Od psychozy strachu do inwigilacji. Czyli „Nowa Normalność” w przededniu „odmrożenia” gastronomii

"Zdziwienie budzą planowane >>procedury postępowania w przypadku potwierdzenia zakażenia wirusem COVID-19 osoby, która była klientem restauracji w przeciągu ostatnich 30 dni<<. Plany MR oraz GIS zakładają identyfikacje oraz ewidencję gości lokali gastronomicznych"

2
Foto. pixabay.com

„(…) i sprawi, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i ubodzy i wolni i niewolnicy będą mieli cechę na swojej prawej ręce albo na czołach swoich i żeby nikt nie mógł kupować ani sprzedawać tylko ten co ma cechę, albo imię bestii, albo liczbę jej imienia. Tu jest mądrość. Kto ma rozum niech rozrachuje liczbę bestii. Albowiem jest to liczba człowieka, a liczba jego 666”

(Ap. 13, 16-18. Przekład o. Jakub Wujek TJ)

Jeden z reżimowych dziennikarzy TVP Info Cezary Gmyz zamieścił niedawno na Twitterze następującą uwagę: „W Faktach jakieś dwa tygodnie temu pokazali faceta z Wrocławia z knajpy o nazwie PRL, który mówił, że już właściwie zbankrutował. Dziś odegrał rolę restauratora, który się martwi jak sobie poradzi z tym, że rząd pozwolił mu na otwarcie tej właśnie knajpy o nazwie PRL”.

Gdyby p. Cezary Gmyz zechciał się choć trochę zagłębić w temat wiedziałby, że ów restaurator nie martwi się na zapas. Fakt, rząd łaskawie pozwoli otworzyć właścicielom lokali swoje biznesy, jednak warunki na jakich będą mogli to uczynić może przyprawiać o zawrót głowy. Ponad dwa miesiące temu, gdy psychoza strachu związana z koronawirusem jeszcze na dobre się nie rozszalała, wszedłem to sklepu z piwami, by zaopatrzyć się w swoje ulubione butelki. Po uprzejmym – jak zwykle – przywitaniu, sprzedawca nagle mnie zatrzymał i powiedział, że jeśli chcę wejść dalej muszę wpisać się na listę – podać swoje dane personalne, nr telefonu oraz wpisać czy w ostatnim czasie byłem za granicą, a jeśli tak to gdzie. Spytałem, czy on tak serio, ale gdy odpowiedział, że tak, podziękowałem za niezakupione piwo, pożegnałem się i wyszedłem. Przypomnę – była to połowa marca. Od tamtego czasu upłynęły dwa miesiące. Dwa miesiące ciągłego bombardowania ludzi przez media psychozą strachu. Owszem, można powiedzieć, że kto ogląda TVP Info, TVN 24 i Polsat News ten sam sobie szkodzi. A – niestety – ogląda wielu, stąd szkody umysłowe wyrządzone przez te media są ogromne. Witold Gadowski powiedział niedawno, że media zabijają dziś więcej ludzi niż koronawirus. Tak, zabijają w nich zdrowy rozsądek, tłamszą myślenie, pozbawiają trzeźwej oceny rzeczywistości. Zabijają ducha i wywołują strach.

Ten strach jest na tyle silny, że wielu ludzi nie odważy się pójść do restauracji i nie pozwoli „odkuć się” obrzydłemu „prywaciarzowi”, choćby i jego knajpa nazywała się „PRL”. A gdyby nazywała się „PRL-bis” – zadowalałoby to redaktora Gmyza? Poza tym wielu ludzi nie nosi maseczek i trudno jest im wyobrazić sobie, że mieliby siedzieć w knajpie w tej „pięknej” ozdobie na twarzy. Wielu z nich, zamiast pójścia do knajpy i narażania się na nieprzyjemności z powodu niechęci do „kagańca”, wybierze wypad do lasu albo wycieczkę rowerową. Czemu zresztą trudno się dziwić.

Ale nie tylko te powody mogą zniechęcać ludzi do odwiedzania restauracji i barów.

Problem z otwarciem restauracji to nie tylko kwestia strachu (przed zarażeniem) zakotwiczonego w głowie przeciętnego konsumenta, ale także nowe obostrzenia nałożone na restauratorów. Jeśli chcą otworzyć lokal muszą spełnić określone warunki. Wiadomo – „Nowa Normalność” według spółki Morawiecki-Szumowski… Do sprawy tych obostrzeń odniósł się właśnie Związek Przedsiębiorców i Pracodawców publikując swoje stanowisko w tej sprawie. Warto przytoczyć tu fragmenty tego stanowiska. Włos może zjeżyć się na głowie. Przekonajmy się zatem co szykują nam inżynierowie społeczni „Nowej Normalności”:

