Czy relacje pomiędzy właścicielem jakiejś firmy z Koziej Wólki a jej pracownikiem powinny być odgórnie regulowane? A jeśli tak to przez kogo?

W Polsce obowiązuje Kodeks Pracy, który określić można jako instytucję ingerującą w delikatną relację „pracodawca-pracownik”. I już z tą, nazwijmy ją – lokalną ingerencją, wiąże się wiele problemów i kontrowersji. Ale unijnym biurokratom to nie wystarcza. Właśnie w Komisji Europejskiej kiełkować zaczyna myśl, by regulacje tzw. stosunków pracy ujednolicić i sterować centralnie – z Brukseli.

Przygotowano już nawet na tę okoliczność kilka dyrektyw. „Jedna z nich” – jak podaje Money.pl – „zakłada wprowadzenie definicji pracownika, która byłaby identyczna dla każdego z krajów członkowskich. Jej stworzenie może doprowadzić do sytuacji, w której to unijny sąd będzie decydował o tym, jakie umowy oferują przedsiębiorstwa”.

Za lansowanie tych pomysłów wziął się  szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Junkcer, który w 2015 r. zapowiedział stworzenie Europejskiego Filaru Praw Socjalnych – dokumentu, który ostatecznie podpisano pod koniec 2017 roku. Ewentualne wprowadzenie centralizacji w tym zakresie wiązało się będzie z dodatkowymi obowiązkami dla pracodawców – będą musieli pisać więcej raportów, sprawozdań i pilnie uważać, by pod groźbą kary nie przeoczyć jakiegoś zapisu dyrektywy.

K

1 KOMENTARZ

Comments are closed.