Czy Ludwig von Mises „ożyje” w Brazylii? „Austriacy” w nowym rządzie Jaira Bolsonaro

Paulo Guedes jest gorącym zwolennikiem Austriackiej Szkoły Ekonomii, a prawdziwą wiedzę na tematy gospodarcze zgłębił dopiero wówczas, gdy zapoznał się z największym dziełem Ludwiga von Mises - "Human action"

4
Ludwig von Mises i Paulo Guedes (Foto.: www.prokapitalizm.pl)

„Nie będzie już więcej flirtowania z socjalizmem, komunizmem, populizmem i lewicowym ekstremizmem (…)” – powiedział Jair Bolsonaro tuż po ogłoszeniu wyników w II turze wyborów prezydenckich. I trzeba przyznać, że od czasu swojego zaprzysiężenia 1 stycznia 2019 roku, konsekwentnie trzyma się tego planu. Już sam skład nowego rządu pozwala przypuszczać, że w Brazylii, nowe życie rozpocząć może Ludwig von Mises, a konkretniej – idee Austriackiej Szkoły Ekonomii. Czas pokaże, czy choć w minimalnym zakresie zostaną one zrealizowane w praktyce.

Szefem nowoutworzonego Ministerstwa Gospodarki – powstało ono z połączenia czterech ministerstw – został Paulo Guedes. Jest on autorem prorynkowego programu, który został zaakceptowany przez nowego prezydenta kraju. Guedes ma trudne zadanie, gdyż musi doprowadzić do ożywienia gospodarki po latach stagnacji. Nowy szef od gospodarki nazywany jest niekiedy „carem”, a to dzięki wielkiemu zakresowi władzy jaki powierzył mu Bolsonaro. Już sam fakt, że nowe ministerstwo to połączenie dotychczasowych ministerstw – finansów, planowania, pracy oraz handlu i przemysłu, pokazuje jaki ogrom zadań spoczywa na Guedesie.

O nowym ministrze i o jego intelektualnych fascynacjach, pisze na portalu acton.org Silvio Simonetti (tekst pierwotnie ukazał się w The American Spectator). Autor zawraca uwagę na jeden z istotnych elementów z poglądów Guedesa. Okazuje się, że jest on gorącym zwolennikiem Austriackiej Szkoły Ekonomii, a prawdziwą wiedzę na tematy gospodarcze zgłębił dopiero wówczas, gdy zapoznał się z największym dziełem Ludwiga von Mises – „Human action” („Ludzkie działanie”). Jak sam przyznaje, mimo że był już doktorem ekonomii Uniwersytetu w Chicago, dopiero po przeczytaniu tej książki uświadomił sobie jak niewiele dotąd wiedział.

Z ideami von Misesa zapoznał Guedesa brazylijski biznesmen Henry Maksuld. To on podsunął mu lekturę „Ludzkiego działania”. Ale nowy minister gospodarki w brazylijskim rządzie nie jest pierwszym wolnorynkowcem w tym kraju. Idee liberalizmu gospodarczego mają w Brazylii długą historię. „Założyciel pierwszej szkoły ekonomii w kraju, Eugenio Gudin, uważał się za ucznia von Misesa. Podczas słynnej debaty z biznesmenem Roberto Simonsenem pod koniec II wojny światowej, na temat dróg, którymi Brazylia powinna podążać, aby osiągnąć rozwój gospodarczy, Gudin obalił główne argumenty tych, którzy promują wizję wszechwładnego państwa. Według Gudina ingerencja rządowa zniszczyłaby mechanizm cenowy i spowodowałaby systematyczną nieefektywność alokacji kapitału. Ponadto połączenie państwowej biurokracji ze sferą biznesową doprowadziłoby do >>kapitalizmu kolesiów<<” – pisze Simonetti. O tym, że Gudina wówczas nie posłuchano świadczą losy Brazylii w kolejnych latach.

Jak przypomina autor artykułu, Gudin wygrał tamtą debatę w wymiarze intelektualnym, ale to Simonsen stał się zwycięzcą politycznym. Simonetti zauważa: „W następnych dziesięcioleciach Brazylia przyjęła politykę, która doprowadziła do kapitalizmu państwowego, powszechnej nędzy i hiperinflacji. Myśl libertariańska została ośmieszona przez intelektualne elity Brazylii. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy powszechnie dotąd panująca nad umysłami keynesistowska hegemonia załamała się z powodu turbulencji gospodarczych, wywołanych przez stagflację w latach 70. XX wieku. W 1983 r. Donald Stuart Jr. założył Instytut Liberalny w Rio de Janeiro, którego celem było rozpowszechnianie myśli Szkoły Austriackiej. Liberalny Instytut był pierwszym z serii think tanków, które pojawiły się na początku XXI wieku, broniących gospodarki rynkowej”. Simonetti przypomina, że Guedes jest jednym z założycieli pro-wolnorynkowego Millennium Institute.

Ale w nowym rządzie Brazylii nie tylko Paulo Guedes reprezentuje wolnorynkową opcję. Nowy minister edukacji, filozof Ricardo Velez Rodrigues, jest członkiem Instytutu Liberalnego. Salim Mattar, który przewodzi w rządzie programowi prywatyzacji, był w radzie wykonawczej Instytutu. Bank Brazylii, największy bank publiczny w kraju, jest obecnie kierowany przez Rubem Novaes, innego członka Instytutu. Adolfo Sachsida, sekretarz Polityki Gospodarczej i Roberto Ellery, który był członkiem zespołu przejściowego Bolsonaro, to dwaj inni prominentni członkowie Instytutu Liberalnego.

Autor tekstu na acton.org nie popada w hurra-optymizm. Zdaje sobie sprawę z tego, że popularność, jaką libertariańskie idee zyskały w Brazylii i kluczowa rola wielu zwolenników tej doktryny w nowym rządzie, nie oznaczają wcale, że libertarianizm w Brazylii zwyciężył. Oznacza to raczej, że zwolennicy liberalizmu gospodarczego „mają szansę udowodnić, że zalety wolnego rynku wykraczają poza teorię i można ich dowieść w praktyce”.

Simonetti zauważa: „Jair Bolsonaro, prezydent Brazylii, nie jest libertarianinem, jest raczej konserwatywnym populistą, który został nawrócony na wolnorynkowy apostolat w wyniku wyzwań przed jakimi stanął kraj, przez ostatnie cztery lata żyjący w ekonomicznym koszmarze, zrodzonym przez złe idee. Sukces libertarian będzie bezpośrednio związany zarówno z ich zdolnością do zmiany polityki, jak i z uzyskaniem pozytywnych wyników finansowych dla osób zmęczonych bezrobociem i spadkiem siły nabywczej ich pieniędzy”. Ale nawet najmniejsze zmiany idące we właściwym kierunku mogą okazać się zbawienne w kraju tak bardzo umęczonym wysokimi podatkami, biurokracją i nadmiernymi regulacjami.

„Rewolucje intelektualne, podobnie jak wszystko inne w Brazylii, przebiegają powoli. To chaos gospodarczy wywołany błędną polityką lewicowego rządu Dilmy Rousseff w latach 2011-2016, dał niezliczonym zwolennikom wolnego rynku możliwość przeniesienia nowych idei, z intelektualnej niszy, do centrum politycznej debaty. Co zaskakujące, to właśnie Bolsonaro, były orędownik idei >>wielkiego rządu<<, zdecydował się przyjąć ekonomiczny liberalizm jako swój program polityczny” – stwierdza Simonetti.

A jakich idoli ekonomicznych ma wielki orędownik „strategii zrównoważonego rozwoju”, premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki? I czy w ogóle słyszał on kiedykolwiek o Ludwigu von Misesie?

ISz

4 KOMENTARZE

  1. Autor/Autorka tej laurki nie bardzo sie orientuje co oznacza tzw. szkola austriacka i co glosil Ludwik Mason Mises. Przede wszystkim jest to wylacznie ideologia polityczna i nie ma ona zadnego przelozenia na sensowny system gospodarczy, dlatego tez Mason Mises zosta „olany” w USA. Brednie Ludwika Masona Misesa maja jedynie na celu pomoc chazarskiej mafii opanowac – poprzez ciecia budzetowe i prywatyzacje tzw. „nierentownych” galezi gospodarczych – panstwowa wlasnosc. W Brazylii wiec zostana zubozeni nauczyciele, ogolnodostepne szpitale, personel szpitalny, urzednicy, nawet policja dostanie po kieszeni, nie mowiac juz o emerytach, ktorym groza groza glodowe renty. Przyszlosc Brazylii to zlodziejska prywatyzacja, wysokie ceny, niskie pensje, slabiutkie emerytury, jeszcze slabsza niz obecnie opieka zdrowotna i zagrozenie terrorem dyktatury bogatych. Jednym slowem waska elita chazarskiej mafii chce sie tam dobrze ustawic w zyciu jak to juz stalo sie w wielu krajach. Zobaczymy jaka bedzie odpowiedz spoleczenstwa na te chazarskie pomysly. Na pewno Brazylia staje przed bardzo niespokojnymi czasami. Oby ludzio udalo sie pogonic zlodzieji a Ludwika Masona Misesa skazac na wieczna banicje. Ozywianie trupa nigdy nie bylo dobrym pomyslem!

  2. swietnie siebie okresliles – jestes kurwa idiota. Brawa dla ciebie za tyle odwagi i samokrytyki. Na rzeczowa dyskusje i sypniecie faktami nie masz niestety wiedzy. Okreslenie idiota pasuje do ciebie jak ulal.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here