Walka z pandemią nie musi być globalna, bo wtedy wszyscy umrzemy

Aby takie rozwiązanie zadziałało, potrzebna jest silna lokalna polityczna świadomość. Każda lokalna władza powinna mieć pełną autonomię w stosunku do władzy nadrzędnej

0
Foto. pixabay.com

Unia Europejska kompletnie nie poradziła sobie z walką z pandemią. Jest zbędna, a nawet szkodliwa. Widać wyraźnie, że dużo lepiej można walczyć z wirusami w większym rozproszeniu, gdy każde państwo robi to osobno, stosując inną strategię. Póki nie wiadomo, jaki sposób walki z wirusem jest najlepszy, dobrze jest stosować wiele strategii, a praktyka pokaże, która jest najlepsza.

To rozumowanie można rozwinąć w dół: jeśli lepiej z wirusem walczą państwa narodowe, to jeszcze lepiej by było, gdyby osobno walczyła każda gmina! To potwierdza słuszność libertariańskiej idei tysiąca Liechtenstein’ów!

Są różne strategie walki z koronawirusem: polska jest inna niż szwedzka czy tajwańska. Niedługo zobaczymy, która okaże się lepsza. Gdyby każda polska gmina była niepodległa tak jak szwajcarskie kantony, to każda stosowałaby inną strategię walki – można by więc sprawdzić tysiące tych strategii, a nie kilka, tak jak dziś. Władze gminy bardzo szybko zauważyłyby, że są inne gminy, które sobie lepiej radzą i kopiowałyby te rozwiązania. Konkurencja by zadziałała! Teraz też zadziała, ale zadziała wolniej i z większymi stratami. Lepiej jest, gdy tysiące podmiotów konkuruje, niż gdy konkuruje kilka. III RP jest do likwidacji dlatego, że to zbyt wielki monopol.

Teraz nie jest to tak ważne, bo wirus jest niegroźny, ale gdy kiedyś powstanie wielokroć groźniejszy wirus, a ludzkość opanuje rząd światowy, to z pewnością wszyscy umrzemy. A gdy będzie na świecie miliony niepodległych kantonów i każdy inaczej będzie walczył, to któryś na pewno wygra i ludzkość przetrwa. Więc im większe państwo, tym gorzej. Im więcej państw tym lepiej.

Teraz kwarantanna obejmuje całą Polskę i będzie trwała tak długo, aż nikt się nie zarazi – może miesiąc, może dwa, może rok. To jest bez sensu, bo gdyby każda gmina z osobna się zamknęła i przez 2 tygodnie nikt by nie zachorował, to w ramach tej gminy już wszyscy mogliby działać normalnie, jedynie granice gminy musiałyby być zamknięte, gdy w gminach sąsiednich jeszcze by nie było jasne, że nie ma nikogo zarażonego. Ale do miejscowego fryzjera czy kosmetyczki już by można chodzić. Lokalne koncerty czy mecze już by można urządzać.

No i powoli otwierałyby się kolejne gminy i pozwalały na wzajemne podróże. Już mecze międzygminne byłyby możliwe. W ten sposób większość Polski działałaby po miesiącu normalnie, a tylko nieliczne gminy, w których ciągle zdarzałyby się zachorowania, byłyby zamknięte.

Byłyby gminy, do których w ogóle wirus nigdy nie dotarł i byłyby gminy, w których wszyscy się zarazili i przeszli chorobę i ją zwalczyli, a nieliczni umarli. W obu gminach mogłaby epidemia wrócić. Znów by władze gminy mogły zastosować jakąś strategię, być może inną. Ale byśmy wielokroć więcej wiedzieli o wirusie! Inne gminy mając tę wiedzę, zastosowałyby jeszcze lepsze strategie walki.

Nie widzę żadnych powodów, by walka z pandemią musiała być globalna, albo obejmować jakieś wielkie obszary. To nawet mogłyby być jeszcze mniejsze jednostki niż gminy. Jeśli w mojej klatce schodowej w bloku wszyscy ściśle trzymają się zasad kwarantanny i wszyscy to o innych wiedzą, to już po 2 tygodniach wszyscy sąsiedzi mogliby się bez problemów odwiedzać – i tak powoli zdrowe strefy by się rozszerzały, nie czekając na tych, którzy wirusa przenoszą, tylko się od nich izolując.

Aby takie rozwiązanie zadziałało, potrzebna jest silna lokalna polityczna świadomość. Każda lokalna władza powinna mieć pełną autonomię w stosunku do władzy nadrzędnej. Każda władza w takiej hierarchii powinna mieć inne kompetencje, takie, jakie są niezbędne w danej skali.

Władza dotycząca tego jak się ubezpieczyć na starość nie jest niezbędna w skali całego kraju – to są kompetencje każdego pojedynczego człowieka. To samo dotyczy szkolnictwa czy służby zdrowia. Ale kwestie dotyczące walki z epidemią muszą być rozstrzygane na wyższym poziomie. Poziom gminy jest w zupełności wystarczający. A być może kwestie związane z polityką międzynarodową, co związane jest ze sprawami militarnymi, powinny być kompetencją władz wyższego szczebla – na poziomie całego kraju.

Mądre państwo powinno to zrobić w ramach własnych reform. Dziś bardzo dużo kompetencji ma władza centralna. Powinna większość z nich scedować na województwa, a większość tego, co dostaną województwa, powinny scedować na powiaty, a te na gminy, a te na ludzi. Powinno się w praktyce zrealizować chrześcijańską zasadę subsydiarności! Zróbmy to jak najszybciej, zanim nastąpi następna pandemia z dużo bardziej zjadliwym wirusem!

Grzegorz GPS Świderski

Tekst pochodzi ze strony Salon24. Przedruk za zgodą Autora.