Kulminacja walki o koryto w telewizji publicznej (państwowej) osiągnęła apogeum. Właśnie dowiedzieliśmy się, że „byłego neonazistę”, Piotra Farfała zastąpił „niezniszczalny” Sławomir Siwek, który od lat obija się po establiszmentowych korytarzach władzy od ściany do ściany. Człowiek niezatapialny – jak widać.
O tej walce o koryto w TVP i o to, jaką ta telewizja realizowała będzie „misję” wspominam nie bez powodu. Tydzień temu w kościołach całej Polski odczytano list biskupów do wiernych, w którym także oni „wyrazili troskę” o przyszłość molocha z ulicy Woronicza w Warszawie.
Biskupi odnieśli się w swoim liście do kilku kwestii, a temat telewizji publicznej był jedną z nich.  Zresztą ten wątek chyba najbardziej zaabsorbował hierarchów, gdyż – jak zdołałem zakodować podczas mszy – poświęcili mu najwięcej miejsca. Oczywiście biskupi są jak najbardziej za państwową (publiczną) telewizją, za koniecznością jej finansowania z abonamentu, no i oczywiście za „misją”, którą owa telewizja ma realizować. Nie ma sensu zadawanie po raz enty pytania, „…czy biskupi naprawdę nie mają się już czym zajmować?”, bo to pytanie i tak zarezerwowane jest głównie dla wszelkiego lewactwa zwalczającego programowo Kościół katolicki, ale raczej zwrócenie uwagi na to, iż niestety, nie zaproponowali oni niczego oryginalnego, poza kilkoma wyświechtanymi sloganami o „trosce”, o „misji”, no i o „abonamencie”. Biskupom zapewne wydaje się, że ludzie nie mają już na co wydawać swoich ciężko zarobionych pieniędzy, tylko na abonament finansujący politycznych drapichrustów, dla których „misja” znaczy: utrzymać się jak najdłużej przy korycie i zagwarantowanie tym, którzy akurat wynieśli ich do władzy, możliwie najprzyjemniejszego PR, przez możliwie najdłuższy czas. Szkoda, że nasi pasterze nie dostrzegają drobnego faktu, iż nie dość, że ludzie zmuszani są do płacenia – poprzez system finansowania partii politycznych – haraczu na utrzymanie nie lubianych ugrupowań politycznych, to jeszcze przez abonament zmusza się ich do ponownego finansowania tych, którzy akurat w telewizji rządzą i którzy uprawiają polityczną propagandę na rzecz tych, których lubią lub z których nadania pełnią swoje sowicie opłacane funkcje. Brak jakichkolwiek pomysłów ze strony biskupów w sprawie, którą raczyli się zająć i o którą „wyrazili swoją troskę…”.
Ale „troska” o TVP nie była jedyną kwestią, jaką biskupi we wspomnianym liście poruszyli…
Otóż hierarchowie wyrazili w nim również nadzieję, że państwo będzie nadal prowadzić „politykę prorodzinną”. I właściwie nic poza tym nie dodano… Jak tę politykę nasi pasterze widzą, co im się w niej podoba a co nie – ani słowa… Czyżby chodziło o kontynuowanie dotychczasowego rozdawnictwa publicznego grosza na rzecz na przykład tak zwanych „samotnych matek”, z których wiele doskonale  wie, jak żerować na „polityce prorodzinnej”? Czy tę politykę – w istocie – antyrodzinną biskupi popierają, nazywając ją „polityką prorodzinną”? Tego się, niestety, z listu nie dowiadujemy… Pozostaje pusty slogan – „polityka prorodzinna” – nic więcej.
Ale to wciąż nie koniec…
W liście nawiązano jeszcze do reformy edukacji… Ale jak nawiązano? Ano jednym zdaniem… że w przypadku wejścia reformy w życie i obniżeniu wieku rozpoczęcia nauki w szkole, dzieci do komunii iść będą nadal w wieku 9 lat. Koniec… Nawet słowa zastanowienia czy owa reforma jest dobra czy zła, czy z pożytkiem dla dzieci i rodziców, czy może raczej ze szkodą. Zero refleksji…
Podsumowanie…
Teksty, w których krytycznie odnoszę się do działalności hierarchów Kościoła katolickiego nie są dla mnie łatwe w pisaniu. A to dlatego, że jestem członkiem tego Kościoła, staram się być jego wiernym sługą i – jak tylko mogę i na ile potrafię – staram się stosować do głoszonych przez mój Kościół – a wypływających z Pisma Świętego – prawd. Ale gdy słucham listu do wiernych, składającego się w znacznej mierze z banalnych komunałów, niczego nie wnoszących do życia religijnego czy publicznego, to trudno się powstrzymać przed komentarzem. Smutne, że Kościół walczący, mistyczny ale jednocześnie konkretny w wyrażanych poglądach, wyrazisty, wykraczający poza doczesność, zastępuje coraz bardziej kościół mdłego kompromisu, kościół nijakości, kościół gotowy ryzykować swoją PRAWDĘ w zamian za, ot choćby – marne srebrniki z Unii Europejskiej… I jak tu milczeć?…
Paweł Sztąberek

3 KOMENTARZE

  1. Na to jest jedna rada!
    W miarę swoich skromnych możliwości(trudność: odległość od miejsca odprawiania takiej mszy) już chyba w siedmiu mszach tradycyjnych uczestniczyłem! Nie słyszałem kazania (w języku polskim), w którym Kapłan odczytywałby list biskupów! Uczęszczajmy więc tylko na Msze Trydenckie!

  2. jak przekonać biskupów nie tylko w Polsce do powrotu zasad z przed Soboru Watykańskiego Drugiego? Masoni, agenci wpływu z różnych wrogich i diabelskich krajów i organizacji wobec Boga i Kościoła są faktem. Jak odsunąć ich od mediów i kierowniczych stanowisk w Kościele i państwach. Tylko modlitwa, czekanie na cud czy przyspieszenie tego cudu i ratunku przez wywołanie upadku, doprowadzenie lewactwa do całkowitego zwycięstwa i wywołanie kolejnej wojny będącej końcem świata?????

  3. Ciekawe.
    Z reguły nie ma żadnych komentarzy do tekstów a tutaj przy tekście o kościele aż dwa…
    Swoją drogą czy stosunek Polskiego kościoła do autolustracji autorowi nie wystarcza?
    Przecież to całkowita kompromitacja.

Comments are closed.