„Z satysfakcją przyjmujemy zapowiedzi dotyczące zezwolenia na ponowne otwarcie punktów gastronomicznych (…). Niemniej jednak, zdziwienie budzą planowane >>procedury postępowania w przypadku potwierdzenia zakażenia wirusem COVID-19 osoby, która była klientem restauracji w przeciągu ostatnich 30 dni<<. Plany MR oraz GIS zakładają identyfikacje oraz ewidencję gości lokali gastronomicznych. Projektodawcy planują zalecić wszystkim pracownikom danego lokalu zainstalowanie rządowej aplikacji ProteGo Safe oraz nakazać umieszczenie przy wejściu do lokalu urządzenia z zainstalowaną aplikacją ProteGo Safe w celu zarejestrowania każdego klienta będącego użytkownikiem aplikacji. W wypadku braku możliwości wystawienia takiego urządzenia – rekomenduje się wydrukowanie kodu QR wygenerowanego z aplikacji ProteGO Safe do zeskanowania przez wchodzących klientów. W odniesieniu do klientów i pracowników, którzy nie posiadają aplikacji, lokal ma być zobowiązany do prowadzenia ich imiennej listy (!). Ma ona zawierać imię, nazwisko i numer telefonu obecnych klientów (!).

Zwracamy uwagę, że przetwarzanie danych osobowych oraz zapewnienie bezpieczeństwa tych danych przez lokale gastronomiczne, stanowić będzie dodatkowe obciążenie administracyjne i kosztowe dla już dziś mocno dotkniętych finansowo restauratorów. Wielu z nich nie będzie w stanie ponieść tego obciążenia i nie zdecyduje się na otwarcie swojego lokalu.

Sama aplikacja ProteGO Safe i mechanizmy jej działania wzbudzają wiele kontrowersji w zakresie prywatności obywateli i monitorowania ich przemieszczania się. Z perspektywy biznesu restauracyjnego szczególnie problematyczny jest fakt, że brak wcześniejszego dostępu do aplikacji nie pozwala nabrać pewności co do mechanizmów jej działania, a co za tym idzie wypracowania mechanizmów funkcjonowania w lokalach, przeszkolenia załogi oraz uporządkowania procesu przyjęcia gości.

Ponadto, planowane rekomendacje stanowią ingerencję w swobody obywatelskie oraz naruszają prywatność obywateli. Wielu klientów wybierając się do lokalu gastronomicznego na spotkanie służbowe czy prywatne, pragnie zachować prywatność. W momencie wprowadzenia proponowanych wytycznych, wielu Polaków nie skorzysta z usług branży gastronomicznej.

Wytyczne uwzględniają też sposoby zbierania i przechowywania wrażliwych danych od osób nieposiadających aplikacji, jednocześnie nie dając jasnej podstawy prawnej do żądania udostępnienia tego typu informacji od klientów. W sferze domysłów pozostaje czy przedsiębiorca prowadzący restaurację ma prawo do wylegitymowania osoby stawiającej się w lokalu lub jak zachować się wobec osoby, która odmawia podania realnych i weryfikowalnych danych. Wytyczne nie precyzują też, jak głęboko sięgające dane mają być komasowane – czy osoby przebywające w ogródku restauracji powinny zostać zweryfikowane oraz czy jako wspólne przestrzenie rozumiane są również toalety.

Pragniemy zauważyć, że nie jest prowadzona ewidencja klientów sklepów detalicznych, pasażerów komunikacji miejskiej, czy klientów taksówek. Skąd zatem pojawia się pomysł na objęcie tym rozwiązaniem branży gastronomicznej?

Apelując o jak najszybsze otwarcie branży gastronomicznej w najbliższych etapie otwierania gospodarki, pragniemy zwrócić uwagę, że wprowadzenie wyjątkowo trudnych w realizacji i kontrowersyjnych z punktu widzenia ochrony prywatności konsumentów wytycznych spowoduje, że do realnego otwarcia tej branży nie dojdzie. Wprowadzenie kwestionowanych w niniejszym komentarzu rozwiązań dla restauracji, barów, czy kawiarni spowoduje, że wielu właścicieli nie zdecyduje się na ich otwarcie, klienci nie będą zainteresowani korzystaniem z ich usług. Okres ten i dalsza niepewność powodować będzie dalsze zwolnienia pracowników oraz upadanie lokalnych przedsiębiorstw z branży samej w sobie, jak i branż powiązanych”.

Może więc redaktor jednej z największych pralni mózgów jaką jest TVP Info, Cezary Gmyz, zastanowi się ponownie nad problemem i zweryfikuje swoje wcześniejsze stanowisko. Jeśli tego nie zrobi, będzie to znak, że mu nie wolno i że taki z niego niezależny dziennikarz jak z [….] trąba. Po zapoznaniu się z oświadczeniem ZPP nie można dłużej udawać, że nie ma żadnego problemu…

Cały tekst stanowiska ZPP

PS

Post Scriptum: Na stronie Ministerstwa Rozwoju zapoznać się można z wytycznymi dla gastronomii. Nie ma w nich tych wymogów, które podnosi w swoim stanowisku ZPP. Prawdopodobnie presja ZPP okazała się skuteczna. Nie znaczy to jednak, że w głowach rządowych dygnitarzy przestały tlić się niezdrowe pomysły kontroli obywateli. I coś nam mówi, że temat, wcześniej czy później, wróci. Wystarczy, że rządowi eksperci, nieujawnieni przez min. Szumowskiego, ogłoszą wzrost zakażeń w wyniku osłabienia społecznej dyscypliny i … wszystko przed nami.

2 KOMENTARZE

Comments are closed.