Czego jak czego, ale optymizmu w środowisku wolnorynkowo-prawicowym nigdy za wiele nie było czego wyrazem słynny słodko-gorzki toast śp. Stefana Kisielewskiego „za nieoczekiwane powodzenie naszej beznadziejnej sprawy”. Czas na zmianę!
Ot, choćby: słynne zdanie kandydata na prezydenta, pana Olechowskiego w czasie „Forum Dialogu”, że wstępując do Wspólnoty Europejskiej „będziemy mogli współdecydować o własnych sprawach” było dla nas przez lata dowodem na ograniczenie suwerenności Polski w Unii. Ale pan Olechowski, jako dobrze poinformowany, może podzielił się wówczas publicznie informacją, że Polska kierowana jest wprost zza granicy, a wejście do WE rzeczywiście da nam wpływ na cokolwiek?
Połowa z połowy głosującego narodu biadoli, że prezydentem został kandydat obozu „zdrady i zaprzaństwa”, ale są jeszcze ludzie pamiętający nazwiska kolejnych prezydentów: Jaruzelski(!), Wałęsa(!), Kwaśniewski(!), Kwaśniewski(!!), Kaczyński(!). Czy spokojnie patrząc nie pasuje on do tego pochodu stanowiącego odzwierciedlenie woli demosu? Skoro w pięć lat po „obaleniu komunizmu” naród wybiera na prezydenta przedstawiciela komunistycznego rządu, a dwa lata wcześniej do rządzenia całą komunistyczną formację, to czy wybór Bronisława Marii można uznać za coś oszałamiającego? Ma nawet ukrywaną dotąd sukę – Drakę, która nawet nie potrafi do kuwety, tylko robi gdzie bądź…
Poseł Janusz P. obwieszczał (rozkaz do wykonania?) prezydenturę Bronisława Marii co najmniej od wakacji 2009. Gdy już Bronisław Maria zadanie wykonał odezwały się głosy w PO – wybijmy się na niepodległość! I chcą ponoć zwolnić posła Janusza P. z funkcji partyjno-sejmowych by jako niepartyjny mógł zostać szefem kancelarii Bronisława Marii. Czy to nie byłaby dobra wiadomość?
Wielu, w tym ksiądz redaktor „Gościa Niedzielnego” martwi się, że Bronisław Maria sprzedał wartości za 14 procent. Tymczasem jeśli Bronisław Maria nie zejdzie z tej drogi zaciągnie nawet automatycznie ekskomunikę co pozwoli mu się być może opamiętać i nie zatraci swej duszy zanim stanie przed obliczem Pana Boga. A tak, bez prezydentury, tkwiłby może w błędach lądując w piekle, gdzie ogień wieczny…
Spora grupa wreszcie martwi się, że prawicowcy-wolnorynkowcy mają mało do powiedzenia w państwie. Tymczasem PiS mówi, że socjalizm, ale czyny są nieco inne. PO ma szansę na realizację bez przeszkód programu konserwatywno-liberalnego w ramach socUnii, a ścisły program wolnorynkowy chcą ostatnio realizować trzy, a może i już cztery, partie wyrosłe z korzenia UPR. Pozostaje z optymizmem czekać, aż będzie nam dobrze. Można w tym czasie poczytać „Proroctwo o Polsce. Obietnica i krew” – ponoć tylko 18 złotych, a trzyma w napięciu.
Wojciech Popiela

2 KOMENTARZE

  1. Kiedyś brat mojego kolegi napisał kartkę pocztową do niego przebywając na wycieczce na Węgrzech. Oto jej treść:”I radości i sukcesów i radości zwiedzania Węgier tak ślicznego państwu trudno do opowiedzenia i do zobaczenia w święta.”
    Tak się złożyło że powyższy tekst jakoś mi się z tym skojarzył. Potem się okazało, że brat kumpla jak to pisał to był pijany iże to „wódka mówiła ludzkim głosem”…
    A na poważnie: Nie będzie dobrze…

  2. dodajmy, że Pan Zawisza mocno optuje za programem ordoliberalnym, tylko Marek Jurek wszystko psuje swoim pisostwem-bis.

Comments are closed.