„Nasz Dziennik” z 2 lipca 2011 roku publikuje ciekawy wywiad z przedsiębiorcą Romanem Kluską. Założyciel „Optimusa” mówi w nim m.in . o tym kiedy w III RP istniał wolny rynek i czym jest dzisiejszy system gospodarczy. Najbardziej szkodzący przedsiębiorczości w Polsce czynnik to – zdaniem Kluski – przeregulowanie państwa przez złe prawo: „To ono właśnie rodzi korupcję, zwiększa koszty państwa, a przez to potęguje ubożenie obywateli. Dziesiątki tysięcy przepisów wzajemnie sprzecznych, wymagających w dodatku od obywateli spełnienia różnych warunków tworzą właśnie taką sytuację. Tylko na takich przepisach mogą żerować patologiczne struktury, a gospodarka staje się coraz bardziej od nich uzależniona. Złe prawo niszczy też sumienie, bo często karze za czynienie dobra. Wystarczy tu podać przykład przedsiębiorców, przeciwko którym stosowano wysokie sankcje karne za przekazanie niesprzedanego pieczywa ubogim”.


Roman Kluska mówi także o swojej roli za rządów PiS-u. Wspomina tzw. pakiet Kluski: „…nic z nich nie zostało wprowadzone. Były to raczej próby zawracania kijem Wisły niż rzeczywiste działania. Laureat Nagrody Nobla Milton Friedman napisał, że w żadnym kraju na świecie nie da się wprowadzić istotnych zmian odbiurokratyzowania gospodarki, jeśli nie zrobi się tego podczas pierwszych 100 dni funkcjonowania nowego rządu. Potem każdą władzę tak wciąga machina biurokratyczna, że nie jest w stanie przeprowadzić żadnej faktycznej reformy”.
Zanany przedsiębiorca odnosi się również do pytań o firmę, którą zakładał, do Optimusa: „Gdyby firma cały czas funkcjonowała w warunkach z początku lat 90., gdy w Polsce działał system rynkowy, to Optimus byłby prawdziwą potęgą. Ale firma, która chce działać uczciwie, w warunkach spętanej biurokracją gospodarki nie radzi sobie dobrze. Dlatego przed Optimusem nie było świetlanej przyszłości w coraz bardziej biurokratyzującej się gospodarce.” I dalej: „…zniknięcie [Optimusa – przyp. red] będzie pewnym symbolem naszych czasów, bo z każdym rokiem w Polsce trudniej jest prowadzić działalność gospodarczą. Największe sukcesy Optimusa, gdy mogliśmy rywalizować niemal z każdą firmą na świecie, gdy zawieraliśmy na równych prawach (50/50 proc.) joint venture z koncernem Lockheed Martin, jedną z najważniejszych firm na świecie, to czasy niemal książkowego, wolnego rynku w Polsce. Ale niestety ten system szybko się skończył. Państwo zaczęło drobiazgowo regulować kolejne dziedziny życia i gospodarki. Sukces zaczął stawać się zależny nie od solidnej pracy, ale od relacji z władzą, która udziela zezwoleń, koncesji, itp. Tymczasem, jak wskazał już Ojciec Święty Jan Paweł II, jeśli państwo chce wszystko uregulować, tak jak to robi w ciągu ostatnich 20 lat, wchodząc niemal w rolę Pana Boga, to niedługo pod piękną nazwą „demokracja” powstanie nowy totalitaryzm.
Na pytanie o drążące współczesne państwa opiekuńcze choroby, Roman Kluska odpowiada: „Ogromne zadłużenie i całkowita niewydolność to właśnie cechy tak pomyślanego ustroju, który pod chwytliwym hasłem państwa opiekuńczego usiłuje zajmować się wszystkim, a nie radzi sobie z niczym. Ale są w Europie kraje, które zrywają z taką polityką: m.in. Wielka Brytania i Węgry. To one mają szansę być w przyszłości przykładami zdrowej gospodarki. Inne idą w kierunku Grecji i Hiszpanii”.
Roman Kluska tłumaczy również dlaczego dobrze jest być w Polsce rolnikiem: „…rolnicy są dzisiaj ostatnimi w miarę wolnymi ludźmi. Tylko rolnik nie może być obecnie zniszczony przez urząd skarbowy, tak jak każdy inny przedsiębiorca. I tylko rolnik ma w miarę logiczny system opodatkowania, tzn. podatek rolny, który uniemożliwia ingerencję urzędników skarbowych. Dlatego dziś chce się wprowadzić podatek dochodowy także dla tej grupy ludzi. Wcale nie chodzi o to, że rolnicy płacą niskie podatki. Gdyby tak było, wystarczyłoby podnieść podatek rolny. Chodzi o to, żeby także rolników wciągnąć do aparatu podatkowego zniewolenia urzędniczego. Bowiem kwestia płacenia podatku dochodowego w dużej mierze zależy od widzimisię urzędników”.
Czytaj cały wywiad z Romanem Kluską…