No i dzieje się. Oto nasz premier oświadczył, że należy „wyleczyć” wadliwy ustrój i ograniczyć kompetencje urzędu prezydenckiego. Co prawda temat ten nie jest nowy, ale zastanawia moment, w którym premier wyszedł ze swoim pomysłem zmian w Konstytucji.  Większość komentatorów ze zdziwieniem przyjęła pośpiech i rozmach z jakim owe zmiany premier postuluje. Wypada spytać o powód tak nagłego wystąpienia…
Pomysł ten pojawił się już niejednokrotnie w dyskusji publicznej, ale odbywało się to zazwyczaj przy okazji dosyć emocjonalnych dyskusji towarzyszących kłótniom premiera z prezydentem o miejsce w samolocie, czy też na unijnym szczycie.  Obecną propozycję od wcześniejszych różni fakt, że premier zaproponował zmiany podczas konferencji prasowej, kładąc nacisk na „szybkie wprowadzenie zmian”.  Oto, zdaje się, główny kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta RP, i zarazem lider sondaży, w przypływie troski o polską rację stanu chce pozbawić urząd prezydencki swej wagi i kompetencji.  „Rezygnujemy z wyborów (prezydenckich), których prawdopodobieństwo naszej wygranej jest większe niż w przypadku innych partii, po to, żeby naprawić ten ustrój” – rzekło się premierowi. Czy premierem, którego ambicja i wyobraźnia niejednokrotnie sięgała urzędu prezydenckiego, aby na pewno kieruje troska o ustrój RP?
Wydaje się oczywistym, że przyczyna tak pośpiesznej inicjatywy musi leżeć gdzie indziej. Otóż premier Tusk uczestniczył całkiem niedawno w wyborze prezydenta UE, którym został Herman Van Rompuy, który, jak donosi „Dziennik”, jest zwolennikiem federacyjnej koncepcji Europy.  Według „Dziennika”, który podaje za „Daily Mail”, prezydent UE będzie forsował zastąpienie symboli narodowych, takich jak: hymny, flagi i godła –  symbolami ogólnoeuropejskimi. Pomijając wiarygodność powyższych dzienników (życie pokaże ile te informacje są warte), należy zwrócić uwagę, że premier Tusk poczuł się natchniony do zmian ustrojowych zaledwie dwa dni po wyborze prezydenta UE. Wydaje się, że nie jest to przypadek. Otwartym natomiast zostaje pytanie czy premier, który otwarcie przyznał się, że nie czytał Traktatu Lizbońskiego, a mimo to głosował za nim w Sejmie, nagle zrozumiał, że „TL” to nie tylko poprawka do wcześniejszego traktatu tylko Konstytucja UE, czy może z tematem zmiany ustrojowej zaczekał celowo i z rozmysłem do momentu, aż wszystko będzie jasne? Zapewne to drugie. Traktat podpisany, prezydent UE wybrany, więc stoimy przed faktami dokonanymi. Nasz prezydent, to już tylko „pionek” na arenie międzynarodowej, więc nie ma sensu Konstytucja w obecnym kształcie. Natomiast  fakt, że temat zmian ustrojowych został poruszony dopiero w tym momencie świadczy zapewne o tym, że premier nie chciał niepotrzebnie stresować narodu polskiego przed podpisaniem „TL” przez prezydenta. Nie daj Boże jeszcze by naród zażądał referendum…
Niewątpliwie przy okazji  wprowadzenia postulowanych zmian, jeśli do realizacji ich dojdzie, nasi dobrodzieje nie omieszkają wprowadzić do Konstytucji także innych zmian dla „dobra wspólnego”. Bo jak tu nie skorzystać z okazji i nie zmienić chociażby Art. 216 Konstytucji w pkt. 5 ? W czasach gdy PO nie jest w stanie przeprowadzić reformy finansów publicznych, taka zmiana byłaby dla niej wręcz zbawieniem…
Kryspin Zając

8 KOMENTARZE

  1. Tak naprawdę to po co nam, teraz w ogóle prezydent i inne stołki, skoro realna władza przeniosła się do Brukseli. Zdziwienie prezia i jego kancelarii jest zabawne w tej sytuacji. Panie prezydencie, sam pan zrobiłeś z siebie to co zrobiłeś…

  2. Obydwaj (premier z prezydentem) rżną głupa. Premier puszcza bajkę o naprawie ustroju, a prezydent udaje, że nie wie o co tak naprawdę chodzi… A sympatycy PO i PiS, już kompletnie nie zauważają genezy tychże zmian, co dziwi szczególnie…

  3. Argument sympatyka PiS za podpisaniem „TL”: bo by prezydenta zjedli jakby nie podpisał… gratulacje

  4. To nie jest śmieszne to żałosne. Przypomina raczej bunkier Hitlera otoczony przez Ruskich, w którym dymisjonuje on generałów, rozdziela stanowiska a tak na prawdę to nie ma już nic do powiedzenia i stracił kontakt z rzeczywistością. To tylko zasłona, bo te chłopki już dawno żadnej władzy nie mają. Jeśli im się wydaje jednak, że mają to są jeszcze bardziej żałośni.

  5. Van Rompuy – podobno jest uczestnikiem spotkań grupy bilderberg i komisji trójstronnej…

Comments are closed.