Polski system emerytalny oparty jest na tzw. umowie pokoleniowej, która ma zapewnić stabilność całej struktury poprzez ciągłość wypłacanego świadczenia przez ZUS. Niestety od kilkunastu lat obserwujemy w Polsce drastyczny przyrost liczby osób w wieku emerytalnym i co się z tym wiąże malejącą liczbę osób w wieku produkcyjnym.



Perspektywa emerytur nie rysuje się kolorowo, polski rząd oczywiście nie robi nic w kierunku poprawy tego stanu rzeczy. Minister Jacek Rostowski, który dokonał modyfikacji systemu emerytalnego zabierając pieniądze z OFE być może załatał chwilowo dziurę, w perspektywie dłuższego czasu projekt Rostowskiego jednak nie będzie nic wart. A składki dzisiejszej młodzieży po prostu znikną. Rostowski martwi się tym co jest teraz, za jakiś czas go nie będzie, więc problem systemu emerytalnego pozostawi następnemu rządowi, który dorwie się do koryta. Wracając do omawianego zagadnienia, zwiększająca się liczba emerytów powoduje drastyczny spadek wysokości świadczeń wypłacanych przez ZUS.


Żródło: GUS

Wobec tak niesprzyjających warunków rozsądny młody obywatel powinien zastanowić się nad tym by zapewnić sobie jakieś przyszłościowe zabezpieczenie, jeśli nasze wspaniałe umysły państwowe nie podołają problemowi, gdy w momencie przechodzenia na wiek emerytalny ludzie nie będą mieli co wrzucić do garnka. Oczywiście ujemny przyrost naturalny Polski to nie tylko bolączka naszego kraju, z problemem przyrostu naturalnego borykają się wszystkie kraje tzw. cywilizacji Zachodu. Młodzi ludzie niebawem będą dźwigali cały ciężar starzejącego się społeczeństwa, a rząd nie robi nic aby odciążyć młodych, którym i tak w dzisiejszej Polsce jest już pod górkę, zwłaszcza młodym małżeństwom, które próbując kupić mieszkanie na rynku nieruchomości muszą zaciągać kredyt na 30 lat, dorzućmy do tego jeszcze dziecko i mamy rodzinę żyjącą od miesiąca do miesiąca. Dramatem staje się również podnosząca się stopa życiowa starszych Polaków, którzy kosztem oczywiście budżetu za swoją konsumpcję wystawiają być może nieświadomie rachunek do zapłaty młodym. Rząd oczywiście aby ściągnąć dług i łatać dziurę budżetową będzie nakładał bandyckie podatki, dzięki czemu nienarodzone dzieci już będą dziedziczyły długi, a z chwilą przyjścia na świat będą już niesamowicie zadłużone. Nie będzie emerytur dla młodych, to trzeba powiedzieć jasno, jeżeli rząd nie wymyśli rozsądnego programu naprawy systemu emerytalnego niebawem ZUS będzie zaciągał kredyty w komercyjnych bankach aby wypłacać bieżące świadczenia, warto przypomnieć sobie obecną sytuację Grecji by zrozumieć powagę i skalę problemu. Problem leży więc w starzejącym się społeczeństwie, i nie chodzi tutaj o elektorat PiS-u. Polska miała okres w którym na jednego emeryta przypadało kilkanaście osób w wieku produkcyjnym, obecnie trzy osoby w wieku produkcyjnym mogą pokryć koszty jednego emeryta. To koszmarny scenariusz. Polacy są gatunkiem ginącym, jeżeli nie opracuje się specjalnego programu pomocy młodym rodzinom to być może niedługo znikną przedszkola i większość szkół.


Źródło: GUS

Młodzi są więc obarczani wszystkimi kosztami jakie niosą realia starzejącego się narodu. Jeśli dodać do tego nieudane eksperymenty polskich rządów, za które oczywiście również płacą młodzi to mamy finał rodem z Armagedonu. Nie dziwi więc fakt, ze kilka ładnych milionów Polaków wyjechało z kraju w poszukiwaniu Eldorado, jeżeli we własnym kraju obywatel staje się nędzarzem to będzie szukał szczęścia gdzieś indziej. Receptą na tego typu bolączkę jest systematyczne oszczędzanie, akumulacja kapitału i mozolne odkładanie pieniędzy. Aby jednak sprostać wymogom systematycznego oszczędzania niezbędna jest dyscyplina i rzetelność w swoich postanowieniach, a także co za tym idzie ogromna ilość wyrzeczeń. Fortuna = drobne kwoty i dyscyplina. W marcu 2010 r. badania przeprowadzone przez CBOS wykazały, że większość Polaków ok. 63% nie posiada własnych oszczędności. Co piąty Polak tj. 19% dysponuje funduszem inwestycyjnym. Trudno się oczywiście dziwić takiemu stanowi rzeczy skoro młodzi nie mają pieniędzy na bieżące wydatki a co dopiero na oszczędności. Jeśli weźmiemy szalejącą inflację, która zjada nasze oszczędności to efekt jest przerażający. Gdyby oczywiście istniał wolny wybór dysponowania swoimi pieniędzmi z wynagrodzenia ludzie mogliby nauczyć się rozsądnie gromadzić wolne środki. Niestety nasze wynagrodzenia są rozkradane, a pieniądze i tak giną gdzieś w budżecie, przeżarte przez aparat urzędniczy i ZUS.

To nie jest kraj dla młodych ludzi, jeśli w Polsce nie zwiększy się przyrost naturalny to niebawem okaże się, że akumulacja kapitału przez świadomych obywateli również może okazać się bezużyteczna. Sukces systemu emerytalnego zależeć będzie od dwóch czynników – przyrostu naturalnego oraz od rozsądnie inwestowanych przez Polaków środków na wolnym rynku. A już najlepiej będzie kiedy zainwestowane pieniądze nie będą podlegały kontroli państwowej, trzeba uniemożliwić państwu zjadanie naszych własnych, ciężko wypracowanych oszczędności.

Karol Mazur

1 KOMENTARZ

  1. Marko takie głupoty piszesz, że szkoda gadać. Chyba od tego nadmiernego [……… – usunięto wulgaryzmu, red.] uciekło Ci [… – usunięto wulgaryzm, red.] bardzo dużo szarych komórek. Zgadzam się z autorem tegoż wypracowania, rząd nie robi nic aby podreperować sytuację młodych ludzi, zresztą mam wrażenie, że sporo tych bałwanów z PO reprezentuje obce narody którym zależy na osłabianiu Polski.

Comments are closed.