność partii komunistycznych w Polsce jest legalna. Uzasadnienie wydaje się cokolwiek kuriozalne – mogą działać dopóki odnoszą się do ideologii ustroju komunistycznego pomijając totalitarne praktyki i metody. Trochę to nielogiczne – wyznawanie ideologii na ogół wiąże się z konkretnymi praktykami i metodami. Dlatego ekolodzy nie wycinają drzew w Dolinie Rospudy, pacyfiści nie zgłaszają się na ochotnika do wojska, a komuniści jako ateiści nie chodzą do spowiedzi i nie przystępują do komunii świętej.
Sąd jednak uznał (ciekawe na jakiej podstawie?), że wyznawana ideologia nie wpływa na postępowanie. Historia XX wieku dostarcza aż nadto przykładów, że komunizm zawsze prowadzi do totalitaryzmu. Potwierdzają to sami komuniści, zrzeszeni w Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Młodzieży Polski. Już nie chodzi nawet o odpowiedź na banalne pytanie co komuniści mają zamiar zrobić z tymi, którzy nie zgodzą się na życie w „społeczeństwie bezklasowym”, które chcą zbudować? Wystarczy się chwilę zastanowić nad ulubionym hasłem komunistycznej propagandy: od każdego wedle możliwości, każdemu wedle potrzeb. Logiczne jest, że w takiej sytuacji ktoś musi na bieżąco kontrolować możliwości i potrzeby społeczeństwa. To, że w imieniu ludu pracującego miast i wsi ową kontrolę sprawować będą właśnie komuniści, którzy jako jedyni przecież wiedzą co jest dobre a co jest złe dla proletariatu, to oczywista oczywistość.
W materiałach zamieszczonych na stronach KPP i KMP nie znajdziemy odpowiedzi na powyższe wątpliwości. Komuniści opowiadają się za patriotyzmem, demokracją, deklarują pracę organiczną nad „budzeniem świadomości własnych potrzeb proletariatu” (czy jakoś tak – czytaj komunistyczną propagandą), odkłamywaniem historii (sic!) i rozbudowywaniem struktur organizacyjnych. Co prawda głoszenie komunistycznej, a więc totalitarnej, propagandy wydaje się sprzeczne z artykułem 256 Kodeksu Karnego, ale jakoś obrońcom demokracji i praw człowieka najwyraźniej nie spędza to snu z powiek.
A właśnie – demokracja. Komuniści głośno deklarują poszanowanie demokracji. Znacznie ciszej jednak mówią o jej zniesieniu. W swym Programie KPP oględnie mówi o możliwości koalicji rządzącej z innymi ugrupowaniami politycznymi, wszelako stawia warunek przyjęcia „kierowniczej roli partii” komunistycznej. Komsomolcy nie bawiąc się w wyszukaną semantykę mówią wprost w Deklaracji Ideowo – Programowej o wprowadzeniu „dyktatury proletariatu”. Logiczne jest twierdzenie, że na drodze do budowy komunistycznego „bezklasowego społeczeństwa” demokracja w pewnym momencie stanie się przeszkodą, gdyż lud demokratycznie może odebrać władzę komunistom i wtedy nici z budowania „raju na ziemi”.
Wszelako działalność partii komunistycznych nie przeszkadza w niczym salonowym obrońcom demokracji i „praw człowieka” rzekomo zagrożonych przez „faszystowską prawicę”. Tym samym autorytetom medialnym i presstytutkom, którzy z takim zachwytem przyjęli „orędzie”, jakie sędzia Igor Tuleya wygłosił na okoliczność stalinowskich metod CBA. Inna rzecz, że najwyraźniej nie zauważyli, iż sędzia Tuleya jednoznacznie potępił tym samym komunizm i metody ówczesnych utrwalaczy władzy ludowej, od których to „człowieków honoru” ten sam salon nakazuje się „odpieprzyć”.
Komuniści dostali kolejną szansę. Bo chcą dobrze. Jak zawsze.
Michał Nawrocki
Fot.: internet

2 KOMENTARZE

  1. a tymczasem Arłukowicz rozdaje ogromne nagrody…a wy gadajcie o stalinizmie i komunizmie:) Kiedy się zbieramy, żeby robić rewoltę w tym kraju? Na każdym portalu ludzie się zwołują. Dosyć! Ustalamy konkrety, kiedy Warszawa wychodzi wypieprzyć na bruk tych darmozjadów?

  2. @belzebub – szykują się protesty przeciwko ustawie dającej możliwość działania „bratnim służbom” na terenie kraju. Poza tym w Warszawie szykuje się referendum w sprawie odwołania HGW.
    Wypieprzyć tych darmozjadów będzie można dopiero, gdy ludzie zrozumieją, że są przez nich bezczelnie robieni w wała. Pozostaje jednak kwestia, kto po nich? Jakoś niezbyt mi pasuje wizja powrotu demokracji ludowej, więc o tym piszę. A szanse, że ludzie znów zagłosują za wtórnym podziałem dóbr są niestety duże.
    Pozdrawiam

Comments are closed.