Nie ustają komentarze w sprawie nasilającego się konfliktu pomiędzy Polską a Izraelem w związku z roszczeniami państwa żydowskiego dotyczącymi nowelizacji ustawy o IPN oraz reprywatyzacji.

Po raz kolejny głos w tej sprawie zabrał red. Wojciech Sumliński. W najnowszym wpisie na portalu Salon24.pl zwraca się on do rządu PiS z propozycją, by zachował się godnie i „wywalił” tak „załganą osobę” jak ambasador Izraela w Polsce, zamiast czekać jak jej rząd sam ją odwoła. „Na co zatem czekają nasi decydenci?” – pyta Sumliński.

Dziennikarz zastanawia się też, dlaczego prezydent Duda nie podpisał jak dotąd nowelizacji ustawy o IPN. Sumliński odrzuca możliwość jej zawetowania czy odesłania do Trybunału Konstytucyjnego. Pozwala sobie jednak na rozważania, co by się stało, gdyby jednak prezydent ustawy nie podpisał. Pisze on: „A co, jeśli tak się jednak nie stanie? Co, jeśli – rzecz dla mnie niewyobrażalna i która rozważam czysto teoretycznie – prezydent wolnej Polski z nieznanych mi powodów jednak nie podpisze ustawy mającej przywrócić cześć milionom polskich ofiar II wojny światowej i Bohaterom, którym łgarze z Izraela plują dziś w twarz? (…) bez względu na to, co do tego momentu zrobił i co jeszcze zrobi w całym swoim życiu, potomni zapamiętają go tak, jak zachowa się właśnie teraz – jako polskiego Prezydenta, który wbrew naciskom z za granicy i tabunom kłamców, odważnie bronił prawdy i honoru swoich Rodaków lub jako tchórza, który zdradził ideały przyświecające ufającym mu ludziom i jednocześnie zdradził swoich wyborców, którzy uwierzyli, że będzie prawdziwym Prezydentem wolnej Polski i Polaków”.

Sumliński opowiada także historię, która świetnie obrazuje, jak organizuje się manipulacje, które potem idą w świat. „Andrzej Pilecki [syn rtm. Witolda Pileckiego – red.] opowiedział mi, jak to któregoś razu zgłosili się do niego >>ważni ludzie z Hollywood<< z pytaniem: >>czy pan wie, że pana tata miał korzenie żydowskie?<< Andrzej Pilecki zaprzeczył, >>rewelacje<< nazwał bzdurą. W odpowiedzi usłyszał: >>O pana bohaterskim ojcu wiedzą co poniektórzy w Polsce, ale nic nie wie świat. A my mamy wielomilionowy budżet i największe gwiazdy Hollywood. Proszę nie przeszkadzać, bo przecież ojciec mógł mieć korzenie żydowskie, a pan mógł o tym nie wiedzieć<<. Na kolejne dementi ważni ludzie z Hollywood poprosili o przemyślenie sprawy, później przyjechali raz jeszcze, pisali i dzwonili, przekonywali i namawiali. Andrzej Pilecki nie zgodził się jednak >>uczynić<< z ojca Polaka – Żyda, którym przecież Rotmistrz nie był. Gdyby się zgodził, jakże >>prawdziwy<< mógłby powstać hit – historia bohaterskiego Żyda, który ucieka z >>polskiego obozu koncentracyjnego<<, a następnie zostaje zamordowany przez Polaków (bo przecież oprawcy Rotmistrza nosili polskie mundury)” – pisze Sumliński.

Na koniec autor stwierdza, co należy dalej robić: „Powtórzę to, odnośnie czego nie mam złudzeń: jeśli teraz ustąpimy, na dziesięciolecia, a może i na zawsze pozostaniemy narodem tchórzliwych nazistów, kolaborantów i morderców, do którego nikt nie będzie chciał się przyznać i który za swój rzekomy „nazizm” będzie karany bez końca (wizerunkowo, politycznie, finansowo), a tym samym narodem, którego los w taki czy inny sposób został przesądzony. I nie jest to wariant pesymistyczny – nazwałbym go raczej realistycznym. I tylko od nas teraz zależy – od naszej determinacji, konsekwencji i odwagi – czy wytrzymamy tę presję, której ze wszystkich stron jesteśmy właśnie poddawani i czy tym samym odwrócimy ten straszliwy trend”.

S