Cóż, jak już raz się zabrnie w socjalistyczne g…., trudno z niego wyjść. Unia Europejska jest tego najlepszym przykładem. Właśnie tamtejsi specjaliści od rozwiązywania „problemów społecznych” ogłosili nową strategię. Do niedawna była tzw. strategia lizbońska, względnie rozsądna propozycja, która nigdy nie została zrealizowana. Mamy za to traktat lizboński i kartę praw podstawowych, które stanowić mogą idealny fundament do tworzenia socjalistycznego superpaństwa. A więc ta nowa strategia obliczona jest – podobnie jak lizbońska – na 10 lat i finał jej realizacji przypaść ma na rok 2010. Głównym zadaniem tej nowej „radosnej twórczości” unijnych urzędników ma być tzw. walka z bezrobociem oraz z „wykluczeniem społecznym”. Z „walką z bezrobociem” wiadomo mniej więcej o co chodzi, natomiast co do „społecznego wykluczenia”, sprawa nie jest już taka oczywista. Może zajmę się jednym, z aspektów tejże „walki z wykluczeniem”…

W latach 60-tych niejaki Herbert Marcuse, jeden z głównych ideologów studenckiej rewolty, sformułował pogląd, że – pisząc w uproszczeniu – lumpy są przyszłością ludzkości. We wszelkiej maści wyrzutkach upatrywał nadzieję na jakąś nową socjalistyczną rewoltę, która obali „burżuazyjne ustroje” państw zachodu, czyli inaczej mówiąc – kapitalistyczne społeczeństwo. Bezdomni, narkomani, alkoholicy itp… Oni mieli stanowić podstawę nowej klasy panującej, a w każdym razie stanowić iskrę, od której wszystko się zapali. W zasadzie niczego nowego nie wymyślił. Zwykle jest tak, że tam gdzie nieokiełznany tłum zaczyna zdobywać przewagę nad prawem, na pierwszy plan wysuwają się przeróżne szumowiny, które zioną pretensjami do całego świata. Początki PRL-u też są tego dobrym przykładem… Można by zatem spytać, czyżby współcześni kontynuatorzy myśli Marcusego (który ostatecznie zresztą rozczarował się do rewolty 1968 roku, twierdząc, że „nie tak miało być”), pousadzani dziś w brukselskich pałacach, chcąc walczyć z „wykluczeniem społecznym” usiłowali powstrzymać tę rewolucyjną siłę, poprzez jej oswojenie? W pewnym sensie tak. A dlaczego? No bo teraz żadna rewolucja nie jest im do niczego potrzebna, gdyż oni sami już znaleźli się na szczycie władzy, z którego mogą innym narzucać, jak mają żyć, co jeść, czym oświetlać mieszkanie, gdzie palić, jakich termometrów używać, jak wychowywać własne dzieci itp… Dlatego lumpów trzeba oswoić, by któregoś pięknego dnia nie wtargnęli do ich pałaców i nie wyrzucili ich przez okna.

Jedno pozostało bez zmian… By przychylić świata lumpom i ratować ich przed „wykluczeniem”, nowa kasta biurokratyczna będzie musiała pognębić tych, którzy oczywiście za to wszystko zapłacą, czyli tych co bulą podatki, a zwłaszcza prywatnych przedsiębiorców, których w tej sytuacji lepiej byłoby nazywać mianem dojnych krów… Jak widać, miłość do społecznych wyrzutków pozostała. Nienawiść do kapitalistów także… Ale czy ci „nowi arystokraci inżynierii społecznej” zdołają udobruchać wszystkich potencjalnych zadymiarzy? Przykład Grecji pokazuje, że niekoniecznie, a w każdym razie – nie w dłuższej perspektywie… Bo i te miliardy euro, które dziś popłyną do Grecji na walkę ze „społecznym wykluczeniem”, też się kiedyś skończą.

Paweł Sztąberek

5 KOMENTARZE

  1. To jeszcze nic! Polityka równości szans kobiet i mężczyzn będąca niemal religią w EFS’sie to dopiero łajno! Kobiety na traktory w nowym wydaniu. Chodzi o rozbicie rodzin i dalsze robienie ludziom w głowy bez rodzicielskiego autorytetu.
    Tego typu socjalistyczne dogmaty doprowadzą do upadku tego kołchozu już za chwilę, a z ran będziemy się wylizywać przez pokolenia.

  2. A może to wszystko musi być? Może to jest przejaw niekończącej się walki Boga z diabłem, Dobra ze złem, Prawdy z kłamstwem, Światła z ciemnością, Miłości z nienawiścią. Koniec tej wojny nastąpi w Czasach Ostatecznych i jesteśmy świadkami i uczestnikami tych czasów. Może mamy początek KOŃCA, trwającego dla nas sto albo tysiąc lat, a dla Boga chwilę.

  3. cytat „W latach 60-tych niejaki Herbert Marcuse, jeden z głównych ideologów studenckiej rewolty, sformułował pogląd, że – pisząc w uproszczeniu – lumpy są przyszłością ludzkości.”
    Pragnę poinformować tych wszystkich niedouczonych, iż określenie „walka z wykluczeniem społecznym” oznacza działania mające na celu likwidację tak zwanych „lumpów” poprzez resocjalizację i przywracanie im normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, łącznie z podjęciem przez nich pracy zarobkowej by mogli się samodzielnie utrzymać i nie pozostawali dłużej na garnuszku państwa.
    Naprawdę nie podejrzewałem, że piszą tu ludzie mający zerowe pojęcie o polityce społecznej, albo co gorsze popierający rozwarstwienie społeczeństwa na tych co pracują i tych utrzymywanych z podatków 😀

  4. Ech… Panie Romek. Może o polityce społecznej to ma Pan dużą wiedzę, ale o lumpach chyba niewielką…

  5. „polityka społeczna” to taki absurd polityczny. największym jej sukcesem jest powiększanie ilości biurokratów w postępie geometrycznym.
    z tego co mi wiadomo – pomimo walki z wykluczeniem lumpy były i są. nauczenie lumpa obsługi koparki jest bez sensu, skoro jest wystarczająco dużo profesjonalnych budowlańców. można by wykluczonych wysłać na ulicę żeby je zamiatali ale doświadczenie uczy, że i tego nie potrafią zrobić dobrze. koło biura firmy mojej mamy są tacy właśnie bezrobotni zatrudnieni w pośredniaku szukającym pracy dla innych bezrobotnych. tak to właśnie działa.

Comments are closed.