Awantura wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu jak zwykle wywołała gorącą dyskusję o roli Kościoła w Polsce. Tradycyjnie też od razu lewica ogłosiła projekt „rozwiedzenia” Kościoła z państwem, przywołując konstytucyjną zasadę neutralności światopoglądowej tego ostatniego. Obok tego jak zwykle pojawiły się argumenty, że w Polsce żyją ludzie różnych wyznań i niektórzy nie życzą sobie finansowania Kościoła przez państwo, w czym zawiera się też żądanie zlikwidowania komisji majątkowej.
Powstaje jednak proste pytanie – co to za neutralność światopoglądowa, skoro państwem rządzą politycy, przedstawiający programy polityczne, składający obietnice wyborcze itd? Wszak lewica, podobnie jak wszystkie partie, przy okazji każdych wyborów przedstawia swoją wizję państwa. Skoro to nie światopogląd, to co? Kit wciskany frajerstwu dla zdobycia władzy? Ale zostawmy to, bo nie w tym rzecz.

polska_droga_do_kapitalizmu
Polska droga do kapitalizmu. Fot.: MN

Przeciwnicy współfinansowania Kościoła przez państwo podkreślają, że nie wszyscy są katolikami sugerując zarazem dobrowolne opodatkowanie na rzecz Kościoła. Właściwie pomysł nie jest najgorszy, ale nie można go stosować wybiórczo. W pierwszym rzędzie dotyczyć powinien wszystkich działających w Polsce kościołów i związków wyznaniowych. Z drugiej strony niby dlaczego zwolennicy wolnego rynku mają poprzez państwo ze swoich podatków finansować działalność SLD, PiS, PSL czy PO? W końcu ludzie mają też różne poglądy. Podobnie – kto chce, niech się dobrowolnie opodatkuje na rzecz danego ugrupowania i koniec z finansowaniem działalności parlamentarnych partii politycznych z budżetu, bo to też narusza neutralność światopoglądową, jak również zasadę równości wobec prawa.
Zresztą podobne rozwiązania powinny dotyczyć, wszystkich sfer finansowanych z budżetu, a nie wynikających z istoty funkcjonowania państwa, takich jak przynależność do UE czy działalność fundacji i stowarzyszeń. Jawność źródeł finansowania gwarantuje konstytucja.
W zależności od opodatkowania na dany cel przysługiwałyby dni wolne, zwane świętami. Katolicy obchodziliby święta katolickie, żydzi – żydowskie, a wyznawcy Marksa i Engelsa – marksistowskie. No i jest jeszcze sprawa zwrotu majątku kościołowi, spędzająca sen z oczu działaczom lewicy. Pamiętając, że zarówno przejęcie jak i sprawowanie władzy w Polsce przez komunistów nie miało nic wspólnego z demokracją czy prawem, warto by zainteresować się majątkiem PZPR. Co się z nim właściwie stało? W końcu – demokratyczne państwo prawa nie może tolerować dyktatury, uzurpacji i będących ich wynikiem zawłaszczeń, to chyba jasne.
Wprowadzenie powyższych rozwiązań wbrew pozorom umocniłoby pozycję Kościoła i związków wyznaniowych, niezależnych od finansowego widzimisię ekip rządzących. Z drugiej strony zakończyłoby erę fantasmagorii wyborczych, które po ogłoszeniu wyników wyborów popadają w niepamięć; obiecali, nie realizują – kij im w oko, nie będę ich finansować i po sprawie. Z kolei zmniejszenie wydatków budżetu pozwoliłoby obniżyć podatki, co zawsze wychodzi na dobre.
Ciekawe, ilu znajdzie się takich „młodych, wykształconych”, którzy wszystko mając w … na nic nie zechcą dodatkowo płacić?
Michał Nawrocki

3 KOMENTARZE

  1. jakby wprowadzić tzw. „podatek wyznaniowy” (każdy na świadczeniu majątkowym wpisuje nazwę wyznania, które chciałby dofinansować) to w Polsce wysypałoby ateistami. Masowo.

  2. Cóż, jeżeli dla kogoś stan posiadania jest ważniejszy… Z drugiej strony taka reakcja świadczyłaby raczej o porażce misji kościoła, z której to porażki należałoby wyciągnąć konstruktywne wnioski.

  3. owszem, tyle że nie świadczyłoby, a ŚWIADCZY. Polonia niemiecka deklaruje się jako ateiści w zeznaniach podatkowych (bo jakby wpisali RK, to by im co miesiąc ściągało 30 euro z konta). Może i chodzą mimo to do kościoła, tylko świadectwo wiary dali typowo piotrowskie.

Comments are closed.