Mateusz Morawiecki (Foto. internet)

Premier Morawiecki raczył, podczas niedawnej konferencji prasowej na temat nowych obostrzeń koronawirusowych, wspomnieć o prywatnej służbie zdrowia. Jak przystało na totalniaka, który przyszłość świata widzi jedynie w rozwoju wielkich korporacji i w prowadzonych na olbrzymią skalę państwowych inwestycjach, oraz lubujący się w opowiadaniu bajek na temat przeróżnych utopijnych „strategii zrównoważonego rozwoju” i „nowych ładów”, zaatakował ją rzekomo za to, że nie włącza się ona w walkę z „zarazą”.

Jako przeciwieństwo podał państwową służbę zdrowia, która – zdaniem byłego prezesa banku WBK i doradcy Donalda Tuska – świetnie wywiązała i wywiązuje się z obowiązku służenia społeczeństwu w walce ze straszliwą „pandemią” koronawirusa. Gdyby nie ona – zasugerował premier, choć nie powiedział tego wprost – na ulicach naszych miast walałyby się zapewne tysiące trupów.

Pan premier Morawiecki jest chyba jednak człowiekiem z innego świata – podobnie jak różne Gatesy, Sorose, Faucie, Gerbeyesusy i inne twory nie z tej ziemi – i nie wie jak wygląda rzeczywistość zwykłych ludzi. „Nowa normalność” to jednak nie normalność – jak widać… Warto zatem panu Morawieckiemu krótko przypomnieć, jak wyglądała sytuacja podczas pierwszego lockdownu, z wiosny 2020 roku. A wyglądała tak, że wszystkie państwowe instytucje, czy to urzędy, czy to szkoły, czy to przychodnie lekarskie, czy to sądy itp. błyskawicznie zamknęły się na ludzi, odgrodziły się od nich barierkami, szlabanami. To one jako pierwsze zaczęły traktować ludzi jak bydło – zaczęło się zmuszanie do zakładania masek, pod groźbą odmówienia załatwienia sprawy, zaczęło się mierzenie temperatury przed przekroczeniem progu urzędu… W tym samym czasie nastąpił wysyp prywatnych inicjatyw – od opieki nad osobami starszymi, które nagle w wielu sytuacjach pozostawione zostały same sobie. Prywatne sklepy zaczęły organizować dowózkę zakupów, a bary czy restaurację oferowały dostarczanie gotowych posiłków. Podczas gdy państwowe przychodnie odizolowały się od pacjentów, przechodząc w formę kontaktu zwaną „tele-poradą”, prywatne gabinety nie przestraszyły się „pandemii”, przyjmując „żywego” człowieka. Pacjenci chorzy np. na nowotwory mieli problemy z dostaniem się na oddziały onkologiczne, gdyż były one w wyniku „zarazy” zamykane, bądź redukowano na nich liczbę łóżek, i jedynie szpitale prywatne czy niepubliczne stanowiły dla takich pacjentów jedyną nadzieję na to, by kontynuować leczenie, bądź też, by w spokoju, będąc zaopiekowanym do końca, umrzeć.

To tylko nieliczne przypadki, gdy „prywatne” okazało się, w sytuacji wygenerowanej przez rząd nienormalności, bardziej skuteczne i sprawniejsze od „państwowego”.

Premier Morawiecki, owładnięty wizją naprawy świata poprzez wdrażanie w życie nowych socjalistycznych utopii, w których państwo odgrywa rolę naczelną, nie potrafi dostrzec tych niuansów, bo to oznaczałoby konieczność „zejścia na ziemię”, oderwania się od swoich modeli matematycznych i ciągłych telekonferencji ze sztabem szemranych ekspertów, z których do dziś żaden nie raczył wytłumaczyć się z powiązań z firmami farmaceutycznymi, których preparaty zachwala niczym diabeł piekło… W panu Morawieckim tkwi, jak w każdym prawdziwym socjaliście, przeświadczenie, że gdyby nie było „państwowego” to nic by nie było – gdyby nie było państwowych szpitali, ludzie padaliby na ulicach jak kaczki; gdyby nie było państwowych szkół, kraj zamieszkiwaliby sami analfabeci i troglodyci, gdyby nie było państwowej policji ludzie nie byliby w stanie sami zadbać o swoje bezpieczeństwo itd., itp… Premier Morawiecki nie zmieni już swojej mentalności. To jest raczej czas na zmianę premiera.

S

6 KOMENTARZE

  1. Raczej należy zmienić system i to cały system prawny i polityczny. A z tymi prywatnymi przychodniami to proszę nie przesadzać gdyż większość z nich jest na garnuszku kontraktów z państwowym NFZ i tak samo traktowało i nadal traktuje pacjentów. Szczególnie personel średni czyli rejestratorki i pielęgniarki są bardzo mocno że tak określę niegrzeczne. Wiem co piszę bowiem mam pod opieką starą Matkę. I wiem jak to wygląda.

  2. Słabe to. Naprawdę. O ile faktycznie są niezbyt bystrzy ludzie w naszej polityce to bynajmniej nie jest to Morawiecki. Facet doskonale wie co robi i wie po co to robi, a co i dlaczego to zupełnie inna sprawa. Jedna pani magister kłóciła się, że Trump to idiota i jest głupi. W zasadzie to były jej całe dwa argumenty, a na pytanie jak głupi idiota został miliarderem z takim majątkiem i będąc człowiekiem z boku polityki został jeszcze prezydentem robiącym reformy, które powstrzymały w USA wzrost bezrobocia i zmniejszyły przestępczość stwierdziła, że… jest głupi i ona się z tych słów nie wycofa. To tyle z argumentów. (Pani z „#silnirazem”)

    Morawiecki wie co robi, a to co mówi to papka dla mas, dla betonu trwającego przy PiS bo beton potrzebuje papki.

  3. Morawiecki, jak przystało na socjalistę, wielu zjawisk nie pojmuje i raczej nie pojmie.

    Żaden ale to żaden debil bolszewickiego ustroju z odznaką „wykształcony” NIE POjmie niczego, co jest dobrem dla Narodu i Ojczyzny w ekonomii i Siły Militarnej dla Obrony własnego Państwa. Mając silna Armię można byc nie tylko szanowanym ale i przzede wszystkim interesy które same będą wpływać, nie POd przymusem od wszelkich partnerów konfliktów zbrojnych. NIEUK jest i zawsze będzie Nieukiem i prostakiem bolszewickiego ustroju. Od 70 lat istnienia komunistów na terenie Polski, każdego jak bym wymienił to odpowiedz jest jedna BAGNO.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